- I nie zamierzam zaczac - wycedzil Snape, zastanawiajac sie, ile jeszcze czasu jest w stanie wytrzymac w jednym pomieszczeniu ze wstawionym Potterem.
- Nie? - Harry zasepil sie na chwile. - To moze udaloby ci sie to powiedziec w zdaniu: 'Harry Potter mnie lubi'?
Severus, ku swojemu zaskoczeniu, w ostatniej chwili powstrzymal wyplywajacy mu na usta usmiech.
Coz, Potter czasami potrafi byc nawet calkiem zabawny... Kto by pomyslal? I kto by przypuszczal, ze ma tak slaba glowe? Severus nie spodziewal sie po nim zbyt wiele, ale szybkosc z jaka chlopak poddawal sie upojeniu alkoholowemu, byla nieprawdopodobna... Chociaz trzeba przyznac, ze patrzenie na to, jak zachowuje sie pod wplywem alkoholu, bylo niezwykle interesujaca rozrywka. Ciekawe, czy... - Severus zmarszczyl brwi, uwaznie przygladajac sie rozluznionemu juz niemal calkowicie chlopcu - ...ciekawe, czy bylby teraz w stanie dac mu to, co pragnie ogladac?
Och, oczywiscie, ze mial swoje mroczne popedy... mial ich wiele. Ale do tej pory obawial sie, ze to jeszcze zbyt wczesnie, aby wyprobowywac je na Potterze. Jednakze stan upojenia, w ktorym znajdowal sie chlopak, dawal mu niemal nieograniczone mozliwosci... i mial zamiar je wykorzystac.
Jego oczy rozblysly dziko.
Nauczyciel wykorzystujacy pijanego ucznia...
Na usta mezczyzny wyplynal krzywy usmieszek.
Severusie, jakiz jestes nieprzyzwoity...
***
Ciemne, pachnace czekolada wlosy Pottera laskotaly nos Severusa. Miekkie, gorace wargi wedrowaly po jego obojczyku, skladajac na nim zachlanne, niemal desperackie pocalunki. Goraca, drobna dlon zaciskala sie na jego penisie, przesuwajac sie po nim w gore i w dol, coraz szybciej i szybciej, podczas gdy druga ugniatala i masowala jadra. Severus slyszal pomruki i pojekiwania, ale nie do konca byl pewien, ktory z nich je wydaje. Nie wiedzial, jak to sie stalo, ze ten chlopak w tak krotkim czasie nabyl takie umiejetnosci, ale obecnie nie byl w stanie sie zad tym zastanawiac. Mlode, rozgrzane cialo napieralo na niego, pragnac jego i tylko jego, spalajac sie w tym pragnieniu niczym wciaz odrobine nieporadne, lecz nadrabiajace entuzjazmem zwierze. Ciepla dlon niemal dusila jego penisa, usta probowaly wgryzc sie w skore...
Potter... Potter...
Severus mruknal i naparl na to cialo, lapiac je za ramiona i przygwazdzajac do drewnianej powierzchni.
Jego... Jego...
W drzacym, rozgrzanym powietrzu pojawily sie zalazki plomieni, rozpalajac sie z kazda sekunda coraz bardziej i bardziej.
Severus wplotl palce w te ciemne, geste wlosy i zlapal je mocno, pociagajac do tylu i odchylajac glowe Harry'ego tak, by miec dostep do jasnej, gladkiej szyi, zapraszajacej, by zatopic w niej usta, zeby...
Zaatakowal, pozerajac ja lapczywie. Smakowala... mlodoscia. Czekoladowymi zabami, atramentem i niewprawnym entuzjazmem. Czysta, nieskazona... Przesuwal po niej jezykiem, zbierajac lekko slonawe kropelki potu i odbierajac wszystkimi zmyslami kazdy glosniejszy jek wydobywajacy sie z ust Pottera.
Plomienie syczaly i trzaskaly, lizac sciany i wedrujac po nich, a on zaglebial sie w doznaniach, w odkrywaniu tego nieznanego, jakze innego od jego wlasnego swiata... swiata, ktory wylewal sie z kazdego gestu, z kazdego spojrzenia Pottera, a do ktorego on, Severus, nie mial wstepu. Mruczac z satysfakcji, zasysal wargami skrawki jego skory, pieszczac ja wargami i wdychajac jej zapach. Zapach wiatru, piwa kremowego i dymu po sesji Eksplodujacego Durnia.
