brwi. - Nie rozumiem - wymamrotal do siebie. Poczul na sobie wzrok Snape'a. Podniosl glowe i zauwazyl, ze mezczyzna ma nienaturalnie mocno zacisniete usta. - Tutaj jest napisane, ze klacza klaposkrzeczek trzeba pokroic i posiekac.
- Tak? - zapytal w koncu Severus, kiedy Harry nie odezwal sie juz wiecej, wpatrujac sie w tekst ze zmarszczonymi brwiami.
- Przeciez to jest to samo - powiedzial w koncu Gryfon. - Jak mozna cos jednoczesnie pokroic i posiekac? Rozumiem, gdyby bylo na przyklad 'pokroic i zmiazdzyc' albo 'pokroic i rozetrzec'...
- Potter... - rzekl powoli mezczyzna, przerywajac paplanine Harry'ego. - Czy ty naprawde nie nauczyles sie niczego przez te szesc lat? Zaczynam miec obawy, ze w twoim przypadku nawet i piecdziesiat by nie wystarczylo.
Harry skrzywil sie. No tak, najwyrazniej Snape predzej odgryzlby sobie jezyk niz powstrzymal sie od kpiny.
- To nie o to chodzi. Tylko ze to po prostu... nie ma sensu. A pozniej wrzeszczysz na nas, ze zle uwarzylismy eliksir.
Mistrz Eliksirow zamknal oczy. Wygladalo to tak, jakby prosil duchy o cierpliwosc.
- Czy mozesz mi powiedziec, na czym polega krojenie? - zapytal, kiedy uniosl powieki.
- Bierzesz klacze i kroisz je na male kawalki.
- Dobrze. A siekanie?
- No... to jest to samo, tylko ze robisz mniejsze kawalki. Ale po co kroic na wieksze kawalki, a pozniej na mniejsze? Nie mozna od razu posiekac?
- Po kolei. Kiedy klacze albo cokolwiek innego wypuszcza wiecej soku? Podczas krojenia czy siekania?
Harry zamyslil sie i probowal sobie przypomniec zajecia w klasie. Jakos nigdy nie zwracal na to uwagi. Po prostu cial wszystko na kawalki.
- No... ee... chyba podczas siekania.
- Dokladnie, przyciskasz wtedy rosline mocniej i czesciowo podczas tego procesu miazdzysz ja szybkimi ruchami noza. Podczas krojenia robisz to delikatniej - pilujesz klacza, nie masakrujac ich az tak bardzo, dzieki temu wyciskasz z nich mniej soku. Ale jezeli polaczysz krojenie i siekanie, wtedy ogolna ilosc wycisnietego z rosliny soku jest wieksza niz podczas zwyklego krojenia i zwyklego siekania, a to, co pozostanie nie jest jedna wielka miazga, ktora zazwyczaj pozostaje po waszym sposobie 'siekania'. I tak wlasnie spreparowane klacza klaposkrzeczek nadaja sie pozniej do uzycia jako skladnik eliksiru. W przeciwnym wypadku albo beda mialy za duzo soku, albo beda wygladac niczym wyciagniete z zoladka gumochlona. I z tego powodu mikstura straci swoj kolor, a nawet konsystencje. Podczas warzenia eliksirow najwazniejsze jest scisle i dokladne trzymanie sie zasad. Kazda, najmniejsza nawet czynnosc jest bardzo wazna i jezeli zostanie wykonana niepoprawnie, niedokladnie albo niechlujnie, wtedy cala praca pojdzie na marne.
Harry sluchal z ogromnym zainteresowaniem. Znacznie wiekszym niz kiedykolwiek okazywal na lekcjach. Tutaj, teraz, kiedy byli zupelnie sami, to wszystko wydawalo mu sie o wiele ciekawsze. Szczegolnie, kiedy opowiadal o tym Snape.
- Rozumiem - odparl. - Dziekuje, ze mi to wytlumaczyles. Teraz, kiedy juz wiem, ze to jest takie wazne, nie powinienem miec problemow z prawidlowym przyrzadzaniem eliksirow - wyszczerzyl sie.
- Zobaczymy - mruknal mezczyzna i powrocil do swojej pracy, co Harry uznal za wyjatkowo czytelny znak, ze rozmowa dobiegla konca. Przynajmniej na razie.
Kiedy uporal sie z Eliksirami, zabral sie za Historie Magii. Po kilku stronach zlapal sie na tym, ze zaczyna przysypiac, wiec szybko odlozyl ksiazke i wzial sie
