swietnie bawic, dreczac go. - Hmm, twoje spodnie?. Zdaje sie, ze ich tu nie ma, Potter. Obawiam sie, ze bedziesz musial wrocic bez nich.
'Rzeczywiscie, to bylo bardzo zabawne' - pomyslal.
Ale Harry byl wyjatkowo zdeterminowany, wiec zaczal krazyc po komnacie i ich szukac, az w koncu znalazl na jednej z dolnych polek szafki stojacej w samym rogu pomieszczenia. Kiedy wsciekly wrocil na fotel, jedyne o czym marzyl, to odwdzieczyc sie Snape'owi i tez go rozdraznic, wiec zapytal: - Naprawde robisz w nocy to samo co ja? Opowiedz o tym, chetnie poslucham. - Do tej pory pamietal to potworne uczucie upokorzenia, kiedy uslyszal odpowiedz Snape'a - Tak, Potter. Spie. Nie wiedzialem, ze to az tak cie fascynuje. - A pozniej ten dran mial jeszcze czelnosc usmiechnac sie szyderczo!
Lecz wszystkie te wydarzenia zdawaly sie blednac w obliczu tego, co wydarzylo sie wczesniej, w obliczu tego, co zrobil ze Snape'em i co od niego uslyszal. Do tej pory nie potrafil w to uwierzyc i czasami zastanawial sie, czy sie nie przeslyszal, czy to nie byla po prostu jego wybujala wyobraznia.
Jestes tylko ty, Potter.
Na samo wspomnienie cos przewracalo mu sie w zoladku i oblewala go fala goraca, a na usta wyplywal maslany usmiech.
Byl tylko on. Severus pieprzyl tylko jego. Tylko i wylacznie jego!
Czul sie taki szczesliwy, ze mial ochote nucic pod nosem i podskakiwac jak Luna.
Kiedy usiadl przy stole i przywital sie z przyjaciolmi, ktorzy, lekko zarumienieni, oderwali sie od siebie i spojrzeli z determinacja w swoje talerze, jego dlon blyskawicznie powedrowala do kieszeni.
Musze z toba bardzo pilnie porozmawiac, Severusie. Moglbym przyjsc do ciebie po kolacji?
Odpowiedz otrzymal dopiero pod koniec posilku:
Skoro musisz...
Harry usmiechnal sie do siebie, ale po chwili westchnal ciezko.
Teraz dopiero czekaja go schody...
*
Po kolacji zawolal Zgredka i poprosil go, aby przyniosl mu z kuchni jeszcze jedna porcje, bo chcialby zjesc w lozku. Powiedzial przyjaciolom, ze wroci wieczorem, bo ma ochote sie przejsc i moze odwiedzi Hagrida, po czym zarzucil na siebie peleryne niewidke i ruszyl do lochow razem z talerzem i przekonaniem, ze wszystko mu sie z pewnoscia uda.
Zdjal peleryne w gabinecie, schowal ja do kieszeni i trzymajac przed soba parujacy talerz, zapukal do komnaty Severusa. Kiedy drzwi otworzyly sie, usmiechnal sie szeroko i powiedzial:
- Dobry wieczor, Severusie.
Mezczyzna zamarl i zmruzyl oczy, spogladajac najpierw na wyszczerzona twarz Harry'ego, a nastepnie na talerz.
- Co to jest? - warknal.
Nie czekajac na zaproszenie, Harry przesliznal sie obok niego i postawil jedzenie na stoliku.
- Ostatnio w ogole nie bywasz na posilkach, wiec zaczalem sie o ciebie martwic. W ogole o siebie nie dbasz, Severusie. Dlatego postanowilem przyniesc ci kolacje. Mam nadzieje, ze lubisz pieczen. - Usmiechnal sie, prostujac sie i spogladajac na zamykajacego drzwi Snape'a.
Mezczyzna zmarszczyl brwi i spojrzal na lezacy na stole talerz, a nastepnie na Harry'ego, pozniej znowu na talerz i znow na Harry'ego. Na jego twarzy zaskoczenie powoli przeobrazilo sie w cos, czego chlopak
