zalosna skore! I masz pretensje do calego swiata, tylko nie do siebie!

- Nie krzycz na mnie - powiedzial cicho Harry, wpatrujac sie w dywan i zagryzajac warge. Wiedzial, ze zle postapil, wiedzial, ze prawie zginal... i wiedzial, ze Severus mial racje. Ale on tez to bardzo przezyl... - Nie chcialem... przep...

- Nie mam ci nic wiecej do powiedzenia, Potter! - mezczyzna przerwal mu glosem ostrym niczym skalpel. - Wynos sie i nie pokazuj mi sie wiecej na oczy! - I z tymi slowami przypadl do niego, zlapal go za ramie i pociagnal do wyjscia. Harry nie stawial oporu. I tak nie mialby szans. Snape byl w takim stanie, ze jakakolwiek proba oporu moglaby sie dla niego skonczyc bardzo bolesnie. - Narazaj kogos innego, a nie mnie! - syknal przez zeby i wyrzucil go na korytarz. Zanim Harry zdazyl zlapac rownowage, drzwi zatrzasnely sie. Ostatnie slowa mezczyzny sprawily, ze dotarlo w koncu do niego cos waznego... Gdyby zginal na szlabanie u Snape'a, moglby go narazic na naprawde powazne konsekwencje, nie tylko ze strony Dumbledore'a, ale calego czarodziejskiego swiata...

Podszedl do drzwi i zapukal. Odpowiedziala mu cisza.

- Przepraszam - powiedzial do drewnianej powierzchni. Mial nadzieje, ze Severus go uslyszy. - Przepraszam - powtorzyl nieco glosniej.

Stal pod drzwiami jeszcze przez jakis czas. A pozniej, wzdychajac ciezko, powlokl sie do dormitorium.

Musi zrobic wszystko, aby to naprawic... Absolutnie wszystko!

***

Lezac w lozku, bombardowany ciemnoscia i siekajacym w okna deszczem, Harry po raz kolejny probowal zablokowac wdzierajace sie do jego umyslu wspomnienia strachu, bezradnosci i... ulgi. Zyl tylko i wylacznie dzieki kamieniowi i Severusowi. Spojrzal w glab wirujacej zieleni i w jej wnetrzu zobaczyl obraz plonacych gniewem oczu. Zacisnal powieki, probujac to odegnac, ale wszystko wciaz do niego powracalo.

Jednak to nie fakt, ze cudem uniknal smierci tak bardzo go meczyl, tylko swiadomosc, ze swoim zachowaniem mogl zniszczyc wszystko, co z takim trudem udalo mu sie wybudowac, ze zepsul to, co mialo byc takie piekne. A teraz Severus... teraz nie chcial go widziec i to bylo najbolesniejsze. Ze to wszystko stalo sie przez niego!

Zacisnal kamien w dloni i wyslal:

Wiem, ze sie na mnie gniewasz i bardzo mi przykro z tego powodu. Nie chcialem narazic cie na nieprzyjemnosci. Balem sie... ze juz cie wiecej nie zobacze. Przepraszam, Severusie. Prosze, nie gniewaj sie na mnie zbyt dlugo, bo tego nie zniose.

Czekal na odpowiedz tak dlugo, az wreszcie, zmeczony przezyciami, zasnal.

***

Kiedy Harry schodzil na sniadanie we wtorek, myslal tylko o tym, czy zobaczy Severusa.

Zobaczyl.

Ale mezczyzna przez caly posilek nie zaszczycil go nawet jednym spojrzeniem. Probowal wysylac mu pod stolem wiadomosci, ale Snape ani razu nie siegnal do kieszeni, tak jakby... w ogole nie mial kamienia. Gdyby trzymal go w kieszeni, to klejnot po jakims czasie zaczalby go parzyc, ale Severus najwidoczniej musial go zostawic w komnacie, poniewaz nie chcial miec juz z Harrym nic do czynienia.

Kiedy chlopak uswiadomil to sobie, natychmiast stracil caly apetyt i popadl w jeszcze wieksze przygnebienie. Ron i Hermiona patrzyli na niego z niepokojem, wiec probowal chociaz udawac, ze wszystko jest w porzadku i poslal im wymuszony usmiech, chociaz w glebi serca mial wrazenie, jakby cos rozpadalo sie w nim na kawalki.

Przez caly dzien, na kazdym posilku, Severus ostentacyjnie ignorowal go. A Harry popadal w coraz wiekszy marazm. Nie zaprzestal wysylania

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату