z gesi, czy krolika. Mam z krolika, wiec skoro nie dziala, to pewnie sie pomylilam. Ale juz dawno nie podali nam na kolacje tego drugiego, a nie znam drogi do kuchni. Nie wiesz, gdzie mozna by go troche zdobyc?

Harry pokrecil glowa, zbyt przytloczony absolutnym przekonaniem w jej glosie, aby odpowiedziec cos sensownego.

- Coz, poprosze tate, zeby mi troche przyslal - usmiechnela sie Luna. - Jak chcesz, to sie z toba podziele. Najlepszy jest z cebulka.

Harry pokiwal glowa. Spotkania z Luna zawsze uswiadamialy mu, ze swiat bylby naprawde nudny, gdyby wszyscy byli... zwyczajni.

- A moze masz jakis naszyjnik, albo cos takiego, co sprawi, ze ludzie nie beda uwazac mnie za zboczenca? - zapytal z westchnieniem. Luna wygladala tak, jakby naprawde sie nad tym zastanawiala.

- Uwazam, ze najlepszy sposob to kastracja - odpowiedziala z absolutna szczeroscia. - Slyszalam, jak moja mugolska ciotka mowila, ze na zboczencow podziala tylko kastracja. Nie wiem, co to jest, ale jak tylko ja znajde, to koniecznie dolacze do swojej kolekcji - usmiechnela sie rozbrajajaco. - Zawsze sie przyda, na wypadek, gdybym spotkala jakiegos.

- Dzieki, bardzo mi to pomoglo - wymamrotal Harry, patrzac w podloge. Luna zmarszczyla brwi i przygladala mu sie przez chwile, po czym stwierdzila:

- Dziwnie sie zachowujesz. Cos sie stalo?

Harry pokrecil glowa. Nie mial ochoty opowiadac jej o swoim dzisiejszym upokorzeniu. Ale wygladalo na to, ze Krukonka nie da sie tak szybko splawic.

- Czy to ma cos wspolnego z profesorem Snape'em? - zapytala obojetnym tonem. Harry poderwal glowe i spojrzal na nia szeroko otwartymi oczami.

- Skad ci...

- Wlasnie mialam z nim lekcje. On tez bardzo dziwnie sie zachowywal.

- Jak to dziwnie? - zapytal, czujac, jak jego serce gwaltownie przyspiesza.

- Byl jakis taki... rozkojarzony. Powiedzialam mu, ze do mojego kociolka wpadlo chyba kilka Gwindali Pirenejskich, poniewaz zamiast na rozowo, zabarwil sie na niebiesko, ale on zachowywal sie tak, jakby w ogole tego nie uslyszal. I caly czas robil cos pod biurkiem. - Luna wzruszyla ramionami. - Coz, skoro jestescie para, to pomyslalam, ze...

- Ciiii - syknal Harry, rozgladajac sie wokolo. - Nie tak glosno. I my... nie jestesmy para - wymamrotal, czerwieniac sie.

- Nie? - Luna wygladala na zaskoczona. - Moze sie na tym nie znam, ale myslalam, ze jezeli wciaz sie o kims mysli, regularnie spotyka, nawet, jezeli sa to szlabany, i uprawia ze soba seks, to jest sie para. My bylismy para nawet bez seksu - usmiechnela sie. - Bylo bardzo milo - dodala. - Mozemy to kiedys powtorzyc, jak znowu bedziesz potrzebowal dziewczyny. Ale teraz nie, bo... - zawahala sie na chwile, ale szybko kontynuowala, usmiechajac sie nieprzytomnie - ...bo to bylaby zdrada.

Harry mial wrazenie, ze jego twarz zamienila sie w rozzarzona bryle wegla.

Co powinien jej odpowiedziec? Miala przeciez racje. Chociaz do konca nie rozumial, o co chodzilo jej z ta zdrada, ale nie mial teraz glowy, zeby to roztrzasac.

- To po prostu... skomplikowane - wymamrotal. - Chyba bys nie zrozumiala.

- Nie wydaje mi sie - oswiadczyla z namyslem. - Jestem ekspertka w skomplikowanych sprawach.

- Ale nie wiesz jak to jest, kiedy ktos ciagle cie odrzuca, traktuje jak smarkacza i za kazdym razem, kiedy udaje ci sie do niego zblizyc, wszystko sie gmatwa i zostawia cie z metlikiem w glowie - wybuchnal Harry.

Usmiech Luny zbladl tylko odrobine.

- Wiem - powiedziala. Harry spojrzal na nia z zaskoczeniem, ale zanim zdazyl ponownie otworzyc usta, Krukonka byla juz kilka krokow od niego, machajac mu na pozegnanie - Pa, Harry. - Po czym zaczela oddalac sie, podskakujac i krecac w kolko.

Harry patrzyl za nia przez chwile, probujac zrozumiec, co mogla miec na mysli, ale bardzo szybko jego umysl ponownie zdominowala mroczna osoba Snape'a.

***

Podczas kolacji Hermiona usiadla w duzej odleglosci od niego i starala sie go ignorowac, a Harry byl zbyt zazenowany, by probowac nawiazac z nia rozmowe. Ron siedzial pomiedzy nimi i ze zdziwieniem patrzyl to na jednego, to na drugiego.

W pewnym momencie nie wytrzymal i zapytal:

- Czy ktos moze mi powiedziec, co sie stalo? Bo oboje zachowujecie sie dziwacznie.

Harry zerknal na przyjaciolke. Ich spojrzenia spotkaly sie, a wtedy Hermiona zaczerwienila sie i gwaltownie odwrocila glowe.

- Nic - wymamrotal Harry. Ron zmarszczyl brwi.

- Jasne - burknal i zaczal grzebac widelcem w swoim puree.

Atmosfera nie byla zbyt ciekawa. Nawet lekcje Harry musial odrabiac sam, poniewaz kiedy tylko Hermiona natykala sie na niego, natychmiast czerwienila sie i uciekala do dormitorium.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату