pograzyl sie w przyjemnym, slodkim snie.

*

Harry skrecil szybko, unikajac zderzenia z nadlatujacym tluczkiem. Trybuny pod nim falowaly. Slyszal krzyki kolegow z druzyny, ale swist wiatru w uszach skutecznie hamowal docierajace do niego dzwieki. Staral sie wypatrzec zlotego znicza, ktory kilka razy mignal mu gdzies na obrzezach boiska, ale za kazdym razem znikal rownie szybko, jak sie pojawial. Na dodatek Cho przez caly czas siedziala mu na ogonie. Obrzucil spojrzeniem kolorowe trybuny, boisko, obrecze, przy ktorych toczyla sie zacieta walka.

Jest! Dostrzegl blysk! Na samym srodku boiska, kilkanascie metrow nad ziemia. Skierowal Blyskawice w tamta strone, modlac sie w duchu, by Cho nie zauwazyla jego zrywu. Pochylil sie nisko nad trzonkiem. I wtedy poczul dziwny nacisk w okolicach swojego tylka. Cos zaczelo go uwierac i gladko wsliznelo sie do jego wnetrza. Jeknal, czujac niewyobrazalna przyjemnosc, ktora pojawila sie wraz z tym znajomym uczuciem cudownego rozpychania. Spojrzal w dol i zobaczyl, ze jego miotla zamienila sie w... Severusa. Harry siedzial na nim i pozwalal, by penis Snape'a wchodzil w niego gleboko, przy kazdym pchnieciu wywolujac w nim eksplozje przyjemnosci. Zupelnie zapomnial o meczu, o zniczu. Wszystko przestalo sie liczyc. Istniala tylko erekcja Severusa, ktora wbijala sie w niego z coraz wieksza szybkoscia. I wtedy uslyszal nad soba jakis krzyk. Chyba Angeliny.

- Harry! Przestan sie zabawiac i lec po znicz! Cho juz go prawie ma!

Harry sprobowal powrocic do rzeczywistosci i skupic sie na swoim zadaniu.

Znicz! Musi go zdobyc! Nie moze zawiesc!

Pochylil sie nisko nad Severusem i, wymijajac Cho, pofrunal w kierunku blyszczacej, zlotej pilki.

Juz mial. Juz prawie go mial! Wyciagnal reke... W chwili, kiedy jego palce zacisnely sie na zniczu, poczul, jak penis mezczyzny uderza w jego prostate. Zawyl i niemal wypuscil kulke z reki. Zacisnal powieki slyszac, jak trybuny zaczynaja szalec z radosci. Gwizdy, wrzaski i spiewy zmieszaly sie z jego jekami. I wtedy znicz, ktory kurczowo trzymal w dloni, zaczal zmieniac ksztalt. Wypuscil go i zobaczyl, ze przybral krwisto-czerwony odcien, a na jego powierzchni pojawily sie usta Zamienil sie w wyjca, ktory zaczal wrzeszczec glosem McGonagall:

- Harry Jamesie Potterze! Podczas meczu quidditcha nie wolno uprawiac seksu! Prosze natychmiast zejsc z profesora Snape'a! Zlamales przynajmniej pietnascie punktow szkolnego regulaminu! Okryles hanba dom Gryffindoru! Zostales za to ukarany dozywotnim szlabanem! Codziennie wieczorem w moim gabinecie!

Co? Jak to dozywotnim? To znaczy, ze kiedy skonczy Hogwart, nadal bedzie musial przychodzic na szlabany do McGonagall? Dlaczego? Przeciez nie zrobil nic zlego! Pieprzy sie tylko ze Snape'em. Czy to cos zdroznego? Zlapal znicz, wygrali! Czy to nic nie znaczy? Dlaczego obchodzi ja tylko to, ze Snape go posuwa?

- Oooch... Severusie... - wyjeczal czujac, ze mezczyzna przyspieszyl. Wyjec nagle przestal byc wazny. Cos tam sobie jeszcze wrzeszczal, ale Harry nie mial zamiaru go sluchac.

- Jestem Wybrancem - na wpol krzyknal, na wpol wyjeczal. - I moge pieprzyc sie, z kim chce i kiedy chce! Nawet na cholernym meczu! Zlapalem juz znicz, a teraz... chce tylko... oooch... Severusa...

Wybuch byl blisko... Juz tak blisko... Czul narastajace napiecie. Ostatnie slowa McGonagall utonely w dlugim, ochryplym jeku Harry'ego, kiedy penis Snape'a uderzyl w prostate i nastapila potezna eksplozja, ktora zmiotla wszystko z powierzchni ziemi. Zniknal wyjec, boisko, trybuny. Pozostal jedynie Severus. Unosili sie w ciemnej, bezkresnej pustce. Sami. Pograzeni w absolutnej, bolesnej przyjemnosci orgazmu.

Wtedy z pustki naplynelo echo glosu. Poczatkowo niewyrazne.

- Potter!

Ktos go wolal.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату