ale wtedy Severus ponownie dotknal jego policzka i Harry znowu syknal. Spojrzal z zaskoczeniem na mezczyzne, ktory usmiechnal sie krzywo:
- Slad zamaskowalem, ale bol pozostanie, zebys dobrze zapamietal dzisiejsza lekcje, Potter. Ale ty przeciez lubisz bol...
Harry rozszerzyl oczy.
W jego glowie odbily sie echem slowa, ktore juz gdzies kiedys slyszal. Ale nie potrafil sobie przypomniec, gdzie i kiedy.
Zamrugal kilka razy, odganiajac to dziwne wrazenie i odpedzajac slowa, ktore wdarly sie do jego umyslu.
Severus wyprostowal sie i spojrzal na niego przeciagle.
- Wstawaj i doprowadz sie do porzadku - powiedzial oschle, po czym odwrocil sie i zniknal w swojej sypialni.
Harry poczul znajome uklucie w sercu.
Jakze za nim tesknil.
***
Harry lezal w lozku i wpatrywal sie w sufit, a w jego glowie krazyly tysiace mysli. To, co dzisiaj odkryl, to, czego dowiedzial sie o sobie... Jego policzki plonely wsciekle, kiedy przypominal sobie wszystko, co mowil podczas seksu. Od razu mial ochote wcisnac w poduszke zaczerwieniona twarz. To przeciez nic takiego... w uniesieniu umysl sie rozpuszcza i mowi sie rozne glupoty.
Przewrocil sie na brzuch i zacisnal dlonie na poduszce, kiedy powrocilo do niego wspomnienie obietnic, ktore zlozyl. Snape byl podlym draniem! Wiedzial, jak go zlamac! Wiedzial, w ktory punkt uderzyc, zeby Harry stal sie niczym marionetka w jego rekach. Zawsze, kiedy bylo juz po wszystkim, byl zly na siebie, ze znowu do tego dopuscil, ale kiedy Severus sie do niego zblizal, kiedy czul jego oddech na karku... postanowienia stawaly sie odleglym wspomnieniem, przyrzeczenia rozwiewaly sie jak mgla, nogi uginaly sie pod nim i nie pozostawalo w nim nic, poza pragnieniem, ktore musialo zostac zaspokojone. To byl jego najslabszy punkt, a Snape doskonale o tym wiedzial. I z tego powodu Harry byl zawsze na przegranej pozycji.
Nie, dosyc tego! Nie bedzie juz o tym myslal, bo jest tylko coraz bardziej wsciekly na siebie! Moze kiedy sie z tym przespi, kiedy rano spojrzy na to z innej perspektywy... to wszystko nabierze sensu. Na razie byl zbyt przerazony.
Musi skupic mysli na czyms innym! Przypomnial sobie przyjaciol, ktorzy otoczyli go ciasnym kordonem, kiedy wrocil ze szlabanu, i zaczeli uwaznie go ogladac, zeby sprawdzic, czy jest caly, zdrowy i czy Snape niczego mu nie polamal. Chcial szybko sie od nich uwolnic, zamknac sie w sypialni i pograzyc we wlasnych myslach, ale musial jeszcze zostac, aby pomoc Ginny wrocic niezauwazonej do dormitorium dziewczat. To nie bylo trudne, poniewaz w Pokoju Wspolnym panowal taki zgielk, iz nawet Hagrid przemknalby niedostrzezony przez nikogo. I przez caly czas wszyscy gratulowali mu odwagi. Juz nie byl dla nich 'tchorzem i zdrajca'. Nie myslal, ze tak sie to skonczy, ale teraz, kiedy spogladal na to z pewnej perspektywy, doszedl do wniosku, ze bylo warto.
Przewrocil sie na bok i siegnal pod poduszke. Wyciagnal spod niej zielony klejnot. Spojrzal w mgliste swiatlo wirujace lagodnie wewnatrz kamienia. Przypomnial sobie pochlonieta orgazmem twarz Severusa i na usta wyplynal mu cieply usmiech. Zamknal oczy i wyslal wiadomosc:
--- rozdzial 24 ---
24. Dirty little secret
- ...opiekowac sie sluzolakami? Jak on mogl nam kazac to robic? One sa nawet nudniejsze od gumochlonow! A myslalem, ze nic nie jest nudniejsze od tych przekletych gumochlonow! - trajkotal Ron, kiedy wraz z Harrym szedl na
