– To dobrze – mruknela. – Czy wiesz, co robilismy, podczas gdy ty i twoj przyjaciel unicestwialiscie moich poddanych?

Chyba nie oczekiwala odpowiedzi, wiec nie odezwalam sie ani slowem.

– Przygotowywalismy pewna bardzo bliska ci osobe, animatorko.

Cos scisnelo mnie w zoladku. W pierwszej chwili pomyslalam o Catherine, ale ona przeciez wyjechala z miasta. Moj Boze, Ronnie. Czy mieli Ronnie?

Chyba moja twarz musiala zdradzac targajace mna emocje, bo Nikolaos wybuchnela wysokim, piskliwym, diabolicznym chichotem.

– Naprawde nie znosze tego smiechu – wtracilam.

– Milcz – warknal Burchard.

– Och, Anito, rozbawiasz mnie do lez. Z przyjemnoscia uczynie cie jedna z mych poddanych. – Jej glos znow stal sie wysoki jak glosik dziecka, ale ostatnie zdanie Nikolaos wycedzila takim tonem, ze poczulam na plecach lodowate ciarki.

Po chwili donosnym glosem zakomunikowala:

– Mozesz juz wejsc.

Uslyszalam ciche szuranie, a potem do pomieszczenia wszedl Phillip. Upiorna rana na jego szyi zabliznila sie. Phillip rozejrzal sie po pomieszczeniu niewidzacym wzrokiem.

– Boze – wyszeptalam ze zgroza. Ozywili Phillipa. Przywolali go z grobu.

47

Nikolaos tanczyla wokol niego. Spodniczka jej pastelowo rozowej sukienki wirowala wokol niej. Duza rozowa wstazka we wlosach kolysala sie, gdy Nikolaos krecila piruety z szeroko rozlozonymi rekoma. Pod spodniczka nosila biale legginsy. Poza tym miala takze biale buciki z rozowymi kokardkami.

Zatrzymala sie zdyszana i rozesmiana. Jej policzki zarozowily sie, oczy blyszczaly. Jak ona to robila?

– Wyglada jak zywy, nieprawdaz? – Krazyla wokol niego, muskajac dlonia jego ramie. Odsunal sie od niej trwozliwie, sledzac kazdy jej ruch. Przypomnial ja sobie, i Boze, dopomoz nam. Przypomnial ja sobie.

– Chcesz go zobaczyc w akcji? – spytala.

Mialam nadzieje, ze zrozumialam ja opacznie. Zachowalam pokerowa twarz. Chyba z powodzeniem, bo podeszla do mnie zachmurzona, z dlonmi opartymi na biodrach.

– No to jak… – spytala. – Chcesz zobaczyc wystep swojego kochanka?

Przelknelam sline. Z trudem. Zbieralo mi sie na mdlosci. Moze powinnam po prostu na nia zwymiotowac. To bylaby dla niej dobra nauczka.

– Z toba? – spytalam.

Podeszla jeszcze blizej, trzymajac rece za plecami.

– Mozesz to byc ty. Wybor nalezy do ciebie.

Jej twarz prawie dotykala mojej. Oczy miala tak rozszerzone i niewinne, ze zakrawalo to wrecz na swietokradztwo.

– Ani jedno, ani drugie jakos niezbyt mnie rajcuje – odparlam.

– Szkoda. – Podbiegla z powrotem do Phillipa. Byl nagi, a jego opalone cialo wciaz wygladalo atrakcyjnie. Coz znaczylo tych kilka kolejnych blizn?

– Nie wiedzialas, ze sie tu zjawie, czemu wiec ozywilas Phillipa? – spytalam.

Odwrocila sie blyskawicznie.

– Przywolalismy go do zycia, aby sprobowal zabic Aubreya. Ofiary morderstw sa takie zabawne, gdy staraja sie unicestwic swoich zabojcow. Uznalismy, ze damy mu szanse, gdy Aubrey bedzie pograzony we snie. Aubrey jest w stanie poruszac sie i reagowac, gdy czuje sie zagrozony. – Spojrzala na Edwarda. – Ale ty juz to wiesz.

– Chcialas doprowadzic do tego, aby Aubrey zabil go ponownie – stwierdzilam.

Skinela glowa.

– Aha.

– Ty suko – wycedzilam przez zeby.

