Tak. To jest to!

- Effigia.

Tym razem mrowienie objelo nie tylko skore, ale rowniez cale jego wnetrze. Doznal wrazenia, jakby cos sie w z niego wyrywalo. Zakrecilo mu sie w glowie i musial szybko otworzyc oczy.

Spojrzal w bok i napotkal uwazne spojrzenie zielonych oczu patrzacych na niego zza okraglych okularow.

Zamrugal. Harry obok rowniez zamrugal.

- Brawo, Harry! - uslyszal podniecony krzyk Tonks. - Nie sadzilam, ze tak szybko ci sie uda! Jestem pod wrazeniem, naprawde! Swietna robota!

Harry spojrzal na nia. Harry obok rowniez. Potem zerknal w lustro i dla proby uniosl dlon. Jego cien zrobil to samo.

- Moze rzucac zaklecia? - zapytal i natychmiast umilkl, kiedy jego glos zabrzmial podwojnie. Ale glos tego drugiego Harry'ego byl nieco inny. Zawsze odbieramy swoj glos inaczej, kiedy mowimy, a kiedy slyszymy go z zewnatrz.

- Oczywiscie - odparla Tonks. - Bedzie robil dokladnie to samo, co ty.

Harry spojrzal na nia. Miala skrzyzowane na piersi ramiona i usmiechala sie z duma.

- Jak wiele... - zacial sie i ponownie przeniosl wzrok na swoja druga wersje. - Ilu ich mozna zrobic?

- Ilu zechcesz. Oczywiscie kazdy kolejny to coraz wiekszy wysilek i wieksza trudnosc, ale cwiczenie czyni mistrza. To zaklecie juz wiele razy uratowalo mi tylek. Wyobraz sobie, ze z kims walczysz i nagle wszedzie wokol ciebie pojawia sie dziesiec kopii twojego przeciwnika. Ktorego zaatakujesz?

- Wszystkich po kolei?

- No wlasnie. Nie jestes w stanie zrobic tego na raz, zwlaszcza jesli biegaja we wszystkie strony. I dzieki temu zyskujesz kilka sekund przewagi, potrzebnych akurat do tego, aby rozbroic zdezorientowanego przeciwnika.

Zanim Tonks skonczyla mowic, drugi Harry zaczal sie z wolna rozwiewac i juz po chwili nie bylo po nim sladu. Harry doznal wrazenia, jakby nagle odebrano mu polowe mocy. Zakrecilo mu sie w glowie i zachwial sie, przyciskajac dlon do czola.

- No tak, to nie jest zbyt przyjemne - powiedziala Tonks, wzdychajac. - Niestety jedyna wada tego zaklecia jest to, ze ogromnie wyczerpuje. Kazdy kolejny cien to rozdzielanie wlasnej mocy na coraz mniejsze kawalki. I kiedy cien znika, oddana mu moc znika wraz z nim. I mija troche czasu, zanim ponownie sie zregeneruje.

Harry cofnal sie na uginajacych sie nogach i opadl na krzeslo obok biurka. Czul sie tak, jakby nagle wyssano z niego cala energie. Polowe energii.

- Ale zazwyczaj wtedy twoj przeciwnik jest juz powalony i unieruchomiony. - Tonks usmiechnela sie.

- A jezeli nie jest? - zapytal Harry, pocierajac skronie.

- Wtedy masz problem...

- Dzieki, to naprawde pomocne - odparl z prychnieciem.

- Posluchaj mnie, Harry - zaczela. Jej ton stal sie powazniejszy. - Nie ma zaklec idealnych. Kazde niesie za soba jakies ryzyko. Jezeli chcesz rzucac coraz trudniejsze, coraz silniejsze zaklecia, to musisz przygotowac sie na to, ze bedziesz musial za nie zaplacic. Spojrz, jak wielka cene zaplacil za swa potege Sam Wiesz Kto. Oddal za nia cale swoje czlowieczenstwo. - Tonks zamilkla i przez jakis czas po prostu wpatrywala sie w Harry'ego. -

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату