wysilkow. Nie potrafisz nawet na chwile zamknac swojego umyslu, mozna czytac z niego jak z otwartej ksiazki. Ja robie to niemal przez caly czas.
Harry przypomnial sobie, jak wiele wysilku kosztowaly go zeszloroczne lekcje Oklumencji ze Snape'em. Pamietal smak goryczy, kiedy, pomimo wielu prob, nie potrafil przeciwstawic sie Severusowi, ktory bez zadnych oporow wdzieral sie do jego glowy.
Przez umysl Harry'ego przebiegla nagla, niekontrolowana mysl:
- To znaczy, ze zawsze, w kazdej sytuacji, potrafisz nad soba panowac? - zapytal, patrzac na Severusa z niedowierzaniem i glebokim podziwem. - To naprawde... niesamowite - wymamrotal.
Mezczyzna wydawal sie zaskoczony tym, co zobaczyl w szeroko otwartych oczach Harry'ego. Spodziewal sie zapewne wszystkiego, od strachu do niecheci, ale z pewnoscia nie... pewnego rodzaju czci.
Harry byl naprawde pod wrazeniem. Nie wyobrazal sobie takiego zycia. Ciagle sie kontrolowac, zawsze byc skupionym... nie moc pozwolic sobie nawet na chwile oddechu. Sam nie potrafil skupic sie nawet na lekcjach, a co dopiero na... Zaraz... Cos sie tu nie zgadzalo... Przeciez Severus nie mogl sie kontrolowac w czasie...
- Chwila - odezwal sie, kiedy mezczyzna odchylil sie do tylu i ponownie spojrzal w ogien. - Przeciez ty tez nie zawsze nad soba panujesz. Ostatnio wybuchles na lekcji. Byles wsciekly. Pamietam to. I przeciez zawsze... zawsze, kiedy to robimy... wtedy tez sie nie kontrolujesz.
Mistrz Eliksirow usmiechnal sie swoim najbardziej szyderczym usmiechem.
- Nie zrozumiales nic z tego, co ci powiedzialem, Potter.
Harry zmarszczyl brwi. Jak to nie zrozumial? Rozumial doskonale!
- Ale...
- Ta rozmowa byla calkowita strata czasu. A ty juz od dawna powinienes wykonywac moje polecenie! Jezeli myslisz, ze swoim paplaniem uda ci sie uniknac szlabanu, to znalazles sie juz daleko poza horyzontem glupoty! - warknal Severus, biorac do reki ksiazke o bardzo dlugim i skomplikowanym tytule, ktora odlozyl na stolik zaraz po przybyciu Harry'ego. - Wiec bierz sie w koncu do roboty, jezeli nie chcesz dostac o wiele bolesniejszej kary! - Po tych slowach pograzyl sie w lekturze.
Zoladek Harry'ego skurczyl na te wzmianke. Spuscil oczy i spojrzal na lezacy przed nim pergamin. Wiedzial, ze rozmowa dobiegla konca i nie wyciagnie od Severusa juz ani slowa.
Part 2
Nawet nie dotknal lezacego obok piora. Jego umysl podazyl ciemnymi, tajemniczymi sciezkami do mrocznych miejsc w jego duszy, ktore pragnely zostac uwolnione. Hmm... Prawde powiedziawszy, to stanowczo wolal dostac inna kare, niz siedzenie i przepisywanie nudnego zdania. Przeciez tak bardzo za nim tesknil. A Severus napisal, ze 'sie nim zajmie'... Wiec dlaczego tego nie robil, tylko kazal mu odrabiac szlaban? To bylo nie w porzadku!
Jego oczy mimowolnie powedrowaly ku mezczyznie. Severus siedzial wyprostowany w fotelu. Nawet czytajac ksiazke sprawial wrazenie kogos, kto bez mrugniecia okiem moglby zadac bardzo duzo bolu...
Ta mysl sprawila, ze cos w sercu Harry'ego szarpnelo sie. Przelknal sline, starajac sie odgonic takie mysli.
Nie, Severus dal mu zadanie. Musi je wykonac! Nie bedzie go prowokowal. Powstrzyma sie! Przeciez pamietal, co sie ostatnio stalo...
No wlasnie. Pamietal.
Ponownie zerknal na mezczyzne. W jego glowie kolataly bardzo niebezpieczne pomysly, podsycane wspomnieniami, w ktorych lezal z glowa wcisnieta fotel, podczas gdy Snape...
Zamrugal kilka razy, przeganiajac obrazy, ktore dzialaly niezwykle... stymulujaco na jego spiete cialo.
Cholera!
Zerknal ponownie. Nogi Severusa nie byly skrzyzowane, tylko lekko rozstawione. Wzrok Harry'ego mimowolnie powedrowal ku wypuklosci pod czarnym materialem spodni. Oblizal wargi, czujac gwaltowny przyplyw goraca.
A jezeli by tak...?
Czul, ze zaczyna krecic mu sie w glowie. Mroczna czesc jego duszy krzyczala, szarpala sie, pragnac sie uwolnic i zdobyc to, czego pragnela. To, po co tu przyszla. To wlasnie ona wyszeptala mu do ucha:
'Zrob to!'
A on posluchal.
Jego rece powedrowaly do koszuli. Zaczal ja powoli rozpinac. Rozsunal ja, ukazujac swoja blada klatke piersiowa. Drzacymi palcami poluzowal krawat i sciagnal go przez glowe.
Twarz Severusa zaslonieta byla ksiazka. Harry wbil w niego intensywne spojrzenie i cicho odpial guzik swoich spodni. Rozchylil nogi i siegnal pod material slipow. Zdusil jek, kiedy palce musnely sztywna erekcje. Zagryzl warge, bardzo delikatnie uniosl penisa i oparl go o swoj brzuch, pozwalajac, by sam czubek wystawal spod materialu.
