Hermiona, wczytujac sie w artykul.

- Znowu? Slyszalem, ze dwa dni temu byl paskudny atak na Hampstone. Podobno zginelo kilku mugoli.

- Dwunastu - szepnal Harry, wpatrujac sie w swoj talerz.

- Co?

- Dwunastu mugoli. Tylu zginelo - dodal, nie podnoszac wzroku. - Czytalem o tym.

- Serio? - Ron zrobil wielkie oczy. - Co za smiercio...!

- Ron, czy moglbys sie przymknac? Probuje czytac.

Gryfon sciszyl glos do szeptu i pochylil sie do Harry'ego.

- Naprawde te pieprzone smierciojady zabily dwanascie osob? To wprost nieprawdopodobne! I nikogo nie zlapali? Nie wysledzili ich?

Harry pokrecil glowa. Nie czytal tamtego artykulu, ale podejrzewal, ze jezeli Aurorom udaloby sie schwytac chociaz jednego Smierciozerce, ten 'sukces' zostalby ogloszony wszem i wobec i pojawil sie na pierwszej stronie, okazujac sie informacja wazniejsza nawet od tej o samym ataku.

- Dlaczego? Skoro Snape jest szpiegiem, to dlaczego Aurorzy nic nie wiedza o planach Sami-Wiecie-Kogo? Przeciez, logicznie rzecz biorac, ten stary nietoperz powinien przekazywac Dumbledore'owi takie informacje, a nie pozwalac, zeby gineli niewinni ludzie. Cos mi tu smierdzi. I to bardzo mocno.

- Ron - przerwala mu Hermiona, spogladajac na nich znad gazety. - Gdyby Aurorzy pojawili sie nagle w miejscu planowanego ataku, to profesor Snape zostalby natychmiast zdemaskowany. Zreszta spojrz na to. - Odwrocila do nich gazete i pokazala im pierwsza strone.

NIEUDANY ATAK NA GLOWNA SIEDZIBE

MIEDZYNARODOWEJ FEDERACJI QUIDDITCHA!

TRZECH SMIERCIOZERCOW ZGINELO NA MIEJSCU!

- No w koncu! - rozpromienil sie Ron. - Nareszcie dali im popalic! Ukatrupili az trzech? No niezle! Slyszales, Harry?

Chlopak pokiwal glowa, czujac nagle, dziwne uklucie na mysl o Severusie.

- Pewnie temu, kto ich dopadl, wrecza jakis medal - zazartowal Ron. - Napisali, kto ich zabil?

- Tak. - Hermiona z powrotem odwrocila do siebie proroka. - Jakis malo znany Auror, ktory po wszystkim doslownie rozplynal sie w powietrzu. Nie moga go nigdzie znalezc i to jest najdziwniejsze.

- Moze wystraszyl sie rozglosu i uciekl?

- Watpie. Raczej restrykcji. Mieli ich schwytac zywcem. To znaczy, tych dwoch. Trzeci zostal znaleziony w bocznym zaulku kilkanascie metrow od budynku.

Harry zmarszczyl brwi.

- To dziwne.

- Podejrzewaja, ze ktos musial wykonac na nim wyrok. Znaja juz jego tozsamosc. Byl to daleki krewny Bellatrix Lestrange, wlasciciel kilku nocnych klubow dla czarodziejow, znajdujacych sie na Ulicy Smiertelnego Nokturnu, niejaki Deamus Blackwood - przeczytala Hermiona.

- Blackwood? Pierwsze slysze - powiedzial Ron, spogladajac na Harry'ego.

- Ja tez.

Hermiona westchnela i powrocila do dalszego przegladania gazety.

- Przynajmniej o trzech mniej.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату