drzec. - Chce przesiaknac twoim zapachem, twoim potem... tak gleboko, by juz nigdy nie dalo sie go zmyc...
Z gardla Severusa wydobyl sie niski, zachrypniety pomruk. Wykorzystujac swa chwilowa przewage, Harry delikatnie wsunal dlon pod na wpol rozpieta szate mezczyzny i musnal palcami twardy sutek.
Och, reakcja byla niemal natychmiastowa.
Severus jeknal glosno, a jego cialo zesztywnialo na moment i Harry poczul, ze reka mezczyzny puszcza jego wlosy i przesuwa sie na dol, po jego karku i plecach, a potem znika. Odsunal sie i spojrzal w dol.
Severus rozpinal swoja szate. I kiedy Harry przesunal swoj wzrok na jego twarz, poczul tak silne i gwaltowne uderzenie goraca, ze zakrecilo mu sie w glowie.
Severus dyszal ciezko, wpatrujac sie w niego nienaturalnie rozszerzonymi oczami. Harry oblizal wargi i skierowal wzrok na jego klatke piersiowa. Wsunal druga dlon pod material szaty, dotykajac glebokiej blizny przecinajacej mostek i konczacej sie na zebrach. Nie potrafil zapanowac nad drzeniem rak. Tak bardzo za tym tesknil... Za kazda z tych blizn, za ta jasna, lekko szarawa skora, za ciemnymi brodawkami, wylaniajacymi sie powoli spod czerni materialu, za naciagnieta wokol zeber skora, za tym szczuplym, wrecz chudym cialem...
Zagryzl warge, delikatnie obrysowujac kciukiem brazowa brodawke i tracajac ja. Severus zaczal dyszec jeszcze ciezej, jakby kazdy oddech przynosil mu jedynie bol. Ale Harry nie potrafil przestac. Objal palcami drugi sutek i scisnal go lekko, czujac jak twardnieje pod wplywem jego dotyku i jak oddech Severusa zanika na chwile, by po chwili uderzyc go w twarz swym goracem.
Nie mogl juz dluzej czekac. Chcial go jak najszybciej! Teraz!
Zsunal rece w dol i zaczal rozpinac dolne guziki szaty. Nie wiedzial, czyje rece bardziej drzaly, ale mial wrazenie, ze z kazdym guzikiem temperatura podnosi sie, a atmosfera zageszcza tak bardzo, ze i on zaczal miec powazne problemy z oddychaniem. Pomogl Severusowi zsunac z ramion szate i znajdujaca sie pod nia koszule i nie czekajac na nic wiecej, rzucil sie do przodu, atakujac ustami chlodna skore.
Merlinie, jak straszliwie tesknil za jego smakiem! Lekko slonawym, odrobine gorzkim, ze szczypta, ale jedynie szczypta slodyczy, ktora zaczynalo sie czuc dopiero po kilku pocalunkach, tak jakby byla ukryta gleboko pod skora i dopiero kontakt z ustami Harry'ego pozwalal jej wyplynac na powierzchnie.
Calowal jego piers i blizny, mruczac z przyjemnosci i przesuwajac dlonmi po barkach i lopatkach Severusa, nie potrafiac powstrzymac swoich rak przed badaniem i zapamietywaniem ich faktury i budowy, kazdej kosci wystajacej spod skory i kazdej nierownosci, ktora napotykaly jego palce. Obejmowal wargami skrawki skory i ssal, coraz mocniej i mocniej, w miare jak jeki Severusa przybieraly na sile, a dlon, ktora ponownie zanurzyla sie w jego wlosach, zaciskala sie na nich i odciagala jego glowe, by choc na chwile dac sobie odrobine wytchnienia. By choc na moment uwolnic sie od jego wyglodnialych ust i zachlannych dloni.
Ale Harry walczyl. Za kazdym razem, kiedy Severus go odciagal, rzucal sie do przodu jeszcze agresywniej, przywierajac do jego skory i ciala i nie potrafiac pozbyc sie wrazenia, ze to wciaz za malo, ze chcialby jeszcze wiecej, ze najchetniej stopilby sie z nim, ale nie pozwalaja mu na to fizyczne ograniczenia i nigdy nie nasyci sie nim do konca.
Oderwal sie od niego dopiero wtedy, kiedy calkowicie pozbawil sie tchu i z braku tlenu zaczelo mu sie krecic w glowie. Dyszac ciezko, z zaczerwienionymi policzkami i obolalymi, wilgotnymi wargami, polozyl glowe na jego ramieniu, oplatajac go rekami i przyciskajac sie do niego z taka sila, jakby pragnal, by ich ciala wchlonely sie wzajemnie i nie pozostalo juz nic, co mogloby ich rozdzielic. Poczul, ze ramiona Severusa rowniez go oplataja, a dlonie przesuwaja sie po jego plecach i szyi w niecierpliwym tancu i dopiero po kilku chwilach zrozumial, ze te z trudem artykulowane sylaby wydobywajace sie z ust Severusa, oznaczaja:
- Rozbierz sie.
- Uhm - mruknal nieprzytomnie, probujac uwolnic sie z objec Severusa. - Kiedy tylko mnie puscisz.
Uslyszal ciche sykniecie i ramiona Severusa zniknely, a po chwili takze cale jego cialo, gdy mezczyzna przesunal sie na bok, by Harry mogl usiasc na lozku, opuscic nogi na podloge i siegnac do swoich butow, pozbywajac sie blyskawicznie zarowno ich, jak i skarpetek oraz spodni, uwazajac jednoczesnie, by ukryta w nogawce buteleczka nie zabrzeczala przy upadku na podloge.
Severus takze zsunal sie z lozka, aby zdjac buty, a kiedy sie wyprostowal i Harry spojrzal na jego naga klatke piersiowa i przesunal wzrok nizej, przez ciemne wloski, ciagnace sie od pepka i ginace pod paskiem czarnych spodni i zatrzymal swoje spojrzenie na jego kroczu... przez chwile myslal, ze sie udusi.
