co dla Pottera, sadzac po jego reakcji, wydawalo sie raczej nagroda. I Severus nie mogl tak tego zostawic. Nigdy, w calej swojej karierze, nie odstapil od wykonania kary. I nie zamierzal robic wyjatkow dla nikogo. A juz w szczegolnosci nie dla Pottera.
Jakiez bylo zdziwienie Pottera, kiedy przybywszy na szlaban z pelna samozadowolenia mina, dowiedzial sie, ze w ramach kary bedzie musial przepisac trzysta razy to samo zdanie. Nic dziwnego, ze probowal ja odwlec, zameczajac Severusa opowiesciami o swym dziecinstwie, pasjach i innych bzdetach, ktore zaprzataja glowy chlopcow w jego wieku. Wydawal sie byc tak zdeterminowany w podtrzymaniu tej praktycznie jednostronnej konwersacji, ze nawet coraz bardziej zniecierpliwione odwarkniecia Severusa traktowal jako okazje do zadania nowego pytania albo opowiesci o tym, jak cudownie jest ganiac na miotle za ta mala, smieszna zlota kulka.
- A jak dlugo wlasciwie warzy sie te najtrudniejsze eliksiry? - zapytal w ktoryms momencie, przygladajac sie Severusowi ze szczerym zaciekawieniem.
Komnate wypelnial cieply blask kominka, odbijajac sie w okularach Harry'ego i tworzac we wlosach i na czarnej szacie Severusa srebrne refleksy.
- Bardzo dlugo, Potter. Jestem pewien, ze w tym czasie zdolalbys zlapac swoja zlota pileczke kilka tysiecy razy - odparl mezczyzna, probujac sobie przypomniec wszystkie eliksiry, o ktorych kiedykolwiek slyszal. Kiedy rozmowa zeszla na tematy eliksirow, nawet ciekawskie pytania Pottera przestaly go tak bardzo irytowac.
Harry rozszerzyl oczy, przypominajac podekscytowane nowo zdobyta informacja dziecko.
- Naprawde? Az tak dlugo? Dluzej niz Eliksir Wielosokowy?
- O wiele dluzej.
Chlopak zmarszczyl brwi. Wygladal, jakby bardzo gleboko sie nad czyms zastanawial.
- A... - zajaknal sie. - A czy warzysz teraz jakis trudny eliksir?
Nagle pomieszczenie rozblyslo niesamowitym blaskiem, wypelniajac sie pragnieniem tak silnym, ze az wydawalo sie pelzac po skorze...
Przez ulamek sekundy w powietrzu pojawila sie wizja upadajacego na piach ciala... ciala, ktore nalezalo do Czarnego Pana.
- Owszem - odparl cicho Severus.
Eliksir, ktory wszystko zakonczy... ktory go uwolni...
- A... czy dlugo bedziesz go jeszcze warzyl?
Oblicze Severusa przecial nagly cien, a pomieszczenie zalalo sie mrokiem. Nie podobalo mu sie uczucie, ktore nadeszlo wraz z tym pytaniem. Uczucie, ktore bylo mu obce. Ktore nie powinno w ogole zaistniec.
Odwrocil glowe w strone kominka. Nie mial ochoty patrzec teraz na Pottera. Nie mial ochoty widziec jego blizny ani wpatrujacych sie w niego z zaciekawieniem, szeroko otwartych oczu.
- Tyle, ile potrzeba - odparl w koncu, uznajac to za najblizsza prawdy odpowiedz.
Sadzil, ze po tej chlodnej odpowiedzi Potter w koncu da za wygrana i zrobi to, co mial zrobic, ale chlopak najwyrazniej nie znal znaczenia slowa „sugestia” i paplal niczym katarynka. W koncu jednak powiedzial cos, co Severusa nie tyle zaintrygowalo, co nawet... zdumialo.
- Teraz moj ulubiony przedmiot to Eliksiry - Harry usmiechnal sie figlarnie. - Wiesz, uwazam, ze sa naprawde fascynujace.
Severus spojrzal na niego przeciagle, mruzac oczy.
- Doprawdy? - zapytal, a kaciki jego ust drgnely nieznacznie.
Harry pochylil sie do przodu i kontynuowal:
