praktycznie w pojedynke.
- Poniewaz znicz niemal wpadl mu do reki od razu po rozpoczeciu gry - odparowal Harry.
Severus oderwal wzrok od kominka i rzucil mu dlugie spojrzenie.
- To nie ma znaczenia. Faktem jest jedynie to, ze dzieki niemu Osy zwyciezyly. Czasami jedna osoba potrafi wszystko zniszczyc. Albo odbudowac. Ty doskonale powinienes o tym wiedziec.
Harry otworzyl usta, ale natychmiast je zamknal. Severus mial racje. A niech go! Dlaczego niemal zawsze mial racje? Nawet w cholernym Quidditchu! Przeciez to on byl specjalista, a nie Snape, ktory nigdy wczesniej nie przejawial zadnego zainteresowania ta dyscyplina sportu. W ogole zadna dyscyplina. A teraz...
Harry zamrugal. Mysl, ktora juz od dawna czekala cierpliwie pod drzwiami jego swiadomosci, w koncu nie wytrzymala i zapukala, aby zwrocic na siebie uwage.
Severus zrobil to, aby mu sie odwdzieczyc. Harry nauczyl sie dla niego rozmawiac o eliksirach, po raz pierwszy napisal test tak dobrze, ze otrzymal 'wybitny' i Snape... docenil to wszystko. Harry poczul cieplo rozlewajace sie w jego wnetrzu. Mial wrazenie, ze juz niczego wiecej nie potrzebuje. Ze moglby tak tutaj siedziec, popijac alkohol i rozmawiac z Severusem o Quidditchu do konca swoich dni. Oczywiscie nie pogardzilby tez dobrym seksem od czasu do czasu. A w zasadzie to raczej czesto. Nawet bardzo czesto. Najlepiej codziennie.
Usmiechnal sie do siebie.
- Czasami tez jedna osoba potrafi doprowadzic druga do bardzo ciekawego stanu... - powiedzial z zadziornym usmiechem. - Powinnismy czesciej urzadzac sobie takie gierki na lekcjach. Sa niezwykle... stymulujace, nie uwazasz?
Severus uniosl jedna brew.
- I bardzo niebezpieczne. Wiem, ze tego slowa nie ma w twoim slowniku, ale chyba zdajesz sobie sprawe, ze nie mozemy pozwalac sobie na cos takiego. To byl ostatni raz. Juz nigdy wiecej nie probuj robic takich rzeczy. Na lekcjach bedziesz musial powstrzymac swoj poped.
Harry wydal usta.
- Moj poped? - zapytal, udajac wielkie zdziwienie i zachichotal, widzac mordercze spojrzenie, ktore rzucil mu Snape. - To bedzie trudne... Nawet nie wiesz jak ciezko bylo mi sie dzisiaj powstrzymac. Naprawde byla taka chwila, ze chcialem to zrobic. Wsunac reke w spodnie... - Harry zmruzyl oczy - ...i obciagnac sobie, patrzac wprost na ciebie i wiedzac, ze doskonale zdajesz sobie sprawe z tego, co robie, a nie mozesz tego w zaden sposob okazac... - Merlinie, czy on naprawde powiedzial to na glos? To byla wina alkoholu. Musiala byc! - Zobaczyl, jak oczy mezczyzny przesuwaja sie na jego krocze, jakby spodziewajac sie, ze Harry zrobi to teraz. - Ale musialem zrezygnowac - ciagnal dalej, ukladajac sie wygodniej na fotelu. Przerzucil nogi przez jedna porecz, opierajac sie plecami o druga, i zalozyl rece za glowe, splatajac dlonie na karku. - Poniewaz ktos naprawde moglby to zobaczyc, a wtedy dopiero bylaby jazda... - Czul krazacy w jego zylach alkohol. Byl niesamowicie rozluzniony. Spojrzal w sufit i dal sie poniesc wyobrazni. - Juz widze te naglowki: 'Harry Potter - Chlopiec, Ktory Masturbowal Sie Na Lekcji', 'Zloty Chlopiec juz nie taki zloty'. Hahaha. Juz sobie wyobrazam komentarze: 'Zawsze wiedzialam, ze z tym chlopcem jest cos nie tak' - powiedziala nam Rita Skeeter. - 'Ostrzegalam was, ale nikt mnie nie sluchal! On mogl to robic juz od dawna! Kto wie, ile niewinnych umyslow zdeprawowal?!' Otrzymalismy lawine komentarzy od oburzonych tym incydentem rodzicow: 'Moj syn chodzi do szkoly z tym zboczencem!'; 'Prosze go natychmiast zamknac w Swietym Mungu! Jest niebezpieczny dla otoczenia! Moze tam wylecza jego chorobe...'; 'Kto wie, jakie jeszcze perwersje ukrywa za fasada normalnego, zdrowego chlopca, bohatera czarodziejskiego swiata?' Niestety, pan minister uchylil sie od komentarza. Zapytalismy wiec dyrektora Hogwartu o jego stanowisko w tej sprawie, ale jedyna wypowiedz, jaka otrzymalismy, brzmiala: 'Ach, to rzeczywiscie powazny problem. Moze dropsa cytrynowego?' - przerwal, poniewaz nie potrafiac juz dluzej sie powstrzymac i parsknal smiechem. Oderwal wzrok od sufitu i spojrzal na Severusa.
