dopoki czegos komus nie odgryzlo. A nawet wtedy byl w stanie bronic go, tlumaczac, ze 'to tylko zwierzak, byl glodny, nie mozna sie go czepiac, tak naprawde to jest bardzo spokojny, tylko czasami, jak sie zdenerwuje, to moze sie na kogos rzucic, ale to tylko dlatego, ze chce sie bawic, a wszyscy sie go boja, i on nie rozumie, i tez sie boi, i czasami zdarza sie jakis wypadek... no ale to przeciez tylko zwierzak, jest w porzadku, naprawde...'

- Ale udalo mi sie przekonac psora Dumbledore'a, zeby wypuscic je do lasu, co by mogly sobie tam zyc i pilnowac go. - Spojrzenie pololbrzyma spoczelo na Harrym i chlopak potrzebowal chwili, aby zalapac o jakie 'pilnowanie' chodzi.

Coz, kolejne stado krwiozerczych potworow z zebami ostrymi jak igly moze i da rade wyploszyc stamtad niechcianych, mordujacych zwierzeta 'gosci'. Ale moglby sie zalozyc o garsc galeonow, ze sprawi raczej, iz wyprawy do Zakazanego Lasu stana sie dla uczniow jeszcze bardziej niebezpieczne, niz do tej pory, i beda przypominaly wkladanie reki do stawu pelnego wyglodzonych piranii.

Usmiechnal sie blado.

- To... super - mruknal. - Zakazany Las nareszcie stanie sie jeszcze niebezp... to znaczy, bezpieczniejszy.

Sadzac po minach pozostalych, siedzacych przy stole osob, mysleli dokladnie tak samo.

- A co u was? - huknal Hagrid, usmiechajac sie szeroko.

*

'Dodatek' Tonks mial na wszystkich niezwykle intrygujace oddzialywanie. Ron i Hermiona zaczeli dziwnie sie sobie przygladac i byli dla siebie wyjatkowo mili. Rudzielec po jakims czasie calkowicie zapomnial o Ginny, migdalacej sie w kacie ze swoim chlopakiem, i nie potrafil oderwac oczu od rumieniacej sie na przemian i wybuchajacej pijackim chichotem Hermiony. Anastassy w koncu znudzilo sie wbijanie w Harry'ego wzroku kopnietego spaniela i zgodzila sie zatanczyc z Neville'em.

Harry odetchnal z ulga. Mial jej juz serdecznie dosyc. Czul, ze coraz bardziej kreci mu sie w glowie. Co, prawde mowiac, bylo nawet calkiem mile. Przynajmniej powoli udawalo mu sie zapominac o tym potwornym uczuciu upokorzenia i strachu, jakie go ogarnelo, kiedy zobaczyl stojacego w drzwiach Snape'a. I o bolesnym uscisku w piersi, gdy uslyszal slowa Luny: 'To znaczy, ze go kochasz'.

Zacisnal powieki, probujac przepedzic te mysli z glowy, po czym otworzyl oczy i zerknal na Rona, ktory od jakiegos juz czasu niemal desperacko zerkal na parkiet. I na Hermione. Na parkiet. I na Hermione.

No coz, wyglada na to, ze jego przyjaciel potrzebowal malej pomocy. A Harry z przyjemnoscia mu jej udzieli. Byle tylko zapomniec o tych odbijajacych sie echem w czaszce slowach i tym wwiercajacym sie w mozg spojrzeniu czarnych oczu.

Hermiona rozmawiala wlasnie z Tonks, Luna i Hagridem, ktory wypil juz dwa kufle i zaczal trzeci. Harry przesunal sie nieco w bok i kopnal. I chyba udalo mu sie trafic w noge Rona, poniewaz przyjaciel skrzywil sie i spojrzal na niego z wyrzutem.

Wskazal glowa na parkiet, a pozniej na Hermione. Ron zarumienil sie i pokrecil glowa. Harry kopnal ponownie. Ron wbil w niego rozdraznione spojrzenie i przewrocil oczami. Zerknal nerwowo na Hermione i przelknal sline. Siedzial przez moment, jakby walczac ze soba, a po chwili ponownie spojrzal na Harry'ego, jak gdyby poszukujac wsparcia i kolejnego kopniaka. Ale Harry uniosl tylko zachecajaco kciuki i usmiechnal sie.

Ron wzial gleboki oddech i na przemian rumieniac sie i blednac, pochylil sie do ucha Hermiony i cos jej wyszeptal. Dziewczyna zaczerwienila sie i oderwala od rozmowy. Spojrzala na Rona, usmiechnela niesmialo i skinela glowa.

Oboje wstali i ruszyli w strone parkietu. Ron odwrocil sie jeszcze na chwile, aby poslac Harry'emu rozradowany usmiech, a chlopak zdusil chichot, zanurzajac usta w swoim piwie.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату