uczniow klasie i odczytujacego wiadomosci, ktore mu wysylal. A moze nawet... - Harry oblizal wargi - ...a moze nawet Severus takze jest twardy, kiedy sobie wyobraza Harry'ego robiacego wszystkie te rzeczy? Ponownie zamknal oczy i kontynuowal:

Pozniej przyspieszylem, sciskajac go tak mocno, jak ty to zawsze robisz. Bardzo chcialem, zebys naprawde byl przy mnie. I kiedy tak dokladnie sobie wyobrazilem, ze to twoja dlon dotyka mojego penisa, a pozniej, ze... ze... cholera, powiedz to... ze czuje na nim dotyk twojego jezyka, ktory zatacza kola wokol glowki... wtedy poczulem taka wielka eksplozje i nie moglem juz nad soba zapanowac. Spuscilem sie na koldre i prawie zemdlalem z przyjemnosci i... Cholera, odpieprz sie, Hermiono!

Harry zamrugal kilka razu, jakby wybudzal sie z letargu, i szybko schowal kamien do kieszeni, po czym spojrzal ze zloscia na poszturchujaca go ciagle przyjaciolke:

- Co znowu? - warknal, nie potrafiac ukryc rozdraznienia.

Hermiona poslala mu nieprzyjemne spojrzenie.

- Jest lekcja, Harry! Powinienes sluchac i notowac, a nie bawic sie czyms pod lawka! Co ty tam masz? - zapytala i zanim Harry zdazyl ja powstrzymac, zajrzala pod lawke. Gwaltownie zaslonil dlonia swoja wyraznie widoczna pod materialem spodni erekcje, ale bylo juz za pozno. Hermiona rozszerzyla oczy i spojrzala na niego tak, jakby nagle zamienil sie w kupke smoczych odchodow.

- Harry, czy ty robiles to, o czym mysle, ze robiles? - zapytala drzacym glosem, prostujac sie szybko. Byla tak czerwona, iz wydawalo sie, ze zaraz zacznie parowac. Zreszta Harry wygladal dokladnie tak samo.

- Oczywiscie, ze nie - wymamrotal niewyraznie, czujac zalewajace go goraco i probujac szybko znalezc jakas wiarygodna wymowke, ale mial wrazenie, ze jego mozg zamienil sie w papke. - Ja tylko... no... hmm...

Przyjaciolka popatrzyla na niego z odraza i oswiadczyla dziwnie wibrujacym glosem:

- Uwazam, ze jestes obrzydliwy! - Po czym ostentacyjnie odwrocila sie od niego i zaczela tak zapamietale skrobac po pergaminie, iz niemal zlamala pioro. Jej policzki zdawaly sie plonac zywym ogniem.

Harry wbil wzrok w blat. Usilowal opanowac szalejace w nim plomienie wstydu.

No pieknie, teraz Hermiona uwaza go za zboczenca, ktory zadowala sie na lekcji pod lawka. Tylko tego mu brakowalo...

Dopiero po chwili zorientowal sie, ze od jakiegos czasu czuje cieplo w kieszeni. Zerknal nerwowo na przyjaciolke i zauwazyl, ze Ron przyglada mu sie dziwnym wzrokiem. Usmiechnal sie do niego niepewnie, po czym odwrocil glowe i wbil wzrok w drewniany blat. Rece go swierzbily, ale bal sie, ze Hermiona znowu pomysli sobie nie wiadomo co, kiedy wlozy reke pod stol. Postanowil wiec zaczekac do konca zajec. Bylo to trudne, poniewaz kamien parzyl go coraz bardziej. Dlatego, kiedy lekcja dobiegla konca, Harry blyskawicznie sie spakowal, rzucil przez ramie 'Musze do lazienki!' i niemal wybiegl z klasy, ignorujac zaskoczone spojrzenie Rona i zawstydzone Hermiony.

Kiedy zamknal sie bezpiecznie w kabinie, wyjal kamien i odczytal:

No, no, Potter. To bylo niezwykle... stymulujace. Ale ktos powinien nauczyc panne Granger, ze nie przerywa sie... stymulujacych konwersacji.

Harry usmiechnal sie do siebie.

***

Kiedy wyszedl z lazienki, przyjaciol nigdzie nie bylo widac. Mial nadzieje, ze na niego zaczekaja, ale natychmiast zrezygnowal z tej opcji, kiedy przypomnial sobie, jakim wzrokiem patrzyla na niego Hermiona. Jak on sie teraz z tego wyplacze? Co ma jej powiedziec? Moze lepiej po prostu zaczekac, az jej przejdzie. Przeciez go zna i wie, ze nigdy nie masturbowalby sie pod stolem. I do tego na lekcji.

Hmm... Ale skoro pieprzy sie ze Snape'em, to chyba bylby zdolny do wszystkiego...

Westchnal i powoli ruszyl przed siebie. Lekcje juz sie skonczyly, a do kolacji pozostalo jeszcze troche czasu. Byl tak pograzony w myslach, ze dopiero po jakims czasie zorientowal sie, ze ktos go wolal. Rozejrzal sie po korytarzu i zauwazyl zmierzajaca w jego strone Lune. Chociaz 'zmierzajaca' to nie jest slowo, ktore w pelni oddaje jej taneczno-skoczny krok. Co jakis czas obracala sie, rozkladajac rece na boki. Nieliczni uczniowie, ktorzy mieli pecha przechodzic obok niej, starali sie trzymac jak najblizej scian. Luna podskoczyla i wyladowala na dwoch nogach tuz przed Harrym. Usmiechnela sie promiennie i wskazala za siebie:

- To jedyny sposob, zeby nie sledzily mnie Gwindale Pirenejskie. Ostatnio strasznie sie na mnie uwziely. Nawet pasztet nie pomaga.

- Co? - Harry probowal przestroic swoje mysli tak, by nadawaly na tej samej fali, co mozg Krukonki.

- Trzeba wyciac z niego male kulki, przypiec je, zeby zrobily sie chrupkie, i zrobic z nich naszyjnik. One nienawidza jego zapachu. Tylko nie wiem, czy powinien to byc pasztet

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату