Wracajac do wiezy, Harry dotknal swojej szyi i usmiechnal sie. Wyczyny Severusa pozostawily na niej slady w postaci kilku ciemnych, sino czerwonych malinek. Jednak Mistrz Eliksirow, wbrew protestom Harry'ego, uparl sie, zeby je wszystkie usunac. Gryfon chcial zostawic chociaz jedna 'na pamiatke', ale Snape byl w tym wzgledzie nieublagany. Nawet, kiedy Harry obiecal, ze bedzie ja zaslanial. To byloby takie cudowne moc ogladac ja w lustrze i wiedziec, ze ten czerwony slad pozostawily usta Severusa. Po raz pierwszy Snape dotknal wargami skory Harry'ego. To bylo niesamowite uczucie. Wciaz nie mogl w to uwierzyc. Nadal pamietal, jak zareagowalo jego cialo na ten dotyk i do tej pory nie potrafil zrozumiec, dlaczego. Zastanawial sie, jakby to bylo, gdyby poczul jego usta na innym fragmencie swojego ciala... Zadrzal na sama mysl o tym. Przypomnial sobie dziwne, przeszywajace spojrzenia, ktore Severus rzucal mu, kiedy Harry skierowal sie do jednego z foteli i usiadl w nim, usmiechajac sie, jak gdyby nigdy nic. Z trudem powstrzymywal chichot. Severus patrzyl na niego, jakby widzial go po raz pierwszy w zyciu, jakby nie mogl uwierzyc, ze to ten sam Harry, ktory niemal zawsze uciekal wzrokiem, ulegly i poddany. Harry sam byl zaskoczony swoim zachowaniem, ale wprawienie Snape'a w zaklopotanie sprawilo mu nieslychana frajde. Zdawal sobie sprawe, ze nie moglby zrobic tego, co zrobil, gdyby Snape mu na to nie pozwolil, ale sam fakt, ze sie odwazyl, byl dla niego wart bardzo wiele i pomogl mu uwierzyc w siebie.

'No, Severusie... teraz nastapia male zmiany...' - pomyslal sobie, wchodzac do Pokoju Wspolnego. Od razu dostrzegl czekajacych juz na niego Rona i Hermione.

- Harry, gdzie ty sie wloczysz? Jest juz pozno, a mamy mnostwo zadan do odrobienia! - naskoczyla na niego przyjaciolka.

- No wlasnie - dolaczyl do niej Ron. - Ostatnio czesto gdzies znikasz i sam musze sie z nia uzerac. - Zerknal katem oka na Hermione, ktora poslala mu miazdzace spojrzenie.

- Eee... - Harry w pierwszej chwili nie wiedzial co odpowiedziec, ale potem przypomnial sobie klamstwo, ktore wymyslil na ta okazje. - Chodze do Pokoju Zyczen. Potrzebuje czasami chwili samotnosci. I niekiedy... sie tam ucze - powiedzial gladko, odpedzajac gryzace wyrzuty sumienia, ze musi oklamywac przyjaciol.

Hermiona natychmiast zrobila wspolczujaca mine:

- Och, Harry... przepraszamy. Rozumiemy, ze po tym, co cie spotkalo, potrzebujesz czasami chwili wytchnienia, a my za bardzo cie meczymy - usmiechnela sie blado.

- W porzadku. Nie martwcie sie o mnie - odparl Gryfon. - Po prostu... czasami lubie pobyc sam. To wszystko.

- Jezeli bedziesz chcial sie z nami pouczyc, to powiedz - zaproponowala Hermiona.

Harry pokiwal glowe:

- W zasadzie, to mozemy teraz to... - zaczal, ale przerwal mu nagle podniesiony glos Rona:

- Ginny, a ty dokad sie wybierasz?

Harry odwrocil sie i zobaczyl zmierzajaca w strone portretu siostre Rona. Wygladala, jakby miala na twarzy makijaz.

- Jest juz pozno - kontynuowal rudzielec. - Gdzie masz zamiar isc o tej porze?

- Co cie to obchodzi? - odparla Ginny, sciagajac brwi. Ron zaczerwienil sie ze zlosci.

- Jestes moja siostra i mam prawo wiedziec, gdzie wychodzisz o tak poznej godzinie!

- Nie musze ci sie tlumaczyc - warknela Gryfonka. - Zajmij sie swoimi sprawami.

- Harry! - Ron zwrocil sie do zaskoczonego przyjaciela spogladajac na niego tak, jakby

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату