bardzo surowe. Kiedy miala jedenascie lat, zachowala sie niegrzecznie wobec ktoregos z gosci przebywajacych w domu i musiala za to spedzic caly dzien w kacie gabinetu, stojac twarza do sciany. Za to, ze w wieku siedmiu lat zrobila siusiu w lozku, zabral jej ulubionego misia, a kiedys, w ataku wscieklosci, wyrzucil przez okno na pietrze malego kota. Jak zareaguje teraz, kiedy powie mu, ze pragnie zostac w Anglii i walczyc z nazistami?

Zmusila sie, by zejsc po schodach, ale kiedy zblizyla sie do drzwi gabinetu, strach nasilil sie jeszcze bardziej. Wyobrazila sobie ojca z nabiegla krwia twarza i wybaluszonymi oczami, i poczula niemal paniczne przerazenie. Usilowala sie uspokoic zadajac sobie pytanie, czy naprawde jest sie czego bac. Przeciez nie mogl juz zabrac jej ulubionego misia. Mimo to w glebi duszy zdawala sobie sprawe, ze ojciec potrafi obmyslic dla niej jakas kare, kto wie, czy nawet nie bardziej okrutna.

Kiedy drzac na calym ciele stala przed drzwiami gabinetu, w holu pojawila sie pani Allen, ubrana jak zwykle w czarna jedwabna sukienke. Pani Allen kierowala zelazna reka cala zenska sluzba domowa, ale zawsze okazywala wielkie poblazanie dzieciom. Byla bardzo przywiazana do rodziny Oxenford i wiadomosc o tym, ze wyjezdzaja z kraju, podzialala na nia ogromnie przygnebiajaco. Oznaczalo to dla niej koniec egzystencji, do jakiej sie przyzwyczaila i jaka polubila. Obdarzyla Margaret smutnym usmiechem.

Na jej widok dziewczyne olsnil zapierajacy dech w piersi pomysl.

W ciagu ulamka sekundy w glowie Margaret powstal szczegolowy plan ucieczki. Pozyczy troche pieniedzy od pani Allen, wyjdzie natychmiast z domu, wsiadzie do pociagu odjezdzajacego do Londynu o szesnastej piecdziesiat piec, przenocuje w mieszkaniu kuzynki Catherine, a nazajutrz z samego rana wstapi do P. O. T. Zanim ojcu uda sie ja odszukac, bedzie juz po wszystkim.

Plan byl tak prosty i smialy, ze z trudem mogla uwierzyc, iz uda sie jej go zrealizowac. Jednak zanim zdazyla sie nad nim dokladniej zastanowic, uslyszala swoj glos:

– Och, pani Allen, czy moglaby mi pani pozyczyc troche pieniedzy? Zostalo mi jeszcze do zrobienia troche zakupow, ale nie chce zawracac glowy ojcu, bo jest bardzo zajety.

– Oczywiscie, panienko – odparla bez wahania pani Allen. – Ile panienka potrzebuje?

Margaret nie miala pojecia, ile kosztuje bilet do Londynu. Nigdy nie miala stycznosci z takimi sprawami.

– Mysle, ze funt mi wystarczy – powiedziala na chybil trafil. Czy ja naprawde to robie? – przemknelo jej przez mysl.

Pani Allen wyjela z torebki dwa banknoty dziesiecioszylingowe. Z pewnoscia dalaby jej cale swoje oszczednosci, gdyby Margaret ja o to poprosila.

Margaret wziela pieniadze drzaca reka. To moj bilet do wolnosci – pomyslala. Choc wciaz jeszcze przerazona, poczula w piersi goracy plomyk radosci.

Pani Allen opacznie zrozumiala jej niewyrazna mine, sadzac, ze jej przyczyna jest decyzja o wyjezdzie.

– To rzeczywiscie smutny dzien, lady Margaret – powiedziala i uscisnela lekko jej reke. – Smutny dzien dla nas wszystkich.

Potrzasnela z gorycza glowa, po czym zniknela w glebi domu.

Margaret rozejrzala sie ostroznie dookola, ale nikogo nie zauwazyla. Serce trzepotalo jej jak ptak schwytany w pulapke, lapala powietrze szybkimi, plytkimi lykami. Wiedziala, ze jesli pozwoli sobie na chwile wahania, straci cala odwage. Nie odwazyla sie nawet wlozyc plaszcza. Sciskajac w dloni pieniadze po prostu wyszla przez frontowe drzwi.

Stacja kolejowa znajdowala sie w odleglosci trzech kilometrow, w sasiedniej wsi. Margaret w kazdej chwili spodziewala sie uslyszec za soba warkot nalezacego do ojca rolls – royce'a. Ale skad wlasciwie mialby wiedziec, co zrobila? Bylo bardzo malo prawdopodobne, zeby ktokolwiek zauwazyl przed obiadem jej nieobecnosc, a nawet gdyby ktos zwrocil na to uwage, zapewne uznano by, ze poszla po zakupy, tak jak powiedziala pani Allen. Mimo to caly czas byla spieta i niepewna.

Dotarla do stacji na dlugo przed planowym odjazdem pociagu, kupila bilet – okazalo sie, ze ma az nadto pieniedzy – i usiadla w poczekalni dla kobiet, obserwujac wskazowki wielkiego sciennego zegara.

Pociag spoznial sie.

Minela czwarta piecdziesiat piec, potem piata, wreszcie piec po piatej. Margaret byla juz tak przerazona, ze niewiele brakowalo, by zrezygnowala z ucieczki i wrocila do domu, chocby po to, zeby uwolnic sie od straszliwego napiecia.

Pociag wjechal na stacje kwadrans po piatej. Ojciec wciaz jeszcze nie zjawil sie, by zabrac ja do domu.

Margaret weszla do wagonu. Serce miala niemal w gardle.

Stanela przy oknie i nie odrywala wzroku od wejscia na peron, spodziewajac sie ujrzec wpadajacego w ostatniej chwili ojca.

Wreszcie pociag ruszyl.

Nie mogla uwierzyc, ze jej plan sie powiodl.

Pociag nabieral predkosci i w sercu Margaret pojawilo sie radosne drzenie. Kilka sekund pozniej stacja zostala w tyle, Margaret zas triumfalnie spogladala na blyskawicznie malejace zabudowania wioski. Udalo sie! Uciekla!

Nagle ugiely sie pod nia kolana. Rozejrzala sie w poszukiwaniu wolnego miejsca i dopiero teraz uswiadomila sobie, ze pociag jest pelen. Wszystkie miejsca byly zajete, nawet w pierwszej klasie, a na podlodze siedzieli zolnierze.

Jej euforii nie zmniejszyl nawet fakt, ze podroz, przynajmniej wedlug normalnych standardow, przypominala senny koszmar. Na kazdej stacji do wagonow wsiadalo coraz wiecej ludzi, a opoznienie wzroslo do ponad trzech godzin. W zwiazku z obowiazujacym zaciemnieniem usunieto wszystkie zarowki, wiec po zapadnieciu zmroku pociag pograzyl sie w calkowitej ciemnosci, rozpraszanej jedynie od czasu do czasu blyskiem latarki konduktora, lawirujacego miedzy siedzacymi i lezacymi na podlodze ludzmi. Kiedy nie mogla juz wytrzymac stojac, Margaret takze usiadla na podlodze. Teraz nie mialo to juz zadnego znaczenia. Co prawda pobrudzi sobie sukienke, ale juz jutro ona tez bedzie w mundurze. Na wszystko nalezalo patrzec z nowej perspektywy, bo przeciez trwala wojna.

Zastanawiala sie, czy ojciec mogl zauwazyc jej nieobecnosc, dowiedziec sie, ze wsiadla do pociagu, i pojechac szybko do Londynu, by przechwycic ja na dworcu Paddington. Bylo to malo prawdopodobne, choc mozliwe. Kiedy pociag wjechal na stacje, serce dziewczyny ponownie napelnilo sie niepokojem.

Jednak gdy wysiadla i stwierdzila, ze ojca nigdzie nie widac, usmiechnela sie triumfalnie. A wiec jednak nie byl wszechmocny! Dzieki poswiacie wydobywajacej sie na zewnatrz z ogromnej jaskini dworca udalo jej sie znalezc taksowke, ktora z wlaczonymi tylko pozycyjnymi swiatlami zawiozla ja do Bayswater. Kierowca zaprowadzil ja do domu, w ktorym znajdowalo sie mieszkanie Catherine, oswietlajac droge latarka.

Wszystkie okna budynku byly zaciemnione, ale hol rozjasniala feeria swiatel. Portier skonczyl juz sluzbe – dochodzila prawie polnoc – lecz Margaret znala droge do mieszkania Catherine. Weszla po schodach i nacisnela przycisk dzwonka.

Nikt nie odpowiedzial.

Zadzwonila jeszcze raz, choc wiedziala, ze to nie ma wiekszego sensu. Mieszkanie bylo male, a dzwonek donosny. Catherine nie bylo w domu.

Po chwili doszla do wniosku, ze wlasciwie nie powinna sie temu dziwic. Catherine mieszkala z rodzicami w hrabstwie Kent, uzywajac tego mieszkania jako pied-a-terre. Londynskie zycie towarzyskie zamarlo, wiec Catherine nie miala zadnego powodu, by zostac w miescie. Margaret nie przyszlo to wczesniej do glowy.

Nie byla zrozpaczona, ale na pewno odczuwala spore rozczarowanie. Cieszyla sie na mysl o tym, ze usiadzie z Catherine przy stole i popijajac gorace kakao opowie jej o szczegolach swej wielkiej przygody. Wygladalo na to, ze bedzie musiala wstrzymac sie z realizacja tych planow. Co powinna teraz zrobic? Miala w Londynie wielu krewnych, ale gdyby sie u nich zjawila, natychmiast zadzwoniliby do ojca. Catherine na pewno by jej nie zdradzila, lecz Catherine stanowila wyjatek.

Potem przypomniala sobie, ze ciotka Martha nie ma telefonu.

Ta zrzedliwa, siedemdziesiecioletnia stara panna byla wlasciwie jej cioteczna babka. Mieszkala nie dalej niz mile stad. O tej porze na pewno bedzie juz spala i wscieknie sie, ze ktos smie ja budzic, ale na 37 to nie bylo zadnej rady. Najwazniejsze, ze nie bedzie mogla zawiadomic ojca Margaret o miejscu pobytu jego corki.

Margaret zeszla po schodach, wyszla na ulice… i znalazla sie w calkowitej ciemnosci.

Zaciemnienie bylo zupelne. Stanela na progu domu i rozejrzala sie dokola szeroko otwartymi oczami, ale nic nie zobaczyla. Zakrecilo sie jej w glowie.

Zamknela oczy, usilujac przywolac obraz ulicy. Za plecami miala Ovington House, gdzie mieszkala Catherine.

Вы читаете Noc Nad Oceanem
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ОБРАНЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату