Harry zmarszczyl brwi. Czyzby powiedzial cos niewlasciwego?
- Chcialbym... - kontynuowal jednak, otoczony cieplem i zapachem Severusa. - Chcialbym, zebys zdjal szaty, wszystkie i... i chcialbym wycalowac cie calego, wycalowac kazdy skrawek twojej skory. Pozwolisz mi na to? Kiedys?
Przez chwile panowala aksamitna cisza, a Harry wsluchiwal sie w wibrujacy gdzies nad nim oddech mezczyzny. I w tetniacy pod skora puls. Tak blisko.
- Jedyne, na co ci teraz pozwole, to pojscie spac - odezwal sie po chwili mezczyzna, poruszajac sie lekko, jakby mial zamiar odsunac od siebie chlopaka.
- Nie. - Harry pokrecil glowa i oplotl go ramionami za szyje, jeszcze mocniej do niego przywierajac. - Pozwol mi tak zostac. Jeszcze troche. Prosze.
Severus wydal z siebie ciche westchnienie i ponownie zaczal glaskac jego plecy. Harry zamruczal cicho w jego szyje, poddajac sie pieszczocie i pozwalajac swojemu cialu odprezyc sie, a umyslowi odplynac.
I trwal tak, nie mial pojecia jak dlugo, poniewaz czas byl dla niego jedynie okresem pomiedzy jednym, a drugim oddechem Severusa, pomiedzy jednym, a drugim uderzeniem jego serca. Az naplynela ciemnosc.
Gdzies na granicy swiadomosci uslyszal glos:
- Dosyc tego. Idziesz spac.
Wymruczal cos w odpowiedzi, pozwalajac silnym dloniom wsunac sie pod swoje posladki. Poczul jakis ruch i przytlumionymi snem zmyslami zarejestrowal, ze jest chyba gdzies niesiony. Westchnal, kiedy jego plecy dotknely czegos miekkiego, a zacisniete kurczowo wokol szyi Severusa ramiona zostaly lagodnie, lecz stanowczo rozsuniete i cieplo zniknelo. Sprobowal otworzyc oczy, ale powieki zbytnio mu ciazyly, a miesnie nie chcialy wspolpracowac. Wtedy poczul, jak cos unosi mu stopy i zdejmuje z nich buty. A nastepnie skarpetki. Zanim zdazyl to zarejestrowac, jego biodra zostaly uniesione w gore, a spodnie sciagniete.
- C-co... robi...? - wymruczal w powietrze, ale pytanie zamarlo mu na ustach, kiedy jego okulary zostaly zsuniete i poczul cieple wargi, przyciskajace sie do jego skroni.
- Cii, spij juz.
Mruknal, niepocieszony, kiedy usta odsunely sie i zostal delikatnie uniesiony w gore, a jego bluzka sciagnieta przez glowe. To go nieco rozbudzilo, ale nie otworzyl oczu. Wystarczal mu sam dotyk. Kiedy na jego nagie ramiona opadlo przykrycie, obrocil sie na bok i wyszeptal sennie:
- Jezeli kiedys... wyjeczysz moje imie... to wyjawie ci swoj sekret - powiedzial i nie potrafil powstrzymac ziewniecia, ktore nadeszlo po tych slowach.
Poczul chlodne palce gladzace jego policzek.
- W takim razie twoj sekret jest bezpieczny - odparl cicho Severus. - Dobranoc.
Harry usmiechnal sie i wtulil twarz w poduszke, ponownie zapadajac w napierajaca ciemnosc.
- Dobranoc... Severusie.
Uslyszal kroki i trzask zamykanych drzwi, a po jakims czasie szum plynacej wody. Tak, byl niesamowicie wrecz spiacy, ale przeciez nie mogl zasnac, zanim Severus do niego nie dolaczy. Wtedy nie rozniloby sie to w ogole od zasypiania w dormitorium, a przeciez byl teraz w sypialni Snape'a, chcial przynajmniej uslyszec szelest poscieli, kiedy mezczyzna polozy sie obok niego, chcial poczuc jego obecnosc.
Z najwiekszym wysilkiem udalo mu sie uniesc powieki, ale jedyne co zobaczyl, to absolutna ciemnosc, ktora panowala w pomieszczeniu. Probowal skupiac sie na ledwie widocznych konturach przedmiotow,
