bliskosci. Albo raczej nie tyle unikal, co nie odwzajemnial. Sztywnial, kiedy Harry chcial go przytulic, nie glaskal go juz i nie calowal. Tak jakby oddalal sie od niego albo przynajmniej probowal to zrobic. I Harry nie mial pojecia, dlaczego tak sie dzieje. Czyzby zrobil cos nie tak? Probowal przesledzic pamiecia wszystkie ostatnie dni, ale nie potrafil znalezc niczego, co usprawiedliwialoby takie zachowanie mezczyzny. Bo chyba nie moglo chodzic o ten jeden koszmar, prawda? Zreszta Snape nie zachowywal sie tak, jakby byl nadal zly na niego za to, ze go wtedy obudzil i narobil takiego rabanu. Ktos, kto sie na kogos gniewa, nie moze patrzec na tego kogos takim wzrokiem, jakby chcial go pozrec. Prawda? Wiec o co moglo chodzic?
Na razie Harry postanowil przeczekac i zobaczyc, do czego ta sytuacja doprowadzi. Nie chcial nic zmieniac. Bylo mu dobrze, mogl spedzac czas ze Snape'em i nawet kiedy sie klocili, czul, ze nie chcialby byc w zadnym innym miejscu.
Coz, moze i podczas tej ostatniej klotni mial przez chwile na to ochote, ale Snape bardzo szybko wybil mu ten pomysl z glowy, a raczej... zmiazdzyl w uscisku dloni i w gwaltownych, pelnych gniewu pchnieciach.
A teraz, kiedy ciezko dyszac, obaj lezeli na podlodze i Harry nadal czul na sobie ciezar mezczyzny, kiedy cala ta zlosc i agresja zostaly rozladowane i pozostaly po nich jedynie senne opary, Harry wiedzial, ze to wszystko, co bylo wczesniej, wszystkie bolesne slowa, gesty, zmartwienia - to wszystko sie nie liczylo. Liczylo sie tylko to, ze tutaj byl. Ze moze tutaj byc. Obok niego. I wygladalo na to, ze Severus takze tego chce. W koncu jeszcze nigdy nie pozwolil mu odejsc, nigdy go nie wypuscil, zawsze przyciagal go z powrotem.
Jezeli to nie jest przywiazanie, myslal Harry, to co?
***
Drodzy Ronie i Hermiono...
Co u Was slychac? Mam nadzieje, ze milo spedzacie swieta. U mnie wszystko w porzadku. Spedzam bardzo duzo czasu z Hagridem i z Luna (pewnie nie wiecie, ale ona tez zostala na swieta w szkole). Troche mi sie bez Was nudzi, ale udaje mi sie jakos zagospodarowac caly ten wolny czas. Hermiono, pewnie sie ucieszysz, ale postanowilem troche sie pouczyc, skoro mam caly Hogwart dla siebie i nikt mi nie przeszkadza. Czesto przesiaduje w bibliotece, wiec pani Pince zaczela nawet podejrzewac, ze cos jest ze mna nie w porzadku, ale na dworze jest zdecydowanie za zimno, aby robic cokolwiek innego. Probowalem latac troche na Blyskawicy, ale po tym, jak niemal odmrozilem sobie nos, stwierdzilem, ze to chyba nienajlepszy pomysl.
Tesknie za Wami, wracajcie szybko,
Harry.
Coz, Harry podejrzewal, ze stezenie klamstw w tym liscie jest zdecydowanie powyzej normy, ale przeciez nie mogl im napisac, ze przez caly czas pieprzyli sie ze Snape'em jak kroliki. Jednak przynajmniej prawda bylo to, ze sie uczyl. Fakt, ze kilka razy musial przerywac, aby obciagnac Snape'owi albo robic z nim inne, niezwykle zajmujace rzeczy, ale przeciez w koncu udalo mu sie czegos dowiedziec. Na przyklad, jak podrazniac palcami jego jadra, zeby zaczal jeczec w tak wyjatkowo stymulujacy sposob. To tez byla wiedza. I to bardzo przydatna, trzeba zaznaczyc.
***
Znowu to robil.
Spogladal na niego zamyslonym, troche nieobecnym wzrokiem, ktory powodowal, ze Harry'emu unosily sie wloski na karku. Chlopak nie probowal juz podnosic glowy, poniewaz kiedy to robil, mezczyzna blyskawicznie odwracal wzrok i ponownie zaglebial sie w lekturze trzymanej w reku ksiazki.
Nie byl to pierwszy taki przypadek. Harry zauwazyl, ze od jakiegos czasu Severus przyglada mu sie coraz czesciej. I zawiesza swoje spojrzenie na coraz dluzsze chwile. Tak jakby intensywnie rozmyslal, zastanawial sie nad czyms, co nie dawalo mu spokoju. A Harry'emu nie dawalo spokoju jego zachowanie. Ale nie mogl przeciez zapytac: 'Dlaczego mi sie przygladasz?', poniewaz wiedzial doskonale, ze mezczyzna albo go zbedzie, albo uda, ze nie ma pojecia o co chodzi. W koncu gdyby chcial, zeby Harry poznal powod
