- Kpisz sobie ze mnie? - zapytal naburmuszony Gryfon.
- Brawo Potter! Coraz lepiej. Moze niedlugo zaczne nawet uwazac cie za mysliciela.
Harry skrzywil sie, ale nie chcial juz dluzej wiklac sie w jego gre. Nie pozwoli sie sprowokowac!
- Mozesz sobie ze mnie kpic do woli, ale i tak uwazam, ze powinienes okazywac mi nieco wiecej ciepla. Czasami mam wrazenie, ze jestes jak lodowy sopel.
Snape natychmiast spowaznial, a na jego twarzy pojawil sie wyraz irytacji.
- Jezeli szukasz czulosci, to u mnie jej nie znajdziesz, Potter. A jak ci sie to nie podoba, to moze lepiej poszukaj sobie kogos, kto ci ja zapewni.
Te slowa rozpalily w Harrym ogien buntu.
- Moze tak wlasnie powinienem zrobic? - warknal. - Na pewno znalazloby sie kilka osob, ktore chcialyby mi ja dac...
Harry dostrzegl zaskoczenie na twarzy Snape'a. Jednak bardzo szybko przykryla je maska kpiny i szyderstwa.
- To co w takim razie robisz tutaj,
Racja. Co on tu robil?
Zerwal sie z fotela, zamierzajac wyjsc, jednak zanim zdazyl zlapac rownowage w rozkolysanym i falujacym dziwnie swiecie, dobiegl go ostry, rozkazujacy glos Mistrza Eliksirow:
- Siadaj natychmiast!
Harry opadl z powrotem na fotel. Nie dlatego, ze Snape mu kazal, ale dlatego, ze i tak chyba nie bylby w stanie nigdzie pojsc.
- Wyjasnijmy sobie jedno, Potter - powiedzial groznie Mistrz Eliksirow, wbijajac w niego swidrujace spojrzenie. - Jezeli chociaz
W glowie Harry'ego cos zaskoczylo. Spojrzal na Snape'a ze zdumieniem zmieszanym z niedowierzaniem.
- Jestes o mnie
Wzrokiem, ktory poslal mu mezczyzna, mozna by ciac szklo.
- Jeszcze jedno slowo, Potter, a cie zaknebluje - wycedzil przez zeby.
Ale Harry byl juz w innym swiecie. Swiecie, w ktorym Severus za nim szaleje, w ktorym obaj zyja sobie w spokoju i szczesciu, kochajac sie namietnie i mowiac do siebie po imieniu.
- Nie oszukasz mnie - powiedzial konspiracyjnie. - Kiedy mnie bierzesz, w twoich oczach widze pozadanie. I wiem, ze to uwielbiasz. - Pochylil sie do Severusa, wbijajac w niego plonace spojrzenie. - Robilismy to juz w schowku na miotly, w klasie na biurku i na fotelu w twoich komnatach... Moze teraz zrobilibysmy to na stole w Wielkiej Sali? Albo na biurku Dumbledore'a? To dopiero by bylo... - Harry zachichotal na sama mysl o tym, jaka mine mialby dyrektor, gdyby nakryl jednego ze swoich nauczycieli, pieprzacego ucznia we wlasnym gabinecie.
Jednak Mistrzowi Eliksirow chyba nie bylo do smiechu. Zerknal na Harry'ego z namyslem, po czym powiedzial:
- Mysle, ze wypiles juz wystarczajaco duzo do tego, co planuje...
Harry przestal
