Wpatrywal sie w kamien szeroko otwartymi oczyma, jakby nie mogl uwierzyc w to, co zobaczyl. Od kiedy to Snape'owi zalezy na tym, zeby Harry jadal posilki?
Jednak zanim wrocili przyjaciele, byl juz na nogach. Wyjasnil, ze czuje sie lepiej i poprosil, zeby sie nie martwili. Popoludnie spedzil na graniu z Ronem w Eksplodujacego Durnia i wysluchiwaniu narzekan Hermiony, ze zamiast tracic czas na zabawe, powinien nadrabiac zaleglosci, bo jeszcze sporo mu brakuje. Ostatnim, o czym Harry mogl myslec, byla nauka. I tak nie bylby w stanie sie na niej skupic. Moze jutro, kiedy przestana go nekac rozbrzmiewajace mu echem w glowie slowa:
Harry poszedl na kolacje, ale byl tak zdenerwowany, ze ledwie cokolwiek przelknal. Zoladek sciskal mu wstyd i zaklopotanie. Czul wbijajace sie w niego spojrzenie Snape'a, ale nie byl w stanie na nie odpowiedziec. Siedzial tylko cicho, wbijajac wzrok w talerz i rozgrzebujac widelcem ziemniaki.
- Co ci jest, Harry? Dlaczego nic nie jesz? Znowu sie zle czujesz? - zapytala w koncu Hermiona, tracac cierpliwosc.
- Chyba sie czyms zatrulem - wymamrotal Gryfon.
- To powinienes powiedziec o tym pani Pomfrey - zaproponowala, zaniepokojona.
- Swietny pomysl, Hermiono - wypalil Harry. - Tak wlasnie zrobie. - I zanim zdumiona Gryfonka zdazyla zareagowac, wstal i pospiesznie wyszedl z Wielkiej Sali. Na korytarzu nareszcie mogl odetchnac z ulga. Spojrzenie Snape'a niemal wypalilo mu dziure w plecach.
Nie poszedl do skrzydla szpitalnego. Ruszyl do dormitorium, a przyjaciolom sklamal, ze to nic powaznego, dostal eliksir i juz mu lepiej.
Harry unikal Snape'a przez caly weekend. Jednak wstyd i niemoznosc spojrzenia mezczyznie w oczy nie sprawily, ze zapominal o wysylaniu mu co noc wiadomosci:
Poniedzialkowa lekcja byla dla Harry'ego katorga. Do jego glowy znowu zakradla sie mysl, zeby udac chorego i na nia nie pojsc, ale przypomniawszy sobie, jak skonczylo sie to ostatnio, szybko odrzucil ten pomysl.
Przez cala lekcje nie spojrzal na Severusa ani razu. Staral sie zapomniec o jego istnieniu i skoncentrowal swoje mysli na przygotowywanie eliksiru. Byl tak bardzo na tym skupiony, ze po raz pierwszy udalo mu sie przyrzadzic go poprawnie. Tylko jeden incydent zaklocil jego intensywna prace: emanujace z kieszeni cieplo, ktore poczul nagle, w srodku zajec. Serce natychmiast podskoczylo mu do gardla i malo brakowalo, a zamiast kilku kropel wywaru z milorzebu, dodalby cala butelke. Przez kilka chwil nie mogl sie zdecydowac, czy zareagowac i przeczytac wiadomosc, czy ja zignorowac i pracowac dalej. Dopiero, kiedy kamien zaczal parzyc go tak bardzo, ze nie mogl juz wytrzymac, siegnal do kieszeni i rozejrzawszy sie uprzednio, czy nikt mu sie nie przyglada, przysunal go do oczu i szybko odczytal:
Harry siedzial przez chwile jak sparalizowany, walczac ze soba i nie wiedzac, co powinien zrobic. Czul, ze Snape mu sie przyglada i czeka na jego reakcje, ale Gryfon nie potrafil zmusic sie do spojrzenia mu w oczy. Chcial po prostu, zeby Snape dal mu spokoj. Juz wystarczajaco sie przed nim upokorzyl. Zamknal oczy i odeslal mu:
Zanim zdazyl schowac kamien, otrzymal kolejna wiadomosc:
