mezczyzne, ktory patrzyl na niego przez lunete z platformy dziobowej galery na czele poscigu.

– El Brasero – szepnal Aguirrez z nieukrywana pogarda.

Ignatius Martinez zobaczyl, ze Aguirrez patrzy na niego i wykrzywil grube, lubiezne wargi w triumfalnym usmiechu. Z jego bezlitosnych, gleboko osadzonych zoltych oczu wyzieral fanatyzm. Dlugi, arystokratyczny nos byl zmarszczony, jakby poczul smrod padliny.

– Kapitanie Blackthorne – mruknal do rudobrodego mezczyzny – niech pan obieca wioslarzom, ze odzyskaja wolnosc, jesli dopadniemy nasza zdobycz.

Kapitan wzruszyl ramionami i wykonal rozkaz. Wiedzial, ze to okrutne oszustwo i Martinez nie zamierza dotrzymac obietnicy.

El Brasero znaczylo po hiszpansku “kotlarz”. Martinez zawdzieczal to przezwisko gorliwosci w paleniu heretykow na stosie podczas autodafe, jak nazywano publiczne spektakle wymierzania kary. Byl znana postacia na quemerdo – placu kazni. Uzywal wszystkich srodkow, lacznie z przekupstwem, by zapewnic sobie zaszczyt podpalenia stosu. Choc oficjalnie nosil tytul oskarzyciela publicznego i doradcy inkwizycji, przekonal swych zwierzchnikow, by powierzyli mu role glownego inkwizytora i oskarzyciela Baskow. Ich sciganie bylo wyjatkowo oplacalne. Inkwizycja natychmiast konfiskowala majatek oskarzonego. Zagarniete bogactwa ofiar finansowaly wiezienia inkwizycji, jej tajna policje, armie, izby tortur i urzednikow oraz szly do kieszeni inkwizytorow.

Baskowie opanowali do perfekcji sztuke nawigacji i budowy statkow. Aguirrez wiele razy wyplywal na sekretne lowiska na Morzu Zachodnim. Polowal na wieloryby i lowil dorsze. Baskowie byli urodzonymi ludzmi interesu. Wielu – jak Aguirrez – wzbogacilo sie na rybolowstwie. Jego stocznia na rzece Nervion budowala statki wszystkich typow i rozmiarow. Aguirrez wiedzial o okrucienstwach inkwizycji, ale byl zbyt zajety prowadzeniem roznych interesow, swoja piekna zona i dwojgiem dzieci, by zwracac na to wieksza uwage. Kiedys po powrocie z rejsu przekonal sie, ze Martinez i inkwizycja to wrogie sily, ktorych nie wolno lekcewazyc.

Gdy statki pelne ryb zawinely do portu, by wyladowac polow, przywital je wzburzony tlum. Ludzie blagali Aguirreza o pomoc. Inkwizytorzy aresztowali grupe miejscowych kobiet i oskarzyli o uprawianie czarow. Wsrod uwiezionych byla zona Aguirreza. Rzekome czarownice postawiono przed sadem i uznano za winne.

Aguirrez uspokoil tlum i pojechal prosto do stolicy prowincji. Choc byl wplywowym czlowiekiem, nie chciano sluchac jego prosb o uwolnienie kobiet. Urzednicy odpowiadali, ze nie moga nic zrobic; to sprawa Kosciola, nie wladz cywilnych. Niektorzy szeptali, ze w obawie o wlasne zycie i mienie wola sie nie narazac Swietemu Oficjum. El Brasero nie zna litosci.

Aguirrez wzial sprawy w swoje rece i zebral setke wiernych mu ludzi. Zaatakowali konwoj wiozacy rzekome czarownice na miejsce stracen i uwolnili je bez jednego strzalu. Zona Aguirreza powiedziala mu, ze El Brasero aresztowal ja, by zagarnac ich majatek.

Jednak Aguirrez podejrzewal, ze inkwizycja zwrocila na niego uwage z duzo wazniejszego powodu. Rok wczesniej rada starszych powierzyla mu opieke nad najswietszymi relikwiami Kraju Baskow. W przyszlosci mialy polaczyc wszystkich Baskow w walce o niepodleglosc przeciwko Hiszpanii. Na razie spoczywaly w kufrze ukrytym w sekretnej izbie w domu Aguirreza. Martinez mogl uslyszec o tym. Wszedzie roilo sie od donosicieli. Wiedzial, ze relikwie moga rozpalic fanatyzm w podobny sposob, jak niegdys swiety Graal doprowadzil do krwawych wypraw krzyzowych. Wszystko, co jednoczylo Baskow, zagrazalo inkwizycji.

Martinez nie zareagowal na uwolnienie kobiet, ale wiadomo bylo, ze uderzy, gdy tylko zbierze obciazajace dowody. Aguirrez wykorzystal ten czas na przygotowania. Pod pretekstem remontu wyslal najszybsza karawele swojej floty do San Sebastian. Wydal mnostwo pieniedzy na zorganizowanie wlasnej armii szpiegow i zwerbowal nawet ludzi z otoczenia Martineza. Obiecal wielka nagrode temu, kto ostrzeze go przed aresztowaniem. Potem zajal sie codziennymi sprawami i czekal. Trzymal sie blisko domu, otoczony przez straznikow, doswiadczonych zolnierzy.

Minelo kilka spokojnych miesiecy, az pewnej nocy przygalopowal jeden z jego szpiegow w inkwizycji i zalomotal zdyszany do drzwi domu. Martinez prowadzi grupe zolnierzy, by go aresztowac! Aguirrez zaplacil informatorowi i wprowadzil w czyn swoj starannie przygotowany plan. Ucalowal na pozegnanie zone i dzieci, obiecujac, ze spotkaja sie w Portugalii. Gdy rodzina uciekla chlopskim wozem z wiekszoscia majatku, skierowal poscig na falszywy trop. Wraz z uzbrojonymi towarzyszami dotarl na wybrzeze. Czekala juz tam karawela, ktora wkrotce potem postawila zagle i odplynela na polnoc.

Nastepnego dnia o wschodzie slonca z porannej mgly wynurzyla sie flotylla galer wojennych, by przeciac droge karaweli. Aguirrez zrecznym manewrem ominal przeciwnika i poplynal z wiatrem na polnoc wzdluz francuskiego wybrzeza. Wzial kurs na Danie, skad zamierzal skierowac sie na zachod ku Grenlandii i Islandii, a potem w strone odleglego Wielkiego Ladu. Jednak w poblizu Wysp Brytyjskich wiatr ucichl i Aguirrez utknal ze swoimi ludzmi wsrod martwej ciszy.

Teraz, w obliczu trzech zblizajacych sie galer, byl zdecydowany walczyc na smierc i zycie. Rozkazal artylerzystom przygotowac sie do bitwy. Uzbrajajac karawele uwazal, ze sila ognia moze byc rownie wazna jak szybkosc i zwrotnosc statku.

Standardowy arkebuz ladowano przez lufe i umieszczano na stojaku. Do ladowania i strzelania potrzeba bylo dwoch ludzi. Kanonierzy Aguirreza mieli mniejsze, lzejsze wersje tej broni, z ktora mogl poradzic sobie jeden czlowiek. Byli doskonalymi strzelcami i nigdy nie chybiali. Aguirrez wyposazyl karawele rowniez w ciezsza artylerie. Wybral dwie armaty z brazu na kolowych lawetach. Jego kanonierzy byli tak wyszkoleni, ze potrafili ladowac dziala, celowac i strzelac z zegarmistrzowska precyzja.

Wioslarze wyraznie opadli z sil i statek poruszal sie w tempie muchy pelznacej przez kubel melasy. Galery byly juz niemal w zasiegu ognia armat. Ale tez i Hiszpanie mogli z latwoscia powystrzelac ludzi w lodziach. Aguirrez zdecydowal jednak, ze jego marynarze zostana przy wioslach. Dopoki karawela plynela, mial przynajmniej zdolnosc manewrowa. Przynaglil wioslarzy i odwrocil sie, by wydac rozkazy kanonierom, gdy jego wyczulone zmysly zarejestrowaly zmiane temperatury, co zwykle zapowiadalo wiatr. Mniejszy z lacinskich zagli zatrzepotal niczym skrzydlo zranionego ptaka. Potem zamarl w bezruchu.

Kiedy kapitan badal wzrokiem morze w poszukiwaniu zmarszczek na powierzchni, zwiastujacych podmuch wiatru, uslyszal znajomy huk bombardu. Mozdzierz duzego kalibru byl zamontowany nieruchomo, bez zadnej mozliwosci przestawienia go w pionie lub poziomie. Kula armatnia nieszkodliwie rozprysnela wode sto metrow za rufa karaweli. Aguirrez rozesmial sie. Wiedzial, ze bezposrednie trafienie z bombardu jest praktycznie niemozliwe, nawet gdy cel porusza sie tak wolno, jak teraz karawela.

Trzy galery szly dziob w dziob. Kiedy oblok dymu rozplynal sie w powietrzu, dwa boczne okrety wyprzedzily srodkowy i znalazly sie tuz za karawela. Manewr mial zmylic przeciwnika. Obie galery skrecily w lewo i jedna wysunela sie do przodu. Wiekszosc uzbrojenia mialy z prawej burty. Przy mijaniu wlokacej sie karaweli mogly ostrzelac jej poklad i takielunek z broni malego i sredniego kalibru.

Aguirrez spodziewal sie takiego ataku. Umiescil oba dziala blisko siebie przy lewej burcie i zakryl ich lufy czarna tkanina. Wrog powinien pomyslec, ze karawela tez ma nieskuteczny bombard i jest bezbronna od strony burt.

Aguirrez spojrzal przez lunete na platforme artyleryjska galery i zaklal. Rozpoznal swojego dawnego marynarza, ktory towarzyszyl mu w wielu rejsach na lowiska. Znal on trase na Morze Zachodnie. Bylo bardziej niz pewne, ze inkwizycja zagrozila jego rodzinie.

Aguirrez sprawdzil kat podniesienia luf obu dzial. Zerwal czarna tkanine i spojrzal na morze przez otwory strzelnicze. Nie napotkawszy oporu, pierwsza galera zblizyla sie do karaweli. Aguirrez dal rozkaz i oba dziala zagrzmialy. Pierwsza kule wystrzelono za wczesnie i tylko odlamala dlugi dziob galery, ale druga trafila w platforme artyleryjska.

Czesc dziobowa okretu rozprysla sie wsrod ognia i dymu. Do rozerwanego kadluba wdarla sie woda pod cisnieniem zwiekszonym przez szybkosc galery. Okret zanurzyl sie pod powierzchnie i zatonal w ciagu kilku sekund. Aguirrez wspolczul galernikom. Byli przykuci kajdanami do wiosel i nie mogli sie ratowac. Ale przynajmniej mieli szybka smierc i unikneli dalszych cierpien w niewoli.

Zaloga drugiej galery, nie chcac podzielic losu pierwszej, dala pokaz slynnej zwrotnosci trirem. Okret skrecil ostro i oddalil sie od karaweli. Potem zatoczyl krag, by dolaczyc do Martineza, ktory przezornie trzymal sie z tylu.

Aguirrez przypuszczal, ze galery rozdziela sie, okraza statek poza zasiegiem dzial, znow sie spotkaja i zaatakuja bezbronnych wioslarzy. Martinez jakby czytal w jego myslach. Okrety rozstaly sie i zaczely okrazac

Вы читаете Podwodny Zabojca
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ОБРАНЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату