I po raz pierwszy... nie pragnal juz niczego wiecej. Zeby tylko zawsze bylo tak, jak teraz. Zeby tylko Severus zawsze byl przy nim. Zeby to sie nie skonczylo. Nigdy.
Uniosl dlon i dotknal szorstkiego policzka, wpatrujac sie jak urzeczony w te migoczace, glebokie oczy i wyszeptal cicho:
- Jestem tylko ja. I zawsze bede.
Na moment w ciemnych oczach pojawil sie mroczny cien, a zmarszczka pomiedzy brwiami poglebila sie. Harry poczul niepokoj, ktorego nie potrafil uzasadnic. Nie podobal mu sie ten cien. Cos bylo nie w porzadku. Znal juz Severusa. Znal jego reakcje.
Zmarszczyl brwi.
- Severusie?
Mezczyzna zacisnal usta i odsunal sie. Harry przez moment nie chcial uwolnic go z uscisku, ale w koncu dal za wygrana. Bez slowa obserwowal, jak Snape podnosi sie i podciaga spodnie. Nie patrzyl na niego. Tak, jakby Harry powiedzial cos niewlasciwego.
- Cos sie stalo? - zapytal niepewnie, unoszac sie na lokciach. Chcial wstac, ale miesnie odmawialy wspolpracy po tak intensywnym orgazmie i nie chcialy go sluchac.
- Ubierz sie i chodz ze mna - odezwal sie w koncu Severus. Jego glos byl calkowicie opanowany.
Harry przekrzywil glowe, wpatrujac sie w zapinajacego spodnie mezczyzne. Wygladalo na to, ze cokolwiek go gryzlo, udalo mu sie to przezwyciezyc.
Zmusil swoje cialo do wysilku i usiadl na biurku, spogladajac na Snape'a zmruzonymi podejrzliwie oczami.
- I przestan sie tak na mnie gapic, Potter - warknal mezczyzna, wyraznie poirytowany. - Moze powinienem dac ci swoje zdjecie? Wtedy bedziesz mogl patrzec do woli, a ja przynajmniej nie bede musial znosic twojego glupkowatego wyrazu twarzy.
Harry wydal wargi. No tak, Snape znowu byl Snape'em.
- To bardzo dobry pomysl - stwierdzil, usmiechajac sie zawadiacko. - Powiesze je sobie nad lozkiem i bede sie do niego masturbowal.
Mezczyzna rzucil mu na wpol zirytowane, na wpol rozbawione spojrzenie.
- Jakbys juz tego nie robil... - odparl szyderczo.
- A skad mozesz wiedziec, co robie w srodku nocy? - zapytal wyzywajaco.
Severus zmruzyl oczy. Na jego ustach pojawil sie tajemniczy, krzywy usmieszek.
- Domyslam sie, ze to samo, co ja.
Harry poczul, ze jego szczeka opada na podloge, ale nie zdazyl nic odpowiedziec, poniewaz Severus parsknal, odwrocil sie i zniknal za drzwiami prowadzacymi do swoich komnat.
Chlopak zeskoczyl z biurka, aby ruszyc za nim, z postanowieniem, ze dowie sie wszystkiego ze szczegolami, ale wtedy przypomnial sobie, ze nie ma pojecia, gdzie podziala sie dolna czesc jego garderoby.
- Co zrobiles z moimi spodniami?! - krzyknal w strone otwartych drzwi, rozgladajac sie uwaznie wokol, ale Snape nie odpowiedzial mu. Westchnal wiec i ruszyl do salonu, czujac w sercu cieply plomien radosci, duszony jednak przez nieokreslony cien niepokoju, ktorego nie potrafil sie pozbyc.
A moze to byla tylko jego
