oczy.

- A co cie to obchodzi? - fuknela Ginny i zlapala Harry'ego za reke, pociagajac go do wyjscia. Rudzielec otworzyl usta, zeby cos powiedziec, ale Hermiona chwycila go za ramie i odciagnela w druga strone.

Kiedy Harry i Ginny znalezli sie juz na korytarzu, usmiechneli sie do siebie z ulga.

- No, udalo sie. Teraz mozesz spotkac sie ze swoja tajemnicza wybranka. - Mrugnela do niego. Harry wyszczerzyl sie.

- Dzieki. Spotkamy sie tutaj przed dziesiata.

- Ja tez dziekuje. Ty rowniez pomogles mi sie wymknac. Ron nie bedzie sie tak rzucal, jezeli bedzie myslal, ze jestem z toba. To do zobaczenia. - Pomachala mu i zniknela w korytarzu prowadzacym ku zachodniej wiezy, w ktorej znajdowala sie siedziba Krukonow.

Harry rozejrzal sie uwaznie wokol, po czym zarzucil na siebie peleryne i przemknal do lochow. Szybko przemierzyl gabinet i zanim zapukal do komnat, zdjal peleryne i poprawil wlosy. Poskutkowalo to jednak jedynie tym, ze zaczely sterczec jeszcze bardziej.

Kiedy wszedl do pomieszczenia, Severus siedzial w fotelu, wpatrzony w ogien. Nie pracowal nad niczym, nie czytal. Po prostu czekal.

'Na mnie' - uswiadomil sobie chlopak i poczul wewnatrz siebie cieply prad.

- Dobry wieczor, Severusie - wyszeptal ochryple i podszedl do czarnego fotela. Dopiero kiedy opadl na niego z westchnieniem, Snape odwrocil glowe. Jego oczy spoczely na Harrym i... rozszerzyly sie momentalnie. A nastepnie bardzo powoli przesunely sie wzdluz ciala Harry'ego, do bioder i z powrotem ku twarzy. Pojawil sie w nich drapiezny blysk.

Harry poczul, ze robi mu sie goraco. Mial wrazenie, jakby wzrok Severusa przenikal go i rozbieral, z jawna przyjemnoscia wchlaniajac wszystko, czego pragnal. I wygladalo na to, ze to, co widzial... niezwykle mu sie podobalo. Harry zaczal sie wiercic, nie potrafiac wytrzymac napastliwej intensywnosci tego spojrzenia, i odchrzaknal.

Dopiero teraz zauwazyl stojaca przed nim na stoliku mala buteleczke.

- Co to jest? - zapytal, biorac ja do reki. W srodku znajdowal sie gesty, bialy plyn.

- Cos na twoje gardlo - odparl Severus. Nawet nie spojrzal na butelke, tak jakby ubrany w snieznobialy golf Harry calkowicie pochlonal jego uwage i nie potrafil oderwac od niego wzroku.

- To milo, ze o tym pomyslales, Severusie - usmiechnal sie i szybko wypil zawartosc fiolki. Kiedys pewnie by sie zawahal, ale teraz bylo inaczej. Teraz ... calkowicie mu ufal.

Poczul przyjemny chlod splywajacy w dol gardla i wyplukujacy bol. Zamknal oczy, rozkoszujac sie tym milym doznaniem. Kiedy je otworzyl, ponownie zostal przeszyty pelnym dziwnego blasku spojrzeniem Severusa. Odchrzaknal z zaklopotaniem.

- Teraz znacznie lepiej. Dziekuje. - Odstawil butelke na stolik i przez chwile w pomieszczeniu panowala niezreczna cisza. - Napilbym sie czegos - wypalil w koncu, nie mogac juz zniesc tego unoszacego sie w powietrzu napiecia.

Snape zamrugal, jakby wyrwany z transu, po czym spojrzal na barek. Machnal rozdzka i Harry zobaczyl, jak jedna z butelek odkorkowuje sie i nalewa do wysokiej, zdobionej szklanki przezroczystego, polyskujacego srebrzyscie plynu. Podfrunela do niego i wyladowala na stoliku.

- Ale tylko jedna porcje, Potter. Nie zniose po raz kolejny twoich pijackich ekscesow.

- O ile dobrze pamietam, to z przyjemnoscia je wykorzystales - odgryzl sie.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату