byc zly! Nie moze sie rozesmiac! - Skoro ona nigdy sie z tym nie zetknela, to kazdy, kto to zrobil, jest dla niej zboczencem. Mozesz sie uwazac za szczesciarza, ze nie zglosila jeszcze waszej opiekunce tego zatrwazajacego faktu, iz jej najlepszy przyjaciel ma penisa. - Po tych slowach Harry juz nie potrafil powstrzymac parskniecia. - To typowy przyklad pensjonarskiej hipokryzji. Jezeli to ma byc powodem do klotni, to naprawde powinienes poszukac sobie bardziej tolerancyjnych przyjaciol, Potter.
Harry pokiwal glowa, usmiechajac sie z wdziecznoscia. Od razu poczul sie lepiej. Niewielka czesc jego umyslu stwierdzila, ze w ustach Snape'a slowo 'penis' brzmi tak cholernie... seksownie.
- Masz racje, to nie jest powod do klotni. Jutro z nimi porozmawiam i na pewno sie pogodzimy - powiedzial cicho.
- A teraz - kontynuowal mezczyzna - jezeli skonczylismy juz temat twoich przyjaciol, to moze przejdziemy wreszcie do tego, po co sie tu znalazles?
Harry nie potrafil powstrzymac gwaltownego skurczu zoladka. Severus zawsze szybko przechodzil do rzeczy...
- Gdzie dzisiaj to zrobimy? - zapytal, usmiechajac sie lubieznie.
Mezczyzna spojrzal na niego z nieodgadnionym wyrazem twarzy, a nastepnie uniosl jedna brew i wykrzywiajac kpiaco wargi, wyjasnil:
- To znaczy, do twojej kary za to, ze smiales sprzeciwic mi sie na lekcji. Napiszesz trzysta razy: 'Nie bede sie wtracal w cudze sprawy i bede odzywal sie z szacunkiem do nauczyciela'. Chyba nie sadziles, ze ci to odpuszcze, Potter? - Jego oczy zwezily sie, kiedy pochylil sie do przodu. - A w weekend wyczyscisz wszystkie lazienki w szkole.
Harry zamrugal, zaskoczony.
Co? Przeciez... przeciez mieli robic... Przeciez Severus powiedzial...
- A-ale... - zaczal, lecz mezczyzna natychmiast mu przerwal:
- Juz mi sie sprzeciwiasz?
Harry pokrecil glowa, czujac lodowata fale zawodu, ktora obsypala jego cialo gesia skorka.
Slowa te od wczoraj odbijaly sie echem w jego glowie i sprawialy, ze jeszcze trudniej bylo mu dotrwac do tego spotkania, nagle staly sie odleglym, rozmywajacym sie wspomnieniem.
Severus machnal rozdzka i na stoliku przed Harrym wyladowal pergamin, kalamarz i pioro.
- Ale zanim zaczniesz... - Mezczyzna wstal i wyciagnal z szuflady kawalek pergaminu i pioro, ktore Harry podarowal mu na urodziny. Podszedl do Gryfona i rzucil pergamin na stolik, po czym usiadl w swoim fotelu i warknal:
- Co to ma byc, Potter?
Kiedy Harry spojrzal na kartke, jego oczy rozszerzyly sie. Zapisane na niej notatki byly w kilku miejscach calkowicie nieczytelne, gdyz wszedzie pojawialo sie jedno slowo - 'Harry'. Przez chwile wpatrywal sie w pergamin, nie potrafiac uwierzyc w to, co widzi.
- Ja rowniez za toba tesknilem, Severusie - odpowiedzial, usmiechajac sie szeroko.
Mezczyzna zmruzyl niebezpiecznie oczy.
- Czy to jeden z twoich glupich dowcipow, Potter?
- Nie, pomyslalem tylko, ze moze powinienes oswoic sie nieco z moim imieniem. Dlatego kupilem zaczarowane pioro, ktore zmodyfikowalem w taki sposob, zeby wypisywalo moje imie za kazdym razem, kiedy o mnie pomyslisz. Milo wiedziec, ze to robiles, Severusie.
Mezczyzna zamknal oczy, jakby probowal sie opanowac, zeby nie przeklac Harry'ego. Po chwili spojrzal na niego i powiedzial chlodno:
- Nastepnym razem dobrze sie zastanow, zanim przyjdzie ci do glowy pomysl, zeby podarowac mi taki idiotyczny prezent. Jeszcze nigdy nie otrzymalem czegos rownie bezuzytecznego!
Twarz Harry'ego gwaltownie posmutniala. Szybko spuscil wzrok i zagryzl warge, probujac zapanowac nad nieprzyjemnym kluciem w sercu.
- Chcialem tylko sprawic ci niespodzianke - wymamrotal. - Nie wiedzialem, ze tak cie to rozgniewa. Pragnalem jedynie... - urwal nagle, po czym szybko podniosl sie z fotela. - Zapomnij o tym - powiedzial cicho i siegnal po pioro, lecz mezczyzna nie pozwolil mu na to i zlapal je pierwszy.
- Wracaj na miejsce - warknal.
Harry, zdumiony, opadl ponownie na fotel. Zobaczyl, ze Mistrz Eliksirow chowa pioro do wewnetrznej kieszeni swojej szaty. Chcial cos powiedziec, ale uznal, ze jakikolwiek komentarz skonczylby sie tylko wielkim wybuchem zlosliwosci ze strony Severusa, wiec powstrzymal sie. Usmiechnal sie tylko nieznacznie i szybko pochylil glowe, aby to ukryc.
- Czy masz jeszcze w zanadrzu jakies niespodzianki, Potter? - warknal Snape.
- Eee... - Harry oblizal wargi i usmiechnal sie psotnie. - Moze - odparl tajemniczo. - Wiesz, jestem w nich calkiem dobry. Pamietam, jak latem zrobilem jedna mojemu kuzynowi Dudleyowi. Byl na diecie i zawsze w nocy podkradal sie do lodowki, wiec poprosilem Rona, zeby przyslal mi cukierki z Magicznych Dowcipow Wesleyow. I kiedy Dudley znowu sie zakradl do kuchni, czekala go mala niespodzianka. - Usmiechnal sie msciwie. - Cala jego twarz
