Cholera! Co Snape sobie o nim pomysli? Chce mu pomoc, a on ma w glowie tylko jedno! Niech to szlag!

Jednak nawet jezeli Severus dostrzegl jego pragnienie, to nie skomentowal tego. Harry odetchnal z ulga.

- Dam ci te masc - odezwal sie po chwili mezczyzna, kladac sloik na stoliku. - Masz smarowac nia wszystkie zranione miejsca trzy razy dziennie. Najgrubsza warstwe nanos na kostke.

Harry pokiwal glowa, nie bedac na razie w stanie spojrzec Severusowi w oczy. Gdyby tylko udalo mu sie uspokoic to glupie serce i pelzajace po policzkach plomienie...!

- Dziekuje - wyszeptal. - Naprawde dziekuje. - Zdobyl sie na slaby usmiech i dopiero teraz podniosl glowe, ale w tym samym momencie mezczyzna odwrocil sie i ruszyl w strone sypialni. Harry domyslil sie, ze pewnie poszedl umyc rece. Upewnil go w tym dzwiek otwieranych drzwi do lazienki, a po chwili szum wody w umywalce.

Spojrzal na wiszacy na scianie zegar. Zgodnie ze slowami Snape'a, mial jeszcze pietnascie minut. Pochylil sie do przodu, aby zalozyc buta. Skarpetke schowal do kieszeni.

Po chwili Severus wrocil z lazienki i bez slowa przeszedl przez salon, kierujac sie do gabinetu. Harry slyszal brzeczace odglosy przestawianych butelek. Spojrzal na drzwi, zaciekawiony zachowaniem mezczyzny, ale blyskawicznie odwrocil glowe, kiedy tylko drewniane skrzydlo sie poruszylo. Severus zatrzymal sie przed nim i wyciagnal w jego strone sredniej wielkosci butelke. Szklo bylo tak ciemne, ze Harry nie widzial koloru znajdujacej sie we wnetrzu naczynia substancji.

- Wypij polowe teraz, a druga polowe jutro rano - powiedzial Snape, wreczajac mu eliksir.

Harry spojrzal z ciekawoscia na etykiete.

Eliksir Wiggenowy - glosil napis, w ktorym rozpoznal ostre pismo Severusa.

Odkorkowal butelke i wzial kilka lykow. Mikstura okazala sie tak obrzydliwa, ze w pierwszej chwili mial ochote ja wypluc. Byla sluzowata i gorzka. Zmusil sie jednak, aby przelknac cala porcje, po czym zakorkowal eliksir i wlozyl go do kieszeni.

- Dzieki - wyksztusil, krzywiac sie i probujac pozbyc sie z ust gorzkiego smaku.

- Jak sie teraz czujesz? - zapytal Severus, siadajac ponownie w swoim fotelu. Powiedzial to pozornie od niechcenia, ale Harry wyczul w pytaniu szczere zainteresowanie.

- Znacznie lepiej - odparl, usmiechajac sie lekko. Siegnal po stojacy na stole kieliszek bialego wina i wypil je duszkiem. Kiedy odstawil puste naczynie, zauwazyl wpatrzone w siebie ciemne oczy i uniesiona brew Severusa.

- Chcialem sie pozbyc tego obrzydliwego smaku - wyjasnil szybko. - Posluchaj... - zaczal, nie bardzo wiedzac, co wlasciwie chce powiedziec. - Dziekuje za to wszystko, co dla mnie zrobiles. Nie chcialem, zeby tak to wygladalo. Myslalem, ze po prostu przyjde tutaj dzisiaj i... spedzimy milo wieczor. Nie chcialem cie denerwowac, a juz z pewnoscia nie chcialem spasc z tych cholernych schodow. Ale wyszlo jak wyszlo. Mam nadzieje, ze sie juz nie gniewasz? - ostatnie, wypelnione nadzieja pytanie zawislo w powietrzu niczym balon, ktory w kazdej chwili moze peknac.

Severus spojrzal na Harry'ego z irytacja.

- Nie, nie gniewam sie juz, ty glupi chlopaku. Czy potrzebujesz mojego pisemnego zaswiadczenia, aby to dostrzec?

Harry potrzasnal glowa, czujac jak splywa z niego napiecie. Odetchnal z ulga, rozluznil sie i oparl w fotelu. W tym czasie mezczyzna podniosl sie i wyszedl do gabinetu, z ktorego wrocil po chwili, niosac w reku czysty kawalek zwinietego w rulon pergaminu. Polozyl go na

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату