- Tak. I wiesz co? Nie wiem, jak moglem wczesniej tego nie dostrzegac. Te wszystkie skladniki, ktore przewijaja sie przez moje rece... Dotykam ich, pieszcze w moich palcach, ugniatam, krusze albo wyciskam z nich soki... - Snape zagryzl warge. - ...sa naprawde niezwykle interesujace. No i jest jeszcze kociolek, ktorego caly czas trzeba pilnowac, zeby nie osiagnal temperatury wrzenia i nie wybuchnal... - Severus odpial guzik przy kolnierzyku.
Potter byl w tym naprawde dobry... coraz lepszy. Ze tez ten jego slodki jezyk potrafil opowiadac o tym wszystkim w tak perwersyjny sposob... Nasz porzadny Gryfon pobrudzil sie troche przy swoim profesorze... Ciekawe, co powiedzialaby na to McGonagall? Jej wyraz twarzy bylby bezcenny.
- Ale to nie wszystko - kontynuowal Potter. - Jest jeszcze Mistrz Eliksirow, ktory nas naucza i chociaz niemal wszyscy uczniowie sie go boja, to ja uwazam, ze jest doskonaly w swoim fachu.
Mezczyzna rozchylil usta, zaskoczony kolejnym poziomem, na ktory przechodzila ich mala gra. I musial przyznac, ze z checia ja podejmie... szczegolnie, ze rumieniec pokrywajacy policzki Pottera byl tak niezwykle fascynujacy...
Oparl sie wygodnie w fotelu, przez caly czas wbijajac w niego intensywne spojrzenie.
- Jak bardzo lubisz swojego nauczyciela Eliksirow, Potter? - zapytal, rzucajac mu wyzwanie.
Chlopak rozszerzyl oczy, patrzac na niego z niedowierzaniem.
Tak, Potter... skoro rozpoczales te gre, to teraz ja kontynuuj... pokaz, co potrafisz, moj maly prowokatorze...
Przez chwile Harry po prostu siedzial, wygladajac na lekko zdezorientowanego. Ale po pewnym czasie zamknal oczy i wyraz jego twarzy zmienil sie. Wydawal sie lekko usmiechac, jakby oczami wyobrazni widzial cos niezwykle przyjemnego.
- Tak bardzo... - zaczal lekko drzacym glosem - ...ze kiedy siedzi przy biurku, sprawdzajac wypracowania, nie moge sie powstrzymac i obserwuje go znad swojego kociolka. I wiem, ze nie powinienem przerywac pracy, wiem, ze musze uwarzyc eliksir. Jednak nie moge oderwac od niego wzroku. Tak bardzo... ze zaczynam odliczac do chwili, kiedy przerwie i spojrzy na mnie. A gdy juz to zrobi, na ten jeden moment zapominam, ze jestesmy w klasie, i mysle tylko o tym, jaki jestem twardy. Mysle tylko o moim pragnieniu. Tak bardzo... ze kiedy juz zdolam odwrocic wzrok i wracam do warzenia eliksiru, uswiadamiam sobie nagle, ze nie wiem, jaki skladnik trzymam w reku i ktory mam dodac nastepny, w ogole zapomnialem, jaki eliksir mam uwarzyc. Mysle tylko o tym, zeby znow na niego spojrzec... - Otworzyl oczy i odetchnal gleboko. - Bardzo - dokonczyl cicho.
Severus patrzyl na niego nieruchomo, jakby na chwile zamarl. Pomieszczenie zalewal niesamowicie cieply blask, ktory wydawal sie emanowac z kazdej powierzchni, i przelewal sie pomiedzy szybkimi, glosnymi uderzeniami serca, rozgrzewajac powietrze i pokrywajac wszystko miekka mgielka...
Tak w niego wpatrzony... tak bezgranicznie mu oddany...
Niebywale.
- W takim razie musisz bardzo uwazac, Potter - rzekl w koncu Severus, zmuszajac blask do wycofania sie w najodleglejszy, najciemniejszy kat pomieszczenia. - Jezeli tak bardzo bedziesz lubil swojego nauczyciela, to mozesz w koncu... - tego pozalowac - ...oblac.
- Podejme to ryzyko - odparl cicho Harry, patrzac Severusowi prosto w oczy, w ktorych w tej jednej chwili lsnila jedynie ciemnosc.
*
W koncu chlopak przestal go meczyc i wzial sie za swoje zadanie. Ale nie trwalo to dlugo. Ciekawosc Pottera wydawala sie nie miec granic. Zainteresowala go ksiazka, ktora Severus staral sie skonczyc czytac. Ksiazka dotyczaca Czarnej Magii. I oczywiscie chlopak nie potrafil sie powstrzymac przed zadawaniem kolejnych pytan. Przed wierceniem i dociekaniem. Przed wdzieraniem sie jak najglebiej i probami zrozumienia czegos, co pozostawalo poza zasiegiem jego pojmowania.
