potrzasniecie za ramiona zmusilo go do otwarcia oczu.

- Natychmiast sie uspokoj! - warknal Severus, wbijajac w niego ostre spojrzenie. Jego palce zaciskaly sie na skorze Harry'ego z sila imadla, ale zdolal sie wyrwac i odskoczyc, krzyczac:

- Nie zblizaj sie do mnie!

Mezczyzna zmarszczyl brwi i wyciagnal reke. Zlapal Harry'ego za koszule i gwaltownym szarpnieciem przyciagnal do siebie, po czym wysyczal mu jadowicie w twarz:

- Kazalem ci sie uspokoic, Potter! Jezeli tego nie rozumiesz, to bardzo szybko sam moge przywolac cie do porzadku, ale wtedy nie bedzie to przyjemne!

Harry zaczal sie szarpac. Nie chcial byc tak blisko niego. Nie po tym, kiedy przed jego oczami wykwitaly wizje, w ktorych te chlodne palce gladzily skore kogos innego. Kiedy ta czarna peleryna opadala na zupelnie obce cialo. Na cialo nienalezace do Harry'ego.

- Nie dotykaj mnie! - krzyknal, szarpiac sie i probujac wyrwac.

- Nie dotykac? - prychnal mezczyzna. - Nie rozsmieszaj mnie, Potter. Istniejesz tylko dla mojego dotyku i dobrze o tym wiesz.

Harry zamarl, dyszac ciezko i wpatrujac sie w mezczyzne takim wzrokiem, jakby chcial go nim spopielic. Severus nie byl mu dluzny.

Umysl Harry'ego pracowal na najwyzszych obrotach. Probowal wyczytac cos ze zmruzonych gniewnie czarnych tuneli, ale nie potrafil. Przed jego oczami wykwitaly kolejne wizje. A jezeli Nott nie byl jedynym? Jezeli bylo ich wiecej?

- Kogo jeszcze pieprzysz, ty draniu? - wysyczal w koncu prosto w twarz mezczyzny.

- Wszystkich, Potter. Kazdego ucznia, ktory przychodzi do mnie na szlaban. Urzadzamy sobie tutaj male orgie - odparl Snape. Wypowiedzial to takim tonem, jakby mowil o popoludniowej herbatce w gronie znajomych, a nie o...

W Harrym cos peklo, kiedy jego wyobraznia podsunela mu obraz Severusa i... Wciagnal ze swistem powietrze, poniewaz mial wrazenie, jakby cos scisnelo jego pluca i nie pozostalo w nich nic, co pozwoliloby mu oddychac. Zaczal sie dusic, nie potrafiac poradzic sobie z przerazeniem, rozrywajacym jego serce na kawaleczki.

Oczy Severusa rozszerzyly sie, kiedy zobaczyl, do jakiego stanu jego slowa doprowadzily Harry'ego. Przyciagnal go jeszcze blizej i wbijajac wzrok w przerazone zielone oczy, wysyczal:

- Cholera, Potter! Nie pieprze kazdego ucznia, ktorego wpuszczam do gabinetu.

Jednak te slowa nie dotarly do Harry'ego. Walczyl o kazdy oddech, czujac sie tak, jak podczas drugiego zadania Turnieju Trojmagicznego, kiedy trytony wciagaly go w glebiny, a on nie mogl nic zrobic, niewazne jak bardzo sie szamotal. Chcial sie wydostac na powierzchnie, chcial moc znowu oddychac. Mial wrazenie, jakby jego pluca mialy eksplodowac.

- Nie moge... oddychac... - zdolal wydusic z siebie, rozpaczliwie probujac zlapac haust powietrza.

I wtedy do jego swiadomosci przedarl sie glos Snape'a:

- Spojrz na mnie, Potter! - Harry zdolal uniesc powieki. Zobaczyl wbijajace sie w niego spojrzenie czarnych oczu, w ktorych plonelo cos na ksztalt... niepokoju. - Uspokoj sie i oddychaj gleboko. Nie ma nikogo innego, wiec przestan sie krzywdzic. Przestan! - W glosie Severusa przebijala desperacja.

Do pluc Harry'ego wdarlo sie powietrze. Odetchnal gleboko, czujac, jak panika powoli ustepuje. Ale wscieklosc rozpalila sie jeszcze goretszym plomieniem, kiedy zrozumial, ze Snape przez caly czas szydzil sobie z niego, jakby chcial go za cos ukarac. A przeciez to on byl winny! To on...

- Nie wierze ci! - warknal. - Nie wolno ci go... Nigdy wiecej go tutaj nie

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ОБРАНЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату