Chcial po prostu jakos te lekcje przezyc. Chyba nie wymagal zbyt wiele.
Juz wczesniej postanowil, ze cokolwiek Snape zrobi albo powie, to tym razem nie da mu sie sprowokowac. Bedzie go ignorowal. W ogole nawet nie zamierzal na niego patrzec. To bylo najrozsadniejsze wyjscie. W zasadzie chyba jedyne, jakie mial.
Drzwi otworzyly sie z trzaskiem i w pelnej szumu rozgadanych uczniow klasie zapanowala nagla cisza. Harry wzial gleboki oddech i jeszcze intensywniej zaczal sie wpatrywac w swoj podrecznik.
Slyszal dlugie, zamaszyste kroki sunacego przez pomieszczenie Mistrza Eliksirow. Snape zatrzymal sie na srodku sali i, jak Harry sie domyslal, najprawdopodobniej obrzucil uczniow swoim spojrzeniem. Upewnil sie, kiedy poczul unoszace sie na przedramionach wloski i pelzajace po skorze mrowienie. Na szczescie nie trwalo to zbyt dlugo.
- Pochowajcie ksiazki - odezwal sie Snape. Harry slyszal jego glos po raz pierwszy od poniedzialku. Wciaz byl tak samo niski, gleboki i... lekko zachrypniety? Dziwne, w klasie glos mezczyzny zazwyczaj byl donosny i pewny siebie. - Napiszecie krotki test. Sprawdzimy, co zapamietaliscie z ostatnich lekcji.
Harry wiedzial doskonale, co zapamietali.
Przez chwile pomieszczenie wypelnilo sie szumem, kiedy uczniowie chowali do toreb podreczniki.
- Pytania sa na tablicy. Macie dwadziescia minut.
Harry westchnal. Nie mial wyjscia. Musial w koncu podniesc glowe. Na szczescie tablica stala w pewnym oddaleniu od biurka nauczyciela. I tak widzial go katem oka, ale staral sie tylko widziec, a nie dostrzegac.
Tak jak podejrzewal, nie znal odpowiedzi na zadne pytanie. Ostatnio w ogole do Eliksirow nie zagladal. Znowu staly sie jego najmniej lubianym przedmiotem. Ale przeciez musial cos napisac. Cokolwiek. Westchnal jeszcze raz i pochylil sie nad pergaminem.
I wtedy znowu poczul mrowienie. Tylko przez chwile, ale to wystarczylo, aby calkowicie stracil watek. Zanim skonczyl sie test, czul je jeszcze cztery razy. A ile jeszcze razy poczuje je do konca zajec?
- Accio testy - mruknal Snape, kiedy skonczyli juz pisac. Ulozyl je na swoim biurku i wskazal rozdzka na tablice, z ktorej zniknely pytania, a pojawil sie spis ingrediencji nowego eliksiru. - Kto mi powie, co to za eliksir? - zapytal, rozgladajac sie po klasie. Harry widzial, jak reka siedzacej obok niego Hermiony mimowolnie sie szarpnela, ale nie podniosla jej. Zerknela na niego ukradkiem. Byl jej wdzieczny, ze chociaz ten jeden raz powstrzymala sie od odpowiedzi, aby nie sciagac na nich spojrzenia Snape'a, chociaz wiedzial, ze musialo ja to zapewne sporo kosztowac. Ale niewiele to dalo. Spojrzenie czarnych oczu po jakims czasie i tak spoczelo na ich lawce. - Moze panna Granger?
Hermiona wyprostowala sie i odchrzaknela.
- Nalewka z czarnego piolunu wskazuje na jakis eliksir odurzajacy, ale suszone paznokcie druzgotka stosuje sie zazwyczaj w eliksirach oslabiajacych krazenie krwi. Z kolei wywar z jadu tarantuli skutecznie paralizuje nerwy. Podejrzewam wiec, ze musi to byc jakis rodzaj eliksiru stosowanego w narkozie. Krew salamandry daje nam koncowy efekt, czyli kilkugodzinna spiaczke. Czyli prawdopodobnie jest to Mikstura Morfeusza.
Przez chwile w klasie panowala cisza.
- Doskonale wyczerpujaca odpowiedz, panno Granger. Tak, Mikstura Morfeusza. Stosowana w szczegolnie ciezkich przypadkach po trafieniu czarnomagicznymi klatwami lub po niezwykle niebezpiecznych, magicznych, a takze mugolskich wypadkach. A waszym zadaniem na dzisiejszej lekcji jest przygotowanie tej mikstury. Mam nadzieje, ze pojdzie wam lepiej niz na poprzednich zajeciach. Do roboty. - Po tych slowach Snape odwrocil sie i usiadl przy swoim biurku. Hermiona spojrzala na Harry'ego z zaskoczeniem malujacym sie na twarzy. Harry slyszal zdumione szepty uczniow za swoimi plecami, a Ron wygladal tak, jakby
