- Co sie stalo z ta knajpa? - zapytal, kiedy wzial potezny lyk i z zadowolonym usmiechem na twarzy wytarl brode. - Na Merlina, wyglada jakby ktos wpuscil tutaj lukrowego gnoma.

- Co to sa lukrowe gnomy? - zapytal Ron, marszczac brwi.

- To takie male talatajstwa, co to laza tylko i probuja wszystko ozdabiac kokardami, kwiatkami i roznymi smieciami. Wyglada, jakby ktos wpuscil ich tu cale stado.

Hermiona odchrzaknela, Neville spuscil glowe, a Tonks zaczerwienila sie tak bardzo, ze jej wlosy przybraly barwe purpury.

Hagrid spojrzal na nich ze zdziwieniem i po chwili jego oczy rozszerzyly sie w zrozumieniu. Zarumienil sie i wymamrotal w swoja brode:

- Oj, chyba niepotrzebnie...

- Nie, nie przejmuj sie. - Tonks machnela reka. - Chcialam po prostu, zeby bylo ladnie. Ale chyba troche przesadzilam. - Rozejrzala sie po sali z wyraznym przygnebieniem na twarzy.

- No, moze tr... - zaczal Ron, ale urwal i jeknal bolesnie. Spojrzal z wyrzutem na Hermione i zaczal rozmasowywac sobie bok.

- Wszystko jest bardzo ladnie przystrojone. Naprawde nam sie podoba. Prawda, Ron? - zapytala Gryfonka, wbijajac w chlopaka intensywne spojrzenie.

- Taa, bardzo ladnie... - wymamrotal, nadal rozmasowujac sobie bok.

- Naprawde ladnie - dodal Neville, usmiechajac sie zachecajaco.

- Tak, bardzo - dorzucila Anastassy.

Harry poczul na sobie wyczekujace spojrzenia. Upil lyk piwa i zmarszczyl brwi.

- Co? - zapytal. Przed chwila ukladal w glowie wyjasnienie 'incydentu z Ginny' dla Snape'a, i nawet nie wiedzial, o czym przyjaciele rozmawiali. A teraz wszyscy sie na niego gapili tak, jakby czegos od niego oczekiwali. - O co chodzi? - powtorzyl, nieco rozdrazniony. Z opresji wybawil go cichy, nieco rozmarzony glos Luny:

- Piekne... - Wszystkie oczy skierowaly sie na nia. Dziewczyna podpierala dlonmi brode i wpatrywala sie w Tonks. - Wszystko, na co spojrze, jest takie piekne.... - wyszeptala. Wygladala jak zahipnotyzowana.

Tonks zarumienila sie i spuscila glowe.

Harry dostrzegl marszczace sie w zamysleniu brwi Hermiony i postanowil, ze czas wkroczyc do akcji.

- To... ee... Co slychac, Hagridzie? Jak tam krakwaty?

- Och, wspaniale wyrosly. Gdybys widzial, jakie maja teraz kly... ostre jak szpilki. Moglyby podziurawic was jak ser, gdyby zlapaly. - Hagrid wyszczerzyl sie i napecznial z dumy. - Chcielibyscie je obejrzec?

- Nie.

- Nie ma takiej potrzeby.

- Nie klopocz sie.

Chor mamroczacych glosow sprawil, ze Hagrid posmutnial i spuscil glowe.

- Co masz zamiar z nimi zrobic, Hagridzie? - zapytala rzeczowo Hermiona, widzac przygnebienie na twarzy przyjaciela. - Dyrektor chyba... nie pozwoli ci ich zatrzymac, prawda?

- Och, psor Dumbledore to swoj gosc, ale... inni nauczyciele nie sa zachwyceni. Psor McGonagall mowi, ze one sa za niebezpieczne, aby pokazywac je dzieciakom.

Hermiona i Ron wymienili spojrzenia. Hagrid nie uwazal zadnego zwierzecia za niebezpieczne,

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату