Zabije ich. Nie. Zrobi im cos gorszego niz smierc. Cos znacznie gorszego... Weszli na jego terytorium, osmielili sie dotknac... zranic cos, co nalezalo do niego... i zaplaca za to najwyzsza cene.

Wysunal dlon z uscisku Harry'ego, slyszac slaby jek wydobywajacy sie z jego ust:

- Nie... nie odchodz...

Zacisnal wargi i ostroznie wsunal rece pod kolana oraz plecy chlopaka, a nastepnie podniosl go delikatnie z podlogi.

- Boli... tak bardzo... - wyszeptal Harry i wydal z siebie charczacy dzwiek.

Severus spojrzal na zakrwawiona twarz chlopaka.

- Potter...? Slyszysz mnie?

Cisza.

Stracil przytomnosc.

Jeszcze mocniej przycisnal zmaltretowane cialo do swojej klatki piersiowej. Plomienie objely juz caly schowek

Wargi Severusa musnely czolo Pottera, po czym mezczyzna wyszeptal:

- Malfoy za to zaplaci. Obiecuje ci to. Juz nikt cie nie dotknie. Nie pozwole im na to.

Severus kopnal drzwi schowka i wypadl z niego, zostawiajac pomieszczenie spalajace sie juz doszczetnie w morzu ognia.

***

- Avada Kedavra.

Cialo kobiety, trafione zielonym promieniem, zesztywnialo i upadlo na zimna, kamienna posadzke. Jasne wlosy Narcyzy rozsypaly sie na kamieniach, blask w szarych oczach zniknal zupelnie.

Przestrzen rozdarl krzyk Lucjusza.

- Nieee!

Severus opuscil rozdzke. Jego twarz nie wyrazala niczego. W przeciwienstwie do twarzy Lucjusza, na ktorej oslupienie walczylo z przerazeniem i niedowierzaniem.

- Lucjuszu, twoja zona sama wybrala smierc - powiedzial spokojnie Voldemort, spogladajac na swego sluge z nonszalancja. - Twoj syn takze wybral los, ktory go spotkal. Mogl zajsc daleko, ale zdradzil mnie i zignorowal moje rozkazy dla swych wlasnych dzieciecych kaprysow. Oboje odwrocili sie ode mnie.

Jasne wlosy Malfoya opadly na jego wykrzywiona bolem twarz. Odziane w ciemny aksamit ramiona drzaly. Severus niemal wyczuwal huragan emocji targajacych jego dusza. Huragan zdolny rozniesc ich wszystkich w popiol.

- A co ty zrobisz, Lucjuszu? Co wybierzesz? Pozostaniesz mi wierny, czy dolaczysz do swej rodziny, plamiac juz do konca honor swego rodu?

Malfoy podniosl wzrok. Ale nie skierowal go ku Voldemortowi. Jego drzace oczy zanurzyly sie w oczach Severusa. Powietrze wypelnilo sie gorzkim, gnijacym odorem nienawisci.

Severus zacisnal usta. Nie podobalo mu sie spojrzenie Malfoya. Wiedzial, ze kiedy wypelni juz swoj plan, bedzie musial go zabic, inaczej Malfoy bedzie szukal zemsty na nim i nie spocznie, dopoki jej nie wymierzy. Poniewaz, w jego mniemaniu, to Severus byl w pelni odpowiedzialny za smierc jego zony i szalenstwo syna.

- Wybieram ciebie, moj Panie - wyszeptal Lucjusz udreczonym, zachrypnietym glosem, nie odrywajac nienawistnego spojrzenia od twarzy Severusa.

Tak, Malfoy moze okazac sie duzym problemem... nie powinien go lekcewazyc.

- Dossskonale. - Voldemort

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату