- Taki wrazliwy... - wyszeptal glosem przepelnionym zdumieniem i podziwem zarazem. - Niezwykle.
Po tych slowach zlozyl na ustach Harry'ego kolejny dlugi, zmyslowy pocalunek, jednoczesnie gladzac go dlonia po policzku i twarzy, tak subtelnie, jakby dotykal skarbu, ktory obawial sie splamic.
- Dlaczego wciaz do mnie wracasz? - wyszeptal mu wprost w usta.
Harry uniosl powieki i spojrzal w te gleboka, mroczna ton oczu, ktorej tak wiele juz razy pozwalal sie pochlonac...
- Zawsze bede do ciebie wracal - odparl niemal bezglosnie, muskajac wargami usta naprzeciw swoich.
Severus uniosl okulary Harry'ego i zawarl swoja odpowiedz w pocalunku zlozonym na jego przymknietych powiekach.
- A dlaczego ty nigdy nie pozwalasz mi odejsc? - zapytal cicho Harry, kiedy Severus pocalowal kacik jego oka.
Przez moment panowala cisza. Wargi Severusa zatrzymaly sie kilka milimetrow nad policzkiem Harry'ego. A po chwili spomiedzy nich wydobyl sie drzacy szept:
- To ty nie pozwalasz mi odejsc.
Zanim Harry zdazyl zastanowic sie nad tymi slowami, Severus znow piescil jego wargi, przeczesujac palcami czarne kosmyki i wciskajac go w materac z taka sila, jakby pragnal go w siebie wchlonac. Harry przesuwal dlonmi po jego plecach, czujac pod palcami kolejne blizny. Dotykal i gladzil chlodna skore samymi opuszkami palcow, a wtedy Severus drzal i mruczal w jego usta i to bylo tak cholernie przyjemne! Lapczywie wyszukiwal kolejnych miejsc, ktorych dotkniecie skutkowalo natychmiastowa, zywsza reakcja mezczyzny, ale kiedy przesunal dlonie na boki i musnal palcami miejsce znajdujace sie tuz pod prawym ramieniem, kilka centymetrow ponizej pachy, Severus wydal z siebie dlugi, gardlowy jek i spial sie caly, odrywajac wargi od ust Harry'ego i unoszac sie nieznacznie na rekach. W jego oczach szalal ogien, a na obliczu malowalo sie zaskoczenie.
To bylo... oszalamiajace odkrycie. Przypominalo magiczny przycisk. Wystarczylo lekko musnac, by Severus zaczal sie wic. Harry zagryzl warge, probujac ukryc usmiech. Och, zapamieta sobie to miejsce...
Severus pochylal sie nad nim, odzyskujac oddech po pocalunku. Jego wargi byly wilgotne i zaczerwienione i Harry wiedzial, ze teraz... naleza do niego. Podniosl sie, podpierajac na lokciach i zatrzymal twarz kilka centymetrow przed twarza Severusa, a nastepnie wysunal jezyk i uwodzicielsko przeciagnal nim milimetr od warg mezczyzny. Severus zmarszczyl brwi i blyskawicznym ruchem zlapal niesforny jezyk Harry’ego, wciagnal go do swych ust, przygryzl lekko zebami i zaczal ssac. Harry jeknal, a jego penis szarpnal sie. Mial wrazenie, ze zaraz oszaleje, ze zatonie w ustach Snape'a, ze zostanie przez nie pochloniety. Brakowalo mu juz tchu, ale wtedy mezczyzna puscil go i Harry lapczywie wciagnal powietrze, opadajac na lozko. Na wargach Severusa blakal sie ten cudowny, zlosliwy usmieszek i Harry ponownie poczul przyplyw zachwytu. Przesunal rece z powrotem na kark mezczyzny i uniosl sie, calujac te wykrzywione wargi, a nastepnie brode i szyje. Przymknal powieki i przycisnal usta do blizny na obojczyku, czujac jej odmienna, lekko chropowata fakture. Pragnal calowac Severusa, pragnal pocalowac kazda blizne, kazdy zakamarek jego ciala.
- Chcialbym... wycalowac kazdy centymetr twojej skory - wyszeptal zachrypnietym glosem, przyciskajac wargi do bladej skory. - Dales mi... doprowadziles mnie do... to bylo niesamowite. Niemal zemdlalem. Chce... chce cie calowac. Pozwol mi.
Z ust Severusa wydobylo sie nieokreslone mrukniecie. Harry nie wiedzial, czy oznacza pozwolenie, czy tez nie, ale to nie mialo dla niego znaczenia. I tak zamierzal to zrobic. Musial to zrobic.
