Upuscil szybko kamien, zdenerwowany, uswiadomiwszy sobie, jak bezsensowne i chaotyczne mysli mu wysyla. Co za wstyd! Wyszedl na glupka! Kurwa, co on sobie teraz o nim pomysli?
Poczul smak krwi w ustach z przygryzionej bolesnie wargi. Spojrzal na kamien i jego serce znow zaczelo bic jak szalone, kiedy zobaczyl zielone swiatlo. Podniosl go drzacymi palcami, przyblizyl do oczu i kiedy odczytal wiadomosc, jego oczy rozszerzyly sie w absolutnym niedowierzaniu i zaczely blyszczec tak samo, jak trzymany w dloni kamien. Poczul przejmujace cieplo w sercu, ktore oplotlo je i ukolysalo, odganiajac tesknote i smutek. Na jego usta wyplynal tkliwy usmiech. Podniosl glowe i niewidzacym wzrokiem spojrzal w ogien, ktory nagle wydal sie taki chlodny w porownaniu ze spalajacym go od srodka zarem.
Westchnal gleboko, po czym ulozyl sie wygodniej, podciagnal kolana pod brode i przytulil policzek do wciaz cieplej powierzchni zielonego klejnotu. Plomienie igraly na jego gladkiej powierzchni, odbijajac sie w rozplywajacych sie z wolna slowach:
--- rozdzial 25 ---
25. The Punishment
'Jak on mogl tak pomyslec? Co w niego wstapilo? Podejrzewac mnie o to, ze ja... i Hermiona...? To przeciez chore! Skad mu to przyszlo do glowy?' - myslal Harry, przemierzajac korytarze Hogwartu. - 'I na dodatek jestem juz spozniony! Po prostu pieknie!'
Od dziesieciu minut powinien byc na szlabanie u Snape'a. Ale zamiast tego musial wysluchiwac podejrzliwych spekulacji Rona o tym, dlaczego on i Hermiona tak sie ostatnio dziwnie zachowuja. Weasley zasypywal go pelnymi zlosci oskarzeniami i w ogole nawet nie pomyslal, ze to wszystko moze byc po prostu jednym, wielkim nieporozumieniem. Harry caly czas mial w glowie jego oskarzycielski glos:
'Wiec dlaczego tak dziwnie sie zachowywales wczoraj rano? I czemu ona byla taka czerwona, kiedy sie do ciebie przysunela? I dlaczego cie unika? I ciagle sie rumieni, kiedy na nia patrzysz! Co miedzy wami zaszlo? Przyznaj sie! Jak mogles?! Jestem twoim przyjacielem...'
W koncu Harry stracil cierpliwosc i ryknal na niego:
'Jestes IDIOTA!'
Kazdy by stracil, gdyby nie mial w ogole szansy powiedzenia czegokolwiek na swoja obrone. Ron w ogole nie przyjmowal do wiadomosci, ze moze byc zupelnie inaczej, niz sobie ubzdural. W koncu Harry nie wytrzymal i wyszedl, trzaskajac drzwiami. Byl teraz tak wsciekly i roztrzesiony, ze mial ochote cos rozwalic.
Nawet nie przejmowal sie pukaniem, gdy wchodzil do gabinetu Snape'a, a kiedy znalazl sie w komnacie, bez slowa podszedl do fotela i usiadl, wbijajac drzacy wzrok w plomienie. Severus nie zdazyl nawet odlozyc ksiazki, ktora czytal. Uniosl brew, jakby chcial wypowiedziec jakas zlosliwa uwage co do niepunktualnosci Harry'ego, ale widzac jego zacieta mine, najwidoczniej zrezygnowal.
- Co sie stalo, Potter? - zapytal, odkladajac ksiazke na stolik.
- Nic - odburknal Harry. - Czuje sie swietnie.
- Tak swietnie, ze jeszcze troche i porobisz mi dziury w fotelu - prychnal mezczyzna.
Harry spojrzal na swoje zacisniete piesci, ktorymi uderzal w porecze, i szybko uwiezil je pomiedzy kolanami.
- Po prostu... niektorzy zachowuja sie czasami tak, jakby mozgi wyplynely im uszami! - wybuchnal.
- Wedlug mnie, znacznie czesciej, niz 'czasami' - odparl ze spokojem Mistrz Eliksirow. Harry spojrzal na niego katem oka.
- No dobra, poklocilem sie z Ronem i Hermiona - burknal. - A wszystko przez nasza 'rozmowe' na wczorajszej lekcji. Hermiona zauwazyla, ze robie cos pod stolem, zajrzala pod niego i zobaczyla... wiesz, co. I teraz ma mnie za kompletnego zboczenca, ktory zaspokaja sie publicznie pod lawka. Teraz caly czas mnie unika, jakby spodziewala sie, ze na kazdym kroku bede sie masturbowal. A do tego Ron... zauwazyl jej dziwne zachowanie i zaczal podejrzewac Merlin wie co! Mysli, ze mamy romans, albo cos takiego. Po prostu, kurwa, cudownie! - zakonczyl, uderzajac piescia w porecz.
Harry zobaczyl, ze Severus zakrywa usta dlonia. Moglby przysiac, ze chce w ten sposob ukryc usmiech, ktory z pewnoscia musial zagoscic na jego twarzy. Rzeczywiscie, jest sie z czego smiac!
- Coz... - powiedzial po chwili mezczyzna. - Dla panny Granger musial to byc naprawde szokujacy widok. Watpie, by ona albo Weasley mieli jakiekolwiek pojecie o tych sprawach. - Harry poczul, ze jego usta drgaja. Nie, powinien
