wdarl sie ten okropnie slodki zapach wanilii i czekolady... Jego wzrok mimowolnie zesliznal sie na rozpiety kolnierzyk i odslonieta szyje... Poczul, ze zaschlo mu w ustach. Byl tak twardy, ze jego penis niemal przebijal sie przez material spodni.

Potter cos do niego powiedzial, ale do Severusa nic juz nie docieralo. Uslyszal tylko trzask rozbijanego szkla i jego usta juz byly na nim. Juz wbijal wargi w ta ciepla, gladka skore, ugniatajac dlonmi ramie i posladki, pragnac je zmiazdzyc w uscisku, pochlonac go calego... pragnac zsunac z niego spodnie, rozszerzyc posladki i zaglebic sie w ten goracy, ciasny tunel... a potem pieprzyc go i pieprzyc i patrzec, jak wije sie pod nim, jeczac i skamlac, jak blaga o litosc, jak blaga o wiecej, a potem spuscic sie w nim, wypelniajac go swa goraca sperma, naznaczajac go soba, plugawiac jego niewinnosc, a potem patrzec, jak lezy drzacy, zbrukany, z sennym, nieprzytomnym usmiechem... i pochylic sie do niego, szepczac mu wprost do ucha, jakim jest malym, nieznosnym zlosliwcem, ze doprowadzil go do takiego stanu...

- Nie, zaczekaj! - Przez pulsujacy szum w glowie Severusa przebil sie glos Harry'ego, ale mezczyzna nie mial zamiaru na nic czekac. Musi go miec. Teraz! Zaraz!

Odtracil probujace go powstrzymac dlonie i drzacymi z niecierpliwosci palcami zaczal rozpinac jego spodnie, ani na chwile nie przestajac ssac i kasac rozgrzanej szyi. Dlugi jek, ktory wydobyl sie z ust chlopaka, sprawil, ze czerwien przeszla juz niemal w purpure.

- Czekaj... - wydyszal z trudem Harry. - Mam dla ciebie... inny prezent, ktory... na pewno ci sie spodoba.

*

Plomienie strzelaly i buzowaly, przypominajac szalejace pieklo, w ktorym wszystko sie topilo. A posrod nich, na przykrytym czarna narzuta lozku siedzial... Potter. Napiety niczym struna, nagi i gladki, z rozlozonymi szeroko nogami i szczupla dlonia zacisnieta na swoim naprezonym penisie. Zielony, zawiazany na szyi krawat kolysal sie miarowo w rytmie, w ktorym poruszal dlonia... Severus doskonale widzial, jak napletek przesuwa sie pod jego palcami, odslaniajac wilgotna, zaczerwieniona glowke, by po chwili zniknac w cieplym tunelu dloni... jak smukle uda drza, pokryte kropelkami perlowego potu, a twarz jasnieje, pograzona w agonii przyjemnosci... Zielone, blyszczace goraczkowa determinacja oczy wbijaly sie w niego zza zaparowanych okularow... wpolotwarte, wilgotne usta dyszaly ciezko, wyrzucajac z siebie glosne, przepelnione rozkosza jeki...

Severus widzial juz w swym dlugim zyciu wiele, ale czegos rownie olsniewajacego... nigdy.

I pomyslec, ze caly ten pokaz byl przeznaczony jedynie dla jego oczu... ze Potter robil to tylko dla niego...

Nikt nie moze tego zobaczyc! Nie pozwoli, by Czarny Pan dotknal tego wspomnienia swoimi oblesnymi palcami, by je zbezczescil. Bedzie musial je ukryc. Tak gleboko, by nigdy go nie odnalazl.

Zachowa je tylko dla siebie. A potem bedzie je odtwarzal. Wciaz i wciaz od nowa. Bez konca.

***

Severus zmarszczyl brwi, starajac sie nie wpatrywac zbyt otwarcie w siedzacego przy stole Gryfonow Pottera i... i te ruda dziewuche, ktora bez przerwy pochylala sie do niego i cos mu szeptala z przejeciem. Po co w ogole sie do niego przysiadla? Coz za sekrety chciala z nim dzielic?

Severus oderwal od nich spojrzenie i wbil je w swoj talerz, ale po chwili jego wzrok ponownie pofrunal w kierunku tej dwojki.

Nie podobalo mu sie to, jak blisko niego siedziala... w jaki sposob spogladala na Pottera... jak sie do niego usmiechala...

Och, doskonale wiedzial, zreszta jak i cala reszta nauczycieli, o tym, ze Weasleyowna ma slabosc do swego „wybawiciela” juz od pierwszego roku nauki w Hogwarcie... i jakkolwiek wczesniej jej umizgi byly do zaakceptowania, to teraz Potter... mial juz swego pana.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату