czekal na niego.
- Dokad idziemy? - zapytal, stawiajac pierwszy, ostrozny krok. Severus nie odpowiedzial mu. Kiedy Harry do niego podszedl, ruszyl w kierunku drzwi, prowadzacych do sypialni. Chlopak podazyl za nim, probujac nie zwracac uwagi na to, ze wszystko wokol niego kolysalo sie, a ziemia uciekala mu spod nog. Byl tak skupiony na tym, zeby sie nie przewrocic, ze w ogole nie zwracal uwagi na to, dokad ida. Dopiero kiedy zobaczyl przed soba duze, przykryte czarna posciela lozko, zrozumial, gdzie zostal doprowadzony. Zanim zdazyl cokolwiek zrobic, uslyszal za soba trzask drzwi i mroczny, rozkazujacy glos Snape'a:
- Rozbierz sie i poloz.
Rece bez udzialu swiadomosci powedrowaly do koszuli i zaczely mozolnie odpinac guziki, ktore zdawaly sie wymykac mu spod palcow. Czul, ze jest obserwowany, ale nie przeszkadzalo mu to. Jego umysl byl klebowiskiem zlepionych ze soba, zasnutych mgla, niewyraznych mysli, splatanych i wymieszanych. Czul sie tak otumaniony, ze bez slowa zrobilby teraz wszystko, czegokolwiek Snape by zazadal. Moglby nawet wejsc na stol i zaczac tanczyc. To, co robil, wydawalo mu sie takie... oczywiste, normalne. Usiadl na lozku i zdjal spodnie, a nastepnie slipy i skarpetki.
W oswietlonym zaledwie kilkoma swiecami pomieszczeniu panowal polmrok, a Snape stal w cieniu i Harry ledwie go dostrzegal. Wlasciwie rownie dobrze moglby byc tutaj sam. Kiedy byl juz calkowicie nagi, spojrzal z usmiechem na czajaca sie w cieniu postac i powiedzial:
- No tak, zapomnialem, ze nie robilismy tego jeszcze w lozku.
Zachichotal, ale natychmiast przerwal mu ostry glos Severusa:
- Kazalem ci sie polozyc!
Harry wykonal polecenie. Podciagnal sie na srodek lozka i polozyl na plecach, patrzac na krecacy sie wsciekle sufit. Zamrugal kilka razy, pragnac, by sie zatrzymal, ale nie chcial go posluchac.
- A teraz, Potter - glos Snape'a wydal mu sie o wiele blizszy i mroczniejszy - pokaz mi, jak sie masturbowales, kiedy o mnie myslales.
W glowie Harry'ego nie blysnela nawet iskierka mysli, by nie zrobic tego, o co Severus go poprosil, nawet jedna nutka sprzeciwu. W jego umysle pojawil sie obraz czarnych oczu z jego snow. A teraz wiedzial, ze te oczy go obserwuja, czekajac, by dal im to, co dla Harry'ego bylo bardzo osobistym przezyciem. Dlaczego nie mial przed tym zadnych oporow?
Dotknal palcami swojego cieplego czlonka i wzial go do reki. Zamknal oczy, zatapiajac sie we wspomnieniu, jednoczesnie zdajac sobie sprawe z tego, ze to wspomnienie jest teraz realne i stoi przed nim, obserwujac go z uwaga. Zaczal poruszac dlonia. Najpierw wolno, dokladnie badajac fakture penisa, bolesnie naciagajac napletek i podrazniajac druga dlonia swoje jadra. Poczatkowo miekki i bezwladny czlonek szybko poddal sie dotykowi i stwardnial. Chlopak jeknal cicho, czujac naplywajace z podbrzusza podniecenie, generowane przez poruszajaca sie coraz szybciej dlon. Dlaczego z taka latwoscia potrafil sobie wyobrazic, ze ta reka nalezy do Severusa? Aby spotegowac doznania, zaczal masowac czubek swojej erekcji - najwrazliwszy, najdelikatniejszy punkt. Skubal ja palcami albo sciskal mocno, by nastepnie zjechac dlonia gwaltownie w dol, sciagajac napletek i wywolujac eksplozje tysiecy iskier pod swoimi powiekami. Nie wiedzial, kiedy zaczal jeczec. Jego cialo wyrwalo sie spod kontroli, napinajace sie miesnie sprawialy, ze wyginalo sie na wszystkie strony. Wbil stopy w posciel, zapierajac sie, pragnac rozladowac trawiaca go goraczke, uwolnic kumulujace sie w dolnych partiach ciala napiecie. Przez jego cialo przeplywaly na zmiane zimne i gorace dreszcze, a w plucach zaczelo brakowac powietrza. Zaparl sie glowa i stopami i uniosl biodra, poruszajac dlonia z zawrotna szybkoscia. Widzial juz nie tylko wwiercajace sie w niego oczy. W jego umysle ozyla surowa, wyniosla twarz Mistrza Eliksirow, na ktorej blakal sie krzywy, sarkastyczny usmiech. Ciemne oczy lsnily goraczkowo pomiedzy opadajacymi na nie czarnymi
