Do lochu bylo niedaleko. Gdyby sprobowali zakuc mnie tam w lancuchy, rzuce sie na nich. Zmusze ich, aby mnie zabili. W tej sytuacji najlepiej bedzie, jesli zaatakuje Zachary’ego. Burchard moglby mnie zranic lub pozbawic przytomnosci, a to nie byloby dla mnie dobre rozwiazanie. Wolalam nawet o tym nie myslec.

Nikolaos pierwsza zeszla po schodach i wprowadzila nas do pomieszczenia. Coz za wspanialy dzien na parade.

Phillip wciaz szedl za nami, ale wyraznie sie rozgladal, jakby zaczynal orientowac sie w sytuacji. Wtem zastygl w bezruchu, wpatrujac sie w miejsce, gdzie zabil go Aubrey. Wyciagnal reke, aby dotknac sciany. Przylozyl ja plasko do kamiennej powierzchni, wodzac po niej palcami, a potem kilka razy zacisnal dlon w piesc i rozprostowal palce, jakby chcial odzyskac w niej czucie. W chwile pozniej uniosl reke do szyi i odnalazl blizne. Krzyknal przerazliwie. Echo tego krzyku odbilo sie wsrod scian.

– Phillipie – powiedzialam.

Burchard wycelowal we mnie strzelbe. Phillip skulil sie w kacie, opuscil glowe i oplotl kolana ramionami. Z jego ust dobywal sie rozdzierajacy szloch.

Nikolaos zasmiala sie.

– Przestan, przestan! – Chcialam podejsc do Phillipa, ale Burchard przytknal mi lufe strzelby do piersi. Wrzasnelam mu prosto w twarz: – No, strzelaj! Rozwal mnie, do cholery! Nawet smierc bedzie lepsza niz ten koszmar!

– Dosc – rzucila Nikolaos. Podeszla do mnie, a ja zaczelam sie cofac. Nie zatrzymala sie, zmuszajac mnie do cofniecia sie pod sama sciane. – Nie chce, zebys zginela, Anito, ale chce, zebys cierpiala. Zaszlachtowalas Wintera tym swoim malym nozykiem. Zobaczmy, na co naprawde cie stac.

Odstapila ode mnie.

– Burchardzie, oddaj jej noze.

Nawet sie nie zawahal ani nie zapytal dlaczego. Po prostu podszedl i oddal mi je, zwrocone rekojescia w moja strone. Ja tez o nic nie pytalam. Wzielam je i juz.

Nagle Nikolaos znalazla sie tuz obok Edwarda. Ten zaczal sie odsuwac.

– Zachary, jesli znowu sie poruszy, zabij go.

Zachary podszedl, aby stanac blizej, z wycelowana bronia.

– Na kolana, smiertelniku – wycedzila.

Edward nie usluchal. Spojrzal na mnie. Nikolaos kopnela go pod kolano tak mocno, ze az steknal. Uklakl na jedno kolano, a mistrzyni schwycila go za prawa reke i wykrecila ja mocno do tylu. Jej druga szczupla dlon zacisnela sie na gardle Edwarda.

– Jesli sie ruszysz, smiertelniku, rozerwe ci gardlo. Czuje twoj puls trzepoczacy jak motyl pod moja dlonia. – Zasmiala sie i wypelnila loch cieplym, przeszywajacym do szpiku kosci odglosem.

– A teraz, Burchard, pokaz jej, jak nalezy obchodzic sie z nozem.

Burchard podszedl do przeciwleglej sciany, gdzie u szczytu schodow znajdowaly sie drzwi. Polozyl strzelbe na podlodze, odpial pas z mieczem i takze go odlozyl. Nastepnie wydobyl dlugi noz o niemal trojkatnym ostrzu. Wykonal kilka szybkich ruchow, aby rozciagnac miesnie, a ja stanelam naprzeciw niego.

Umiem poslugiwac sie nozami. I calkiem niezle nimi rzucam; sporo cwicze. Wiekszosc ludzi boi sie nozy. Jesli pokazesz im, ze jestes w stanie pokroic kogos na kawalki, zwykle zaczynaja sie ciebie bac. Burchard nie zaliczal sie do wiekszosci. Przyjal miekka pozycje, stajac na lekko ugietych nogach, trzymajac noz luzno, lecz pewnie w prawej dloni.

– Bedziesz walczyc z Burchardem, animatorko, albo ten smiertelnik zginie.

Szarpnela Edwarda za reke, dosc mocno, ale on nawet nie pisnal. Watpie, aby krzyknal, nawet gdyby wylamala mu ramie ze stawu.

Wsunelam jeden z nozy do pochewki na prawym przedramieniu. Walka dwoma nozami moze wygladac atrakcyjnie, ale nigdy nie udalo mi sie opanowac tej techniki po mistrzowsku. Jak wielu ludziom, nawiasem mowiac. Burchard tez nie mial dwoch nozy.

– Czy to ma byc walka na smierc i zycie? – spytalam.

– Nie zdolasz zabic Burcharda, Anito. Nie ludz sie. Burchard ma cie tylko troche naruszyc. Posmakuj stali, bez obawy, nie zrani cie za bardzo. Nie chce, abys stracila zbyt wiele krwi. – W jej glosie pojawila sie zartobliwa nuta, ale nie trwalo to dlugo. Jej glos przetoczyl sie przez wnetrze lochu niczym huragan. – Chce zobaczyc, jak krwawisz.

Swietnie.

Burchard zaczal chodzic przede mna po luku, ja staralam sie przez caly czas miec za plecami sciane. W pewnej chwili skoczyl naprzod, jego noz blysnal zlowrogo. Nie odskoczylam w tyl, lecz zwinnie uchylilam sie przed pchnieciem i gdy skrocil dystans, cielam na odlew. Moj noz przecial tylko powietrze. Burchard znow znalazl sie poza moim zasiegiem i patrzyl na mnie. Mial za soba jakies szescset lat praktyki. Nie moglam mu dorownac. Nie mialam o czym marzyc.

Usmiechnal sie. Skinelam lekko glowa. Odpowiedzial tym samym. Moze to mial byc wyraz szacunku dwojga wojownikow. Albo to, albo zwyczajnie sie ze mna bawil. Zgadnijcie, na co stawialam?

Nagle jego noz swisnal tuz obok, rozcinajac mi skore na ramieniu. Smagnelam moim nozem w bok, trafiajac go ukosnie w brzuch. Nie probowal uskoczyc. Wpadl na mnie. Uchylilam sie przed jego pchnieciem i odsunelam sie od sciany. Usmiechnal sie. Cholera, chcial wyciagnac mnie na srodek sali. Mial dwa razy dluzszy zasieg ramion ode mnie.

Bol w ramieniu poczulam nagle i byl naprawde przejmujacy. Ale na plaskim brzuchu Burcharda takze pojawila sie karmazynowa szrama. Usmiechnelam sie do niego. W jego oczach dostrzeglam cos dziwnego. Niepokoj? Niezdecydowanie? Czyzby wielki wojownik poczul respekt wobec mnie? Mialam taka nadzieje.

Cofnelam sie pod sciane. To bylo absurdalne. Umrzemy oboje, kawalek po kawalku. A co mi tam. Rzucilam sie na Burcharda, tnac zamaszyscie z boku na bok. Zaskoczylam go i odsunal sie w tyl. Przyjelam taka sama jak on niska pozycje i zaczelismy krazyc naprzeciw siebie.

Powiedzialam:

– Wiem, kto jest morderca.

Burchard uniosl brwi.

– Co powiedzialas? – wtracila sie Nikolaos.

– Wiem, kto zabija wampiry.

Burchard nagle przyskoczyl do mnie, jednym cieciem rozplatal material mojej bluzki. Nawet nie zabolalo. Tylko sie ze mna bawil.

– Kto to jest? – warknela Nikolaos. – Gadaj albo zabije tego smiertelnika.

– Oczywiscie – odparlam.

– Nie! – krzyknal Zachary. Odwrocil sie, aby do mnie strzelic. Kula swisnela tuz nad moja glowa. Burchard i ja runelismy na ziemie. Edward krzyknal. Poderwalam sie z podlogi, aby do niego podbiec. Ramie mial wykrecone pod nieprawdopodobnym katem, ale zyl.

Pistolet Zachary’ego wypalil dwa razy, a w chwile pozniej Nikolaos wyrwala mu go z reki i cisnela bron na podloge. Energicznym ruchem schwycila Zachary’ego i przyciagnela do siebie, zmuszajac, aby zgial sie wpol; jej glowa zaczela pochylac sie coraz nizej, usta rozwarly sie.

Zachary krzyknal.

Burchard podniosl sie na kleczki, obserwujac przebieg wydarzen. Wbilam mu noz w plecy. Ostrze z gluchym odglosem zaglebilo sie po rekojesc. Burchard wyprezyl sie jak struna, siegnal reka za siebie, usilujac wyrwac ostrze. Nie czekalam, by przekonac sie, czy tego dokona. Wyjelam drugi noz i zatopilam z boku w jego szyi. Krew chlusnela mi na reke, kiedy wyrwalam ostrze z rany. Ponownie dzgnelam go w gardlo i wtedy, dopiero wtedy, bardzo powoli osunal sie na posadzke. Upadl na twarz i znieruchomial.

Nikolaos upuscila Zachary’ego na podloge i odwrocila sie, twarz miala cala we krwi, przod sukienki czerwony i wilgotny. Krew plamila jej biale legginsy. Zachary mial rozszarpane gardlo. Lezal, ciezko dyszac, na podlodze, ale wciaz jeszcze sie poruszal; zyl.

Nikolaos spojrzala na cialo Burcharda, a potem wrzasnela przerazliwie, jej krzyk odbil sie rozdzierajacym echem wsrod kamiennych scian lochu. Rzucila sie na mnie, wyciagajac obie rece do przodu. Cisnelam nozem, ale odbila lecace w jej strone ostrze niedbalym machnieciem reki. W chwile pozniej wpadla na mnie, wskutek zderzenia stracilam rownowage i przewrocilam sie. Nikolaos zwalila sie na mnie. W dalszym ciagu krzyczala na cale gardlo. Odchylila mi glowe w bok. Zadnych mentalnych sztuczek, jedynie brutalna sila.

Вы читаете Grzeszne Rozkosze
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату