Wracajac do wiezy, Harry dotknal swojej szyi i usmiechnal sie. Wyczyny Severusa pozostawily na niej slady w postaci kilku ciemnych, sino czerwonych malinek. Jednak Mistrz Eliksirow, wbrew protestom Harry'ego, uparl sie, zeby je wszystkie usunac. Gryfon chcial zostawic chociaz jedna 'na pamiatke', ale Snape byl w tym wzgledzie nieublagany. Nawet, kiedy Harry obiecal, ze bedzie ja zaslanial. To byloby takie cudowne moc ogladac ja w lustrze i wiedziec, ze ten czerwony slad pozostawily
'No, Severusie... teraz nastapia male zmiany...' - pomyslal sobie, wchodzac do Pokoju Wspolnego. Od razu dostrzegl czekajacych juz na niego Rona i Hermione.
- Harry, gdzie ty sie wloczysz? Jest juz pozno, a mamy mnostwo zadan do odrobienia! - naskoczyla na niego przyjaciolka.
- No wlasnie - dolaczyl do niej Ron. - Ostatnio czesto gdzies znikasz i sam musze sie z nia uzerac. - Zerknal katem oka na Hermione, ktora poslala mu miazdzace spojrzenie.
- Eee... - Harry w pierwszej chwili nie wiedzial co odpowiedziec, ale potem przypomnial sobie klamstwo, ktore wymyslil na ta okazje. - Chodze do Pokoju Zyczen. Potrzebuje czasami chwili samotnosci. I niekiedy... sie tam ucze - powiedzial gladko, odpedzajac gryzace wyrzuty sumienia, ze musi oklamywac przyjaciol.
Hermiona natychmiast zrobila wspolczujaca mine:
- Och, Harry... przepraszamy. Rozumiemy, ze po tym, co cie spotkalo, potrzebujesz czasami chwili wytchnienia, a my za bardzo cie meczymy - usmiechnela sie blado.
- W porzadku. Nie martwcie sie o mnie - odparl Gryfon. - Po prostu... czasami lubie pobyc sam. To wszystko.
- Jezeli bedziesz chcial sie z nami pouczyc, to powiedz - zaproponowala Hermiona.
Harry pokiwal glowe:
- W zasadzie, to mozemy teraz to... - zaczal, ale przerwal mu nagle podniesiony glos Rona:
- Ginny, a ty dokad sie wybierasz?
Harry odwrocil sie i zobaczyl zmierzajaca w strone portretu siostre Rona. Wygladala, jakby miala na twarzy makijaz.
- Jest juz pozno - kontynuowal rudzielec. - Gdzie masz zamiar isc o tej porze?
- Co cie to obchodzi? - odparla Ginny, sciagajac brwi. Ron zaczerwienil sie ze zlosci.
- Jestes moja siostra i mam prawo wiedziec, gdzie wychodzisz o tak poznej godzinie!
- Nie musze ci sie tlumaczyc - warknela Gryfonka. - Zajmij sie swoimi sprawami.
- Harry! - Ron zwrocil sie do zaskoczonego przyjaciela spogladajac na niego tak, jakby
