warg. Smakowaly Potterem. Jego entuzjazmem i impulsywnoscia. A takze kompletnym brakiem oglady, ktory okazywal juz tak wiele razy.

- Nie mialem takiego zamiaru - wycedzil Snape niezwykle opanowanym, zwazywszy na okolicznosci, glosem.

Chlopak znowu to zrobil. Ale przeciez nie mogl go ukarac. Nie tym razem. Nie po tym, co przeszedl. Ten jeden raz... moze to zignorowac. Tak. Jeden raz.

Po kilku chwilach ciszy Potter najwyrazniej zdecydowal sie w koncu podniesc glowe i spojrzec na niego. W jego oczach pojawilo sie jednak... cos dziwnego. Powoli zmienialy swoj wyraz, stajac sie zamglone, rozmarzone. W pewnym momencie chlopak uniosl dlon i dotknal jego brwi, przesuwajac po nich palcem i wpatrujac sie w nie z takim zachwytem, jakby nigdy w zyciu nie widzial nic wspanialszego.

Severus zmarszczyl brwi, a wtedy Harry dotknal palcem glebokiej zmarszczki, ktora pojawila sie pomiedzy nimi, i bardzo wolno przesunal opuszkiem palca po calej dlugosci nosa, by ostatecznie zatrzymac dlon na policzku, gladzac go delikatnie. Zielone oczy niemal promienialy. Wygladal, jakby kompletnie zapomnial, gdzie sie znajduje, jakby przeniosl sie do innego swiata, w ktorym nie istnialo nic, poza Severusem... A jego twarz... wyrazala tak wiele zmieniajacych sie emocji, ze wydawalo sie to wrecz niemozliwe, aby ktos mogl przezywac ich az tyle naraz... i aby byly tak nieskazitelne...

W tej jednej chwili Potter byl calkowicie odarty ze swojej bezczelnosci, arogancji, zuchwalosci. Ze wszystkiego, co czynilo go tamtym Potterem, ktorego Severus znal przez piec lat. Tamtym Potterem, ktory zawsze byl dla niego tylko nieodrodnym synem swego ojca, w ktorego oczach widzial jedynie nienawisc, a w zachowaniu ignorancje i zarozumialstwo.

Teraz byl calkowicie odsloniety. Byl czysta, polyskujaca w swietle ognia emocja. Tak prawdziwy, tak niebywale prawdziwy...

Zar, ktory Severus poczul w sobie w tym samym momencie, byl inny niz zwykle. Rozpalal i mrozil jednoczesnie. Trawil niczym pozoga i otulal blaskiem niczym delikatne cieplo kominka. I pozostawil po sobie jedynie... uczucie glebokiego niepokoju.

***

Severus slyszal otwierajace sie drzwi i niepewne kroki Harry'ego. Nie wiedzial, dlaczego zgodzil sie na to spotkanie, ale Potter wydawal sie byc naprawde zdeterminowany, aby przyjsc do niego wlasnie dzisiaj, zaklocajac jego coroczny rytual spedzania swych urodzin przy kilku butelkach whisky.

Napelnil swoja szklanke i odstawil butelke na blat, zastanawiajac sie, dlaczego Potter sie zatrzymal.

- Zamierzasz tak tam stac? - zapytal, biorac do reki szklanke i jednoczesnie odwracajac sie do Harry'ego. - Czy moze w koncu usia... - Severus urwal, kiedy jego spojrzenie padlo na chlopaka.

Powietrze wypelnilo sie iskrami, niemal calkowicie obejmujac Pottera... stojacego w drzwiach jego salonu w ciemnych, eleganckich, opinajacych biodra spodniach, w kruczoczarnej koszuli, rozpietej pod szyja, w zielonym krawacie, przy ktorym jego oczy wydawaly sie byc niemal szmaragdowe...

Severus poczul, jak cos goracego pelznie w jego wnetrzu, ogarniajac powoli cale cialo. Nie byl w stanie oderwac od niego wzroku. A chlopak po prostu stal... najwidoczniej zupelnie nie zdajac sobie sprawy z tego... jakie wrazenie wywolal.

Palce Snape'a zbielaly od zaciskania sie na szklance, kiedy obserwowal, jak Harry podchodzi do fotela, a potem odwraca sie w jego strone, trzymajac w dloniach jakas paczke i... zaczyna do niego podchodzic. Z tym niepewnym, zagubionym wyrazem twarzy... I Severus wiedzial, ze Potter robil to specjalnie. Udawal niewinnego, a tak naprawde celowo necil go i kusil...

Iskry zniknely, zamieniajac sie w krwista czerwien, splywajaca po scianach, ktora zalewala jego skore i oczy, macac mu wzrok...

Chlopak zatrzymal sie i wyciagnal przed siebie paczke. Do nozdrzy Severusa

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату