tak, jak wtedy? Nawet w tym momencie. W kazdej chwili.
Zasmial sie cicho, czujac delikatne laskotanie podniecenia i goraco towarzyszace przyspieszonemu pulsowi.
Severus zerknal na niego znad pergaminow i zmarszczyl brwi.
- Co cie tak bawi, Potter?
- Och, nic takiego - odparl szybko Harry, machajac reka. - Tylko wyobrazilem sobie, jak mnie brales na biurku wtedy w klasie i jak bardzo chcialbym, zebys znowu to zrobil...
W oczach mezczyzny pojawil sie krotki rozblysk.
- Bardzo ciekawa propozycja, Potter...
Harry natychmiast podchwycil temat, usmiechnal sie zalotnie i kontynuowal:
- Moglibysmy zrobic to na tym biurku. - Objal wzrokiem mebel i oblizal wargi. - Jest idealne.
Snape uniosl brew.
- Czy zechcialbys mi laskawie wyjasnic, co idealnego jest w moim biurku, Potter? - zapytal kpiaco.
- Jest takie... duze. - Widzac mine mezczyzny, zaczerwienil sie i natychmiast sie poprawil. - To znaczy... jest wieksze, niz biurko w klasie. A na dodatek czarne. Jak twoja posciel, Severusie. - Oczy Harry'ego zablysly.
Prawde mowiac, to w sypialni Severusa tez pragnal to zrobic. Moze rozpoczna w gabinecie, a pozniej jakos przemieszcza sie do lozka. Hmm... Ale mogliby napotkac pewne trudnosci...
Harry ponownie zasmial sie na te wizje.
- Piles cos, Potter? - Snape patrzyl na niego z mieszanina niepokoju i zaintrygowania.
- Nie. Po prostu... - Harry machnal reka w nieokreslonym kierunku, wskazujac na sciane i sufit - ...wszystko jest takie piekne.
Snape popatrzyl na zapelnione brunatnymi, zakurzonymi sloikami polki, na wytarty dywan oraz ciemny sufit i uniosl brwi. Nastepnie ponownie przesunal wzrok ku usmiechajacemu sie beztrosko i wpatrujacemu w niego jak w obrazek Harry'emu i wyraz jego twarzy momentalnie sie zmienil, tak jakby nareszcie dotarlo do niego cos, co przez caly czas mial przed nosem, a w co nie mogl, albo tez nie chcial uwierzyc. I chwile po tym rysy jego twarzy wyostrzyly sie, ciemnosc w oczach poglebila, a na usta wyplynal krzywy usmieszek.
Harry zamrugal, nie potrafiac oderwac od niego wzroku. Chcial byc blisko niego. W koncu wlasnie po to tu przyszedl. Dlaczego nie moze go nawet dotknac? Przeciez teraz wszystko sie zmienilo...
Jak zahipnotyzowany podniosl sie i powoli zblizyl do mezczyzny, z ktorego twarzy nie schodzil tajemniczy usmiech. Zatrzymal sie tuz obok niego i wyciagnal reke, aby wyjac pioro z bladej dloni.
- Jeszcze nie skonczylem, Potter - odparl sucho Severus, ale pozwolil Harry'emu zabrac i odlozyc pioro.
- Niewazne - wymamrotal Gryfon. - To jest niewazne. - Przysunal sie blizej i zmusil mezczyzne do odchylenia sie i odsuniecia od biurka.
- A co jest takie wazne? - zapytal Severus, uwaznie obserwujac kazdy ruch Harry'ego.
Chlopak usiadl na kolanach mezczyzny, przodem do niego, i nie odrywajac zamglonego wzroku od jego twarzy, siegnal po smukla dlon i polozyl na swoim sercu.
- To - odparl.
Kiedy zamykal oczy,
