Wszystko plonelo. Regaly, ksiazki, fotele, dywan. Ogien pozeral wszystko niczym wyglodniala bestia o nienasyconym apetycie. Bestia, ktora w koncu, po wielu miesiacach ciaglego hamowania sie, mogla zaspokoic swoj glod i nic nie bylo w stanie jej przed tym powstrzymac. Plomienie ryczaly i trzaskaly, pozerajac dwie przycisniete do siebie sylwetki, najpierw przy drzwiach, potem w drodze do sypialni, potem zupelnie nagie na lozku, stopione ze soba niczym woskowe figury. I tylko czasami sposrod tej kakofonii wylanial sie zachrypniety glos:

- O boze...

Jak mogl mu sie opierac? Jak mogl myslec, ze uda mu sie przed nim obronic, ze uda mu sie obronic przed ta moca?

- Taki wrazliwy... niebywale.

Jak w ogole mogl pomyslec, by go poswiecic? Byl cenniejszy niz skarb. Byl cudem, ktory nalezalo chronic.

- Jestes tylko moj. A reszta niech idzie do diabla.

Wszystko inne zostalo zagluszone jekami i dyszeniem, trzaskiem pozogi i uderzeniami serca. A pozniej z falujacego zaru, z parujacych zgliszcz, ktore pozostaly po komnatach Severusa, wylonily sie dwa, wcisniete w siebie ciala.

Polaczone jednym, wspolnym oddechem.

I cichy szept Harry'ego:

- Kocham cie...

Szept, ktory przyniosl... otrzezwienie. Niczym kapiel w lodowatym strumieniu, poniewaz Severus uswiadomil sobie nagle z cala przerazajaca moca, ze te slowa... slowa, ktore uslyszal po raz pierwszy w zyciu... slyszy zarazem po raz ostatni...

Objal Harry'ego mocniej, wpatrujac sie w sufit.

Wiedzial, co musi zrobic.

- Dipsas. Haslo do moich komnat.

Przymknal powieki.

Jutro wszystko sie zakonczy.

Wszystko... przestanie istniec.

***

Kiedy nadchodzilo wezwanie, Mroczny Znak palil zywym ogniem. Jakby w tej wlasnie chwili formowal sie, wytrawiajac sie na skorze. Bol rozchodzil sie az do obojczyka. Severus po czesci nauczyl sie z nim radzic, jednak nie dalo sie wytrzymywac tego w nieskonczonosc. Ale probowal. Siedzial na lozku, zgiety wpol, z reka przycisnieta do wijacego sie na skorze Znaku, z zacisnietymi ustami i pulsowaniem w skroniach.

Bol przychodzil falami. Kiedy odplywal, Severus spogladal na spiacego obok Harry'ego i patrzyl na niego tak dlugo, dopoki bol znowu nie zaatakowal.

Musi to przetrzymac. Minela juz godzina. Czarny Pan w koncu da za wygrana i po prostu bedzie czekal na wiadomosc od niego. Ale kiedy jej nie otrzyma, znowu zaatakuje. Severus mial niewiele czasu. Byl juz niemal ranek. Przekaze Czarnemu Panu wiadomosc dopiero wtedy, kiedy zdobedzie wspomnienie. Wspomnienie, w ktorym wszystko, co budowal miesiacami, zawali sie. Kiedy w zielonych oczach, zamiast pragnienia, ujrzy jedynie odraze.

Wtedy bedzie gotow. Poniewaz nie pozostanie juz nic, co mogloby go tutaj zatrzymac.

Severus przymknal powieki. Z jego warg wyrwalo sie westchnienie.

Harry musi go znienawidzic. Uznac za potwora, za pozbawionego skrupulow psychopate. Tylko w ten sposob Severus zapewni mu bezpieczenstwo. Nie bylo innego wyjscia.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату