kupca ze Skandynawii i Harry chetnie poszedlby mu pomoc, aby sie czyms zajac, ale po tym, jak ostatnio niemal wysadzil w powietrze cala piwnice, wolal mu nie przeszkadzac.
Usiadl wiec przy biurku, wygladzajac duzy kawalek pergaminu i postanawiajac odpisac na ostatni list Luny. Byla jedyna osoba, z ktora Harry utrzymywal kontakt od zakonczenia wojny. Severus wysylal jego listy sowia poczta z roznych miejsc Irlandii, aby nikt nie byl w stanie ich namierzyc i odbieral je w tych samych punktach.
Przez chwile przygladal sie splywajacym po szybie strumieniom wody, zanim zanurzyl pioro w kalamarzu i pochylil sie nad pergaminem, rozpoczynajac swa opowiesc.
Droga Luno,
wiem, ze minelo juz troche czasu i powinienem napisac wczesniej, ale w trakcie ostatniej klotni rozbilem caly zapas Eliksiru Wielosokowego i przez miesiac Severus nie mogl nigdzie wychodzic i w zwiazku z tym nie mogl tez wyslac mojego listu. Ale tym razem zabezpieczyl butelki silnymi zakleciami, zeby miec pewnosc, ze sie do nich nie dostane.
Dziekuje, ze zaopiekowalas sie Hedwiga. Bardzo za nia tesknie i zaluje, ze nie moge miec jej przy sobie, ale jest zbyt charakterystyczna. Nie moglbym jej w ogole wypuszczac i bylaby tu nieszczesliwa.
Twoja ostatnia wiadomosc bardzo mnie ucieszyla. To fantastycznie, ze Tonks sie polepszylo. To byla paskudna klatwa i mam nadzieje, ze magomedycy znajda w koncu sposob na to, aby calkowicie przywrocic jej sluch.
Harry dopiero po osmiu miesiacach od wojny zdecydowal sie napisac swoj pierwszy list do Luny, dajac jej tym samym znak, ze zyje i ma sie dobrze. To wlasnie od niej dowiedzial sie, ze Tonks stracila sluch z powodu klatwy, ktora cisnela w nia Bellatriks, Neville stracil jedna noge, ale magomedycy zalozyli mu proteze i mogl sie poruszac swobodnie, a Ginny spedzila pol roku w Swietym Mungu. Przezyla, chociaz polowe jej ciala i twarzy szpecily blizny po oparzeniach, ktorych nie dalo sie usunac za pomoca zadnych znanych srodkow i zaklec.
Bardzo chcialbym przyjechac na slub Ginny w przyszlym roku i zobaczyc Was wszystkich, ale wiem, ze Severus nigdy mi na to nie pozwoli. Nawet w pelerynie niewidce nie moge sie wychylac, zreszta wiem, ze nie bylbym tam mile widziany, w szczegolnosci, gdyby Ron odkryl moja obecnosc... Czasami zastanawiam sie nad tym, aby sprobowac wyslac do niego list, ale wiem, ze podarlby go bez czytania. Nie sadzilem, ze kiedykolwiek dojdzie do tego, ze moj najlepszy przyjaciel bedzie mnie nienawidzil...
Harry przestal pisac i zacisnal usta. Nie chcial sobie tego przypominac. Nie chcial pamietac slow Rona, ani jego wzroku, kiedy odchodzil z Severusem... to wspomnienie wciaz bylo zbyt bolesne. Przywolywalo ciemnosc...
Zacisnal powieki i westchnal gleboko.
Wiesz, czasami bardzo za nim tesknie. I za Hermiona. Pamietam te czasy, kiedy myslelismy, ze nic nie moze nas rozdzielic. Ze zawsze bedziemy razem. Ze uda nam sie wyjsc calo z najwiekszych klopotow, bo wspieramy sie nawzajem. A potem Hermiona odeszla i wszystko sie rozsypalo. Jakby byla cementem, ktory spajal nasza przyjazn, a kiedy jej zabraklo to wszystko runelo i juz nie da sie tego odbudowac. To mile z twojej strony, ze chcesz z nim porozmawiac, ale naprawde szkoda twojego czasu, Luno, bo do niego i tak nic nie dotrze. On mi nigdy nie wybaczy. Przestalem dla niego istniec i nic tego nie zmieni.
Staram sie o tym nie myslec, ale czasami jest to trudne. Szczegolnie w nocy, kiedy leze w ciszy, wsluchujac sie w oddech Severusa. Kiedy zamykam oczy, powracam myslami do czasow Hogwartu, do jego zgielku i wypelnionych magia korytarzy. I czuje w sobie narastajaca nostalgie, a potem uswiadamiam sobie, ze zamienilem caly ten zgielk na oddech jednego mezczyzny... i wiem, ze gdyby ktos mi go odebral... rownie dobrze moglby zabrac i moj oddech. I zaden zgielk swiata nie bylby w stanie mi go przywrocic.
Ale pomimo tego moje mysli i tak czesto tam powracaja. Przedwczoraj w nocy mialem sen, w ktorym znowu przechodzilem korytarzami Hogwartu...