Burchard wyrznal mnie w brzuch kolba strzelby i osunelam sie na kolana. Zaczelam goraczkowo lapac powietrze, przez chwile nie moglam oddychac.

Edward nie odrywal wzroku od Zachary’ego, ktory mierzyl w jego piers z pistoletu. Z takiej odleglosci nie musiales byc dobrym strzelcem ani nawet liczyc na lut szczescia. Wystarczy nacisnac spust, a na pewno kogos zabijesz. Pif-paf i juz.

– Moge cie zmusic, abys zrobila to, co zechce – rzekla Nikolaos.

Poczulam przyplyw nowej dawki adrenaliny. Tego juz bylo za wiele. Zwymiotowalam w kacie. To przez te nerwy i cios w brzuch. Z nerwami juz sobie wczesniej radzilam, kolba w brzuch dostalam po raz pierwszy.

– Ojojoj – mruknela Nikolaos. – Czy az tak przerazam?

Wreszcie zdolalam wstac.

– Tak – odparlam. Po co temu zaprzeczac?

Zlaczyla rece.

– Pieknie – ucieszyla sie. Wyraz jej twarzy zmienil sie jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki. Mala dziewczynka zniknela i zadna ilosc rozowych sukienek z falbankami nie zdolalaby jej przywrocic. Oblicze Nikolaos wydluzylo sie, zwezilo, stalo sie dziwnie obce. Oczy byly jak dwa bezdenne jeziora.

– Uslysz mnie, Anito. Poczuj w swoich zylach moja moc.

Stalam w bezruchu, wpatrujac sie w podloge, a strach przepelnial moje cialo od stop do glow. Czekalam na wrazenie, jakby jakas niewidzialna sila probowala wyrwac ze mnie dusze. Na burze mocy, ktora pochlonie mnie bez reszty. Nic sie nie wydarzylo.

Nikolaos zmarszczyla brwi. Mala dziewczynka powrocila.

– Ugryzlam cie, animatorko. Powinnas czolgac sie do mych stop na kazde moje skinienie. Co zrobilas?

Odmowilam bezglosnie krotka modlitwe i odpowiedzialam:

– Oczyscilam sie. Woda swiecona.

Warknela na mnie.

– Tym razem pozostaniesz z nami, az zostaniesz ugryziona po trzykroc. Zajmiesz miejsce Theresy. Moze wtedy z wieksza gorliwoscia zajmiesz sie poszukiwaniem zabojcy wampirow.

Ze wszystkich sil staralam sie nie spojrzec na Zachary’ego. Nie zebym nie chciala go zdradzic, moglam to zrobic i mialam taki zamiar, ale czekalam na odpowiedni moment. To bylo jak gra i nalezalo rozegrac te partie z glowa. Dzieki odpowiedniej zagrywce moglam pozbyc sie Zachary’ego, ale wciaz pozostana jeszcze Burchard i Nikolaos. Zachary byl najmniej grozny sposrod graczy obecnych w tym pomieszczeniu.

– Nie sadze – odparlam.

– A ja mysle, ze tak, animatorko.

– Po moim trupie.

Rozlozyla szeroko rece.

– Alez ja chce, zebys umarla.

– I nawzajem – mruknelam.

Zachichotala. Od tego dzwieku rozbolaly mnie zeby. Gdyby naprawde chciala mnie torturowac, wystarczylo, zeby zamknela sie ze mna w jednym pokoju i zaczela sie smiac. To dopiero byloby pieklo.

– Chodzcie, chlopcy i dziewczeta, pobawimy sie w piwnicy. – Nikolaos ruszyla przodem. Burchard ruchem reki nakazal nam, abysmy poszli za nia. Zrobilismy to. Zachary i Burchard szli z tylu. Phillip stal niepewnie posrodku pomieszczenia, odprowadzajac nas wzrokiem.

– Niech idzie za nami, Zachary – zawolala Nikolaos.

– Chodz, Phillipie, dolacz do nas – rzucil do niego Zachary.

Phillip odwrocil sie i pomaszerowal za nami, wzrok wciaz mial niepewny i zamglony.

– Jazda – warknal Burchard. Groznie uniosl strzelbe i przestalam sie ociagac.

– Zerkasz na swego kochasia, jakie to urocze – zawolala do mnie Nikolaos.

Вы читаете Grzeszne Rozkosze
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ОБРАНЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату