– Z toba u boku.
– Oczywiscie. I razem poprowadzilibysmy kraj, a potem caly swiat w nowym kierunku. We wlasciwym kierunku. Ku silnym zasadom moralnym i bezpieczenstwu.
Nie spieszyla sie; zaczekala, az but spadnie na podloge, nim rozsznurowala drugi.
– Bezpieczenstwo… i pomogliby je zapewnic twoi starzy kumple z Siatki Bezpieczenstwa?
Usmiechnal sie surowo; oczy mu blyszczaly.
– Tym krajem juz za dlugo rzadzili dyplomaci. Nasi generalowie dyskutuja i negocjuja, zamiast rozkazywac. Z moja pomoca DeBlass by to zmienil, ale ty uparlas sie, zeby go zniszczyc, a mnie razem z nim. Teraz nie mamy szans na prezydenture.
– Jest morderca, pedofilem…
– Mezem stanu – przerwal jej Rockman. – Nigdy nie wytoczysz mu procesu.
. – Bedzie mial proces i zostanie skazany. Zabicie mnie nie zmieni tego.
– Nie, ale sprawa przeciwko niemu upadnie. Razem ze smiercia obu stron. Widzisz, kiedy opuscilem go nie dalej niz dwie godziny temu, senator DeBlass byl w swoim biurze we Wschodnim Waszyngtonie. Stalem przy nim, kiedy wybieral czterolufowe Magnum, kaliber piecdziesiat siedem, bardzo skuteczna bron. I widzialem, jak wkladal lufe do ust i umieral jak patriota.
– Jezu Chryste! – Ten obraz nia wstrzasnal. – Samobojstwo!
– Wojownik przebijajacy sie wlasnym mieczem. – W glosie Rockmana zabrzmial podziw. – Powiedzialem mu, ze to jedyne rozwiazanie, i przyznal mi racje. Nigdy nie znioslby upokorzenia. Kiedy znajda jego cialo, a potem twoje, jego reputacja jeszcze raz zostanie uratowana. Zostanie dowiedzione, ze umarl na wiele godzin przed toba. Nie mogl cie zabic, a poniewaz sposob morderstwa bedzie dokladnie taki sam, jak w innych przypadkach, i beda dwie nastepne ofiary, jak zapowiedziano, dowody przeciwko senatorowi nie beda mialy zadnej wartosci. Bede zrozpaczony. Bede grzmial i potepial – i zajme jego miejsce.
– Tu nie chodzi o polityke! Niech cie szlag trafi! – Wstala z zacisnietymi piesciami, by zadac mu cios. Cale szczescie, ze nie uzyl broni, tylko powstrzymal Ewe reka. Uderzona przekrecila sie i upadla ciezko na nocny stolik. Stojaca na nim szklanka spadla i roztrzaskala sie o podloge.
– Wstawaj!
Jeknela cicho. Czula piekacy bol w policzku, widziala jak przez mgle. Dzwignela sie i odwrocila, uwazajac, by stac przodem do lacza, ktore uruchomila recznie.
– Co ci to da, ze mnie zabijesz, Rockman?
– Bardzo duzo. To ty prowadzilas sledztwo. To ty spalas z mezczyzna, ktory byl pierwszym podejrzanym. Twoja reputacja i twoje motywy zostana dokladnie zbadane po twojej smierci. Dawanie kobiecie wladzy jest zawsze bledem.
Otarla krew z wargi.
– Nie lubisz kobiet, Rockman?
– Czasami sie przydaja, ale wlasciwie wszystkie sa dziwkami. Moze nie sprzedalas swego ciala Roarke'owi, ale on cie kupil. Zamordowanie ciebie w gruncie rzeczy nie zlamie wzorca, jaki ustalilem.
– Ty ustaliles?
– Naprawde myslalas, ze DeBlass potrafi tak dokladnie zaplanowac i wykonac serie morderstw? – Poczekal, dopoki nie zobaczyl, ze zrozumiala. – Tak, zabil Sharon. W afekcie. Nawet nie zdawalem sobie sprawy z tego, ze rozwaza taki pomysl. Potem wpadl w panike.
– Byles tam. Byles z nim tej nocy, kiedy zabil Sharon.
– Czekalem na niego w samochodzie. Zawsze mu towarzyszylem podczas jego schadzek z ta dziewczyna. Wozilem go, zebym tylko ja, czlowiek, ktoremu ufal, byl w to wciagniety.
– Jego wlasna wnuczka. – Ewa nie smiala sie odwrocic, by nie zaklocic nagrania. – Czy to nie napawalo cie wstretem?
– Ona napawala mnie wstretem, pani porucznik. Wykorzystywala jego slabosc. Kazdy czlowiek moze miec jakas slabostke, ale ona wykorzystala ja, wyzyskala, potem zaczela go straszyc. Kiedy zginela, zrozumialem, ze stalo sie najlepiej, jak moglo. Poczekalaby, az zostanie prezydentem, a potem wbilaby mu noz w plecy.
– Oczywiscie. – Rockman uniosl ramiona. – Ciesze sie, ze nadarzyla sie nam okazja do rozmowy. To bylo dla mnie bardzo przykre, ze nie moglem sie tym pochwalic. Jestem zachwycony, ze moge ci o tym opowiedziec.
Ego, przypomniala sobie. Nie tylko inteligencja, lecz ego i proznosc.
– Musiales szybko myslec – zauwazyla. – I myslales. Szybko i bezblednie.
– Tak. – Usmiechnal sie szeroko. – Zadzwonil przez samochodowe lacze i powiedzial, zebym szybko przyszedl na gore. Byl oszalaly ze strachu. Gdybym go nie uspokoil, moze by jej sie udalo go zniszczyc.
– Jeszcze ja obwiniasz?
– Byla dziwka. Martwa dziwka. – Wzruszyl ramionami, ale rewolwer ani drgnal w jego dloniach. – Dalem senatorowi srodek uspokajajacy i posprzatalem balagan. Wytlumaczylem mu, ze trzeba uczynic z Sharon tylko czesc calosci. Wykorzystac jej slabostki, jej patetyczny wybor zawodu. Spreparowanie dyskietek ochrony bylo niezwykle proste. Sklonnosci senatora do nagrywania wlasnych wyczynow seksualnych poddaly mi pomysl wykorzystania tego jako czesci wzorca.
– Tak – powiedziala przez zdretwiale wargi. – To bylo madre.
– Posprzatalem mieszkanie, wytarlem dokladnie bron. Poniewaz byl na tyle rozsadny, by wziac te, ktora nie byla zarejestrowana, pozostawilem ja na miejscu zbrodni. Znowu ustalajac wzorzec.
– Wiec wykorzystales to – powiedziala cicho Ewa. – Wykorzystales jego, wykorzystales Sharon.
– Tylko glupcy marnuja okazje. Byl bardziej soba, gdy to w koncu zostalo zalatwione – zadumal sie Rockman. – Bylem w stanie wykonac reszte swego planu wykorzystujac Simpsona do wywierania nacisku, przekazywania tajnych informacji. Zle sie stalo, ze senator zapomnial o pamietnikach Sharon i dopiero pozniej mi o nich powiedzial. Musialem ryzykowac powrot do jej mieszkania. Ale, jak oboje juz wiemy, byla wystarczajaco madra, by dobrze je ukryc.
– Zabiles Lole Starr i Georgie Castle. Zabiles je, by zakamuflowac pierwsze morderstwo.
– Tak. Lecz w przeciwienstwie do senatora, dobrze sie bawilem. Od poczatku do konca. Nie mialem trudnosci z wyborem ofiar, ustaleniem ich nazwisk, miejsca zamieszkania.
W tej chwili troche trudno jej bylo cieszyc sie z faktu, ze ona miala racje, a komputer sie mylil. W koncu bylo dwoch mordercow.
– Nie znales ich? Nawet ich nie znales?
– Myslalas, ze powinienem je znac? – Zasmial sie z tego. – Ich nazwiska nie mialy znaczenia. Liczyl sie tylko ich zawod. Kurwy obrazaja mnie. Kobiety, ktore rozkladaja nogi po to, by oslabic mezczyzne, obrazaja mnie. Pani mnie obraza, pani porucznik.
– Po co te dyskietki? – Gdzie, do diabla, jest Feeney? Dlaczego oddzial specjalny nie wylamal jeszcze drzwi? – Po co przysylales mi dyskietki?
– Lubilem patrzec, jak sie rzucasz, niczym mysz szukajaca sera
– kobieta, ktora wierzyla, ze potrafi myslec jak mezczyzna. Podsunalem ci Roarke'a, ale pozwolilas, by wszedl ci na glowe. To takie typowe. Rozczarowalas mnie, Kierowalas sie emocjami, pani porucznik: i w przypadku zabojstw, i w przypadku tej malej dziewczynki, ktorej nie zdolalas uratowac. Lecz mialas szczescie, ktore wkrotce przestanie ci dopisywac.
Przesunal sie w bok, obok komody, gdzie czekala kamera. Wlaczyl ja.
– Rozbierz sie.
– Mozesz mnie zabic – powiedziala czujac, ze zoladek podchodzi jej do gardla. – Ale mnie nie zgwalcisz.
– Zrobisz dokladnie to, co chce, zebys zrobila. One zawsze to robia. – Opuscil rewolwer i wycelowal go w srodek jej ciala.
– Tamtym najpierw strzelalem w glowe. Natychmiastowa smierc, prawdopodobnie bezbolesna. Masz pojecie, jakie katusze bys cierpiala z olowiana kula w brzuchu? Blagalabys mnie, zebym cie zabil.
Oczy mu rozblysly.
– Rozbieraj sie.
Ewa opuscila rece. Mogla zniesc bol, ale nie mogla dopuscic, by spelnil sie jej koszmarny sen. Zadne z nich nie zauwazylo kota, ktory wszedl do pokoju.
– Twoj wybor, pani porucznik – rzekl Rockman.