- Dobrze ci?

Oczy Severusa blysnely. Odpowiedzial, przyspieszajac. Harry jeknal i wcisnal zaczerwieniona twarz w rozgrzany obojczyk. Wtedy jedna z dloni Snape'a wyslizgnela sie spod koszuli i odpiela kilka guzikow pod szyja. Harry probowal otworzyc plonace powieki, ale kazde uderzenie w prostate pozbawialo go kontroli nad cialem. Snape zsunal koszule z jego ramienia i... przycisnal usta do bladej skory. Harry zakwilil. Mial wrazenie, ze wargi mezczyzny zamienily sie w rozgrzany do czerwonosci kawalek metalu, ktory sparzyl jego skore i w bardzo krotkim czasie ogarnal cale cialo. Severus niemal miazdzyl go w uscisku, podczas gdy jego usta bladzily po wrazliwej skorze, na przemian wdychajac jej zapach i skladajac na niej pocalunki, ktore topily ja niczym rozgrzany wosk. Harry westchnal, kiedy iskry przyjemnosci dotarly do serca, otulily go i wypalily w nim wszystko, co kiedykolwiek sprawialo mu bol.

Czul zawroty glowy. Nie wiedzial, czy sni, czy...

Otworzyl rozzarzone powieki, ale jego okulary byly zaparowane. Wszystko wydawalo mu sie tak znajome... i tak inne.

Severus dyszal w jego ramie, owiewajac skore plonacym oddechem. Harry poderwal glowe. Mezczyzna zrobil to samo. Ich spojrzenia skrzyzowywaly sie. Ale we wzroku Severusa bylo cos... innego. Nie byl goracy ani intensywny. Nie parzyl go ani nie staral sie przepalic jego skory.

Byl... cieply. Miekki. Taki, ktorym moglby sie otulic i zasnac, ukolysany nim. A jednoczesnie, kiedy na niego padal, rozpalal w nim kazdy nerw, kazda komorke.

Jego usta otworzyly sie, z trudem lapiac powietrze.

- Doprowadzasz mnie... do szalenstwa... - wyszeptal drzacym glosem.

Zamrugal. Czyzby on to powiedzial? Najwyrazniej tak, poniewaz Severus usmiechnal sie lekko w odpowiedzi, a nastepnie podniosl reke i Harry poczul, jak zdejmuje mu okulary.

Rozszerzyl oczy. Juz wiedzial. Pamietal.

Tuz przed pobiciem... kochali sie w takiej samej pozycji. Ale wtedy... teraz...

Zadrzal, czujac wplatajace mu sie we wlosy dlugie, chlodne palce. Przez jego cialo poplynal cieply prad, jeszcze bardziej podsycajac rozblyskujace w ciele iskry.

Zacisnal powieki.

Lzy. Czul lzy w oczach.

Dlaczego?

To nie moglo byc jego wspomnienie. Taka oschlosc, niczym rozdzielajacy ich mur... Teraz to widzial. Tak, jakby... to... byl ktos inny. Nie on. Taki chlod...

Uniosl powieki i napotkal glebokie, otulajace go spojrzenie ciemnych zrenic.

Cieplo.

Severus przyciagnal jego twarz, gladzac rozczochrane wlosy, przeslizgujace sie pomiedzy smuklymi palcami. Harry zamknal oczy i wstrzymal oddech.

I wtedy poczul wargi dotykajace jego powiek.

Czas sie zatrzymal.

Slyszal cichy oddech, owiewajacy skore na policzku. Czul wplecione we wlosy palce. Pulsujaca erekcje zanurzona gleboko w jego wnetrzu. Przeszywajacy skore i ogarniajacy oczy zar. Gladkosc warg. Ich cieplo. Swoje wlasne palce wbijajace sie w czarny material szat.

Eksplozje.

Uslyszal westchnienie. Swoje i Severusa. Jego oczy owional goracy oddech, a we wnetrzu rozlal sie wilgotny ogien. Wszedzie wokol strzelaly plomienie. Przyjemnosc tak cudowna, tak ciepla, tak... slodka. Jego cialo stalo sie katalizatorem, ogniskujac w sobie kazda najmniejsza czastke rozkoszy, unoszaca sie w nagrzanym powietrzu, ktore roziskrzylo sie niczym nocne niebo. A z pulsujacego bolesnie penisa wystrzelila struga bieli, osiadajac na czarnej szacie.

Spod zamknietych powiek wyplynely lzy. Przywarl do naprezonego ciala pod nim. Drzal. Drzal tak bardzo, iz nie byl w stanie nad tym zapanowac. Wszystko w nim wibrowalo. Kazdy miesien, kazdy cal mokrej od potu skory. Dwa nierowne oddechy wymieszaly sie ze soba, a iskry opadly lagodnie na ich ubrania.

I wtedy Harry poczul gladzaca go po plecach dlon, a niski, zachrypniety glos wyszeptal cicho:

- W porzadku?

Zmusil sie, aby pokiwac glowa, chociaz mial wrazenie, jakby to drzace cialo nie nalezalo do niego.

- Tak... - odparl ochryple.

Slyszal bijace glosno serce i zastanawial sie, czy to jego, czy tez Severusa. Jeden wspolny rytm. Niepewny, wibrujacy, coraz szybszy. Niczym vibrato, zapowiadajace...

...cos wazniejszego.

* 'Don't let go' by Bryan Adams & Sarah McLachlan

 

--- rozdzial 29 ---

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ОБРАНЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату