Jego serce zabilo mocniej. W oddali, ponad ramieniem Voldemorta, dostrzegl ciemna, oddalajaca sie sylwetke. Czarna peleryna powiewala za odchodzacym, ktory nie odwrocil sie ani na chwile, jakby zupelnie nie interesowalo go to, co dzieje sie za jego plecami.

- Severusie! - Krzyk, ktory wydarl sie z gardla Harry'ego, byl tak przerazliwy, iz nawet Czarny Pan sie skrzywil. - Nie zostawiaj mnie tu! - zawyl, czujac, jak przerazenie ponownie zakleszcza sie na jego gardle, nie pozwalajac mu zaczerpnac powietrza.

Ale Severus nie zatrzymal sie. Nie odwrocil. Jego sylwetka oddalala sie, niknac ponownie w gestej ciemnosci, jakby laczyla sie z mrokiem, z ktorego wczesniej sie wylonila.

- Nikt ci nie pomoze, chlopcze - syknal przeciagle Voldemort, przyblizajac kredowobiala, gadzia twarz do twarzy Harry'ego. - Jestes zupelnie sam. A twoja krew nalezy teraz tylko do mnie.

- Nieeee! - Harry szarpnal sie do przodu, probujac uwolnic rece...

...i nagle znalazl sie w swojej sypialni. Siedzial na lozku i dyszal ciezko. Mial wrazenie, ze cos scisnelo jego pluca i wyrwalo zoladek. Krecilo mu sie w glowie. Rozgladal sie blednym wzrokiem po otoczeniu, jakby spodziewal sie, ze dojrzy gdzies Voldemorta.

Neville i Ron spali. Ich spokojne oddechy byly jedynym dzwiekiem wypelniajacym dzwoniaca w uszach cisze. Od czasu do czasu slyszal pohukiwanie polujacej gdzies w oddali sowy.

Przed oczami pojawil mu sie obraz oddalajacych sie plecow Severusa. Doznal wrazenia, jakby po jego skorze pelzaly lodowate ogniki, powoli zblizajac sie ku sercu.

Wiedzial, ze tej nocy juz nie zasnie.

--- rozdzial 27 ---

27. Lies, lies, lies.

Why does it feel like night today?

Something in here's not right today.

Why am I so uptight today?

Paranoia's all I got left *

- Harry, co sie z toba dzieje? Glowa zaraz wpadnie ci do jajecznicy. - Glos Hermiony wyrwal Harry'ego ze stanu otepialej nieswiadomosci, kiedy powoli odplywal w kraine snu. Poderwal glowe i otworzyl oczy, probujac skupic wzrok na siedzacej po drugiej stronie stolu przyjaciolce.

- Nic - wymamrotal. - Po prostu troche sie nie wyspalem. To wszystko.

- Wygladasz raczej jak ktos, kto nie spal od miesiaca - odparla Gryfonka, lustrujac go uwaznym spojrzeniem. Harry potrzasnal glowa.

- Naprawde wszystko w porzadku, Hermiono. Nie musisz sie o mnie martwic. - Sprobowal sie usmiechnac, ale mial wrazenie, ze nie wyszlo mu to najlepiej. Na szczescie siedzacego obok Rona bardziej interesowalo sniadanie, niz stan zdrowia swojego najlepszego przyjaciela, i pochlanial wlasnie druga porcje jajecznicy na bekonie. Harry juz wiele razy byl niezwykle wdzieczny za jego slepote i calkowity brak wyobrazni. To Hermiona stanowila problem. Zdawalo sie, ze jej ulubionym zajeciem jest obserwowanie go i zamartwianie sie. Moglaby zdobyc nagrode w kategorii najbardziej wscibskiej uczennicy w szkole. A on naprawde nie potrzebowal jej wspolczucia i wtykania wszedzie nosa. Wiedzial, ze ma dobre checi, ale... byla zbyt irytujaca.

Powoli zaczynal miec tego dosyc. Chcial jedynie swietego spokoju, zeby mogl sobie wszystko przemyslec. To prawda, ze mial na to cala niedziele, ale wczorajszy dzien byl tak wypelniony obowiazkami, ze nie mial dla siebie nawet chwili. Ginny bez przerwy pytala go, kiedy dokoncza sprzatac lazienki. Dopiero, kiedy delikatnie, lecz stanowczo jej odmowil, zaslaniajac sie tym, ze Snape znowu moze ich nakryc i bedzie awantura, zostawila go w spokoju. Trening Quidditcha do odbywajacego sie w przyszlym tygodniu meczu z Krukonami trwal niemal caly dzien, a pozniej mial do odrabiania sterte prac domowych i musial wysluchiwac kolejnej klotni Rona i Hermiony. Dopiero w nocy, kiedy polozyl sie do lozka i zamknal oczy, nadeszly obrazy. A wraz z nimi mysli. Mysli, ktore przez caly dzien czaily sie w glebi jego umyslu, a teraz, pod oslona nocy, mogly wyjsc z ukrycia i zaatakowac. I nie pozwolily mu zasnac. Szarpaly go bolesnie przez cala noc, a on wiercil sie, krecil i wciskal twarz w poduszke. Strach byl silniejszy. Nachodzily zwatpienia, strzepki zdan prowadzonych wczesniej rozmow, urwane watki zaczely sie ze soba splatac, spychane gleboko obawy wyciagaly swe macki.

Boje sie, ze on cie moze skrzywdzic. Jest za blisko Voldemorta. Nie wiemy, czy naprawde jest po naszej stronie. Mam zle przeczucia.

Staral sie zagluszyc te slowa, ale one byly w nim i cokolwiek probowal zrobic, stawaly sie coraz glosniejsze i wyrazniejsze.

...on cie moze zwodzic, zeby w koncu oddac w rece Voldemorta. Dlaczego mialby sie tak nagle toba zainteresowac? Zawsze cie nienawidzil. Co mogloby tak raptownie zmienic jego stosunek do ciebie?

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату