usia... - Severus urwal nagle, jakby polknal wlasny jezyk. Jego oczy rozszerzyly sie, pojawila sie w nich iskra, ktora rozswietlila je sprawiajac, ze zaczely nienaturalnie blyszczec. Usta pozostaly otwarte, jakby Mistrz Eliksirow zapomnial je zamknac.
Taksujace spojrzenie powoli zesliznelo sie po odzianym w czern ciele Harry'ego, siegajac jego stop, a nastepnie przesunelo z powrotem ku gorze, rozgrzewajac je swa intensywnoscia i malujacym sie w nich zachwytem. W oczach Severusa zablysnal glod. Nieokielznany, niezaspokojony. Gdyby spojrzenie moglo pozerac - z Harry'ego nie pozostaloby zupelnie nic.
Gryfon poczul, ze robi mu sie goraco. Odchrzaknal i wydukal:
- Dobry wieczor, Severusie.
Jednak Mistrz Eliksirow nie odpowiedzial. Przez caly czas tylko stal i patrzyl, jakby kompletnie go zamurowalo.
Harry zaczal sie niepokoic. Takie zachowanie nie bylo podobne do Snape’a.
Podszedl do fotela, by odlozyc peleryne i poczul, ze lustrujace go, intensywne spojrzenie czarnych oczu podaza za nim, jakby sie do niego przykleilo i nic nie moglo go oderwac.
Odetchnal gleboko, zbierajac sie na odwage, wzial do reki prezent i podszedl do stojacego wciaz w tym samym miejscu mezczyzny. Kiedy oczy Snape'a padly na trzymane przez Harry'ego pudelko, rozszerzyly sie jeszcze bardziej, by po chwili zmruzyc sie, sprawiajac, ze jego wzrok stal sie jeszcze intensywniejszy. Gryfon zatrzymal sie tuz przed Mistrzem Eliksirow, wyciagnal prezent w jego strone i powiedzial cicho:
- Wszystkiego najlepszego, Severusie. Mam nadzieje, ze ci sie spod... - Jednak nie dane mu bylo dokonczyc, gdyz w tym samym momencie kilka rzeczy wydarzylo sie jednoczesnie. Szklanka, ktora mezczyzna mial w rece, upadla na podloge i rozbila sie. Trzymana przez Harry’ego paczka wysunela mu sie z dloni i otworzyla przy zetknieciu z ziemia, a pioro wypadlo z niej i wyladowalo u ich stop. A Harry poczul chwytajace go mocno rece, ktore gwaltownym szarpnieciem przyciagnelo go do Severusa. Cieple usta wpily sie wyglodniale w jego odslonieta szyje z taka sila, iz nogi ugiely sie pod nim. Przed oczami zatanczyly mu czerwono-zlote plamy, a palce mezczyzny wbily sie jego ramie i posladki, jakby chcialy zmiazdzyc go w uscisku. Usta ssaly skore, a zeby wbijaly sie w nia raz za razem, wywolujac przyjemny bol. Harry slyszal stlumione pomruki, ale nie wiedzial, czy to on je wydawal, czy Snape.
Nagle poczul szarpniecie. Uderzyl posladkami w polke, na ktorej staly trunki, a Severus naparl na niego z jeszcze wieksza sila, jakby chcial go pozrec, zmiazdzyc. Zachowywal sie niczym dzika bestia, ktora po dlugim poscigu w koncu dorwala swa ofiare. Harry poczul wbijajaca mu sie w biodro, twarda jak skala, erekcje mezczyzny. Czul bol. Czul potrzebe i nieokielznana zadze. Pragnal zostac wziety w posiadanie przez ta napierajaca na niego ekstaze. Poddac sie jej, pozwolic, by pozbawila go zmyslow i zdmuchnela swiadomosc.
Nie! Mial przeciez inny plan. Inny prezent.
Zlapal chlodne dlonie Severusa, ktore w pewnym momencie podciagnely jego koszule i slizgaly sie teraz po ciele, i z trudem chwytajac oddech, wyjeczal:
- Nie, zaczekaj!
Ale Severus nie zatrzymal sie. Odtracil rece Harry'ego i zaczal odpinac jego spodnie, ani na chwile nie przestajac ssac i kasac jego szyi.
Harry jeknal, zebral w sobie cala sile woli i wydyszal:
- Czekaj... mam dla ciebie... inny prezent, ktory... na pewno ci sie spodoba.
Dlonie Snape'a znieruchomialy. Mezczyzna oderwal twarz od pokrytej czerwonymi plamami szyi Harry'ego i spojrzal na niego oczami, w ktorych plonal zywy ogien.
Harry zakwilil, widzac to spojrzenie. Sam byl juz tak twardy, ze ledwie nad soba panowal.
- Nie draznij sie ze mna, Potter. - Glos Severusa byl zachrypniety, odmieniony.
- Zobaczysz, ze ci sie spodoba. Ale to... bedzie kosztowalo - wyszeptal, obserwujac z uwaga twarz Mistrza Eliksirow, ktora wyostrzyla sie na te slowa. - Niewiele - dodal, widzac zmarszczke pomiedzy brwiami. - Tylko... jeden pocalunek. - Oczy Severusa rozszerzyly sie, a Harry wstrzymal oddech. Wlasciwie nie planowal tego. Pomysl na zaplate przyszedl nagle, kiedy uswiadomil sobie, do jakiego stanu udalo mu sie doprowadzic mezczyzne.
Warto bylo zaryzykowac.
- Gwarantuje, ze to, co chce ci dac, jest warte tej ceny... - wyszeptal, usmiechajac sie zawadiacko. Ujrzal zaciekawienie na twarzy Snape'a. Mistrz Eliksirow wygladal, jakby dokladnie rozwazal te propozycje. Harry patrzyl wprost w jego oczy i w ich zwierciadle zobaczyl swoje odbicie: przekrzywione okulary, zarumienione policzki, wlosy w calkowitym nieladzie, rozchylone, wilgotne usta...
Widzial, jakim wzrokiem patrzy na niego Severus, widzial ten glod, to pragnienie, ten ogien...
Zobaczyl, jak Snape zagryza w koncu warge i kiwa
