Do jego uszu dobiegaly pojekiwania Luny i cichy szept Tonks. Choc nie potrafil rozroznic slow. Juz nie. Nie w stanie, w ktorym sie znajdowal. Bylo zimno, ale on odczuwal jedynie zar.

Musial to zrobic! Musial, bo jezeli tego nie zrobi, to... eksploduje.

Rozpial spodnie i dotknal swojego pulsujacego czlonka. Jego dlon byla zimna. Niemal tak zimna, jak dlon Sev... Szybko zaslonil usta, tlumiac jek. Oparl sie czolem o chlodne drewno i owinal swoje lodowato zimne palce wokol rozgrzanego, blagajacego o spelnienie penisa. Wrazenie bylo tak intensywne, ze niemal przestal oddychac. Przez moment dyszal ciezko przez nos, probujac odzyskac kontrole nad soba, ale nie byl w stanie. Jego cialo blagalo, jego umysl krzyczal, a usta jeczaly w zacisnieta na nich konwulsyjnie dlon. Jakze latwo bylo wyobrazic sobie, ze te chlodne dlonie naleza do Severusa, ze to jego reka zaczyna bardzo powoli poruszac sie na jego czlonku. Ostroznie, bardzo ostroznie, poniewaz byl tak podniecony, ze kazdy gwaltowniejszy ruch doprowadzilby go do natychmiastowego wybuchu.

I jakze latwo bylo wyobrazic sobie usta Severusa... calujace go z takim glodem, z takim pozadaniem... Jego sliski jezyk wdzierajacy sie sila do gardla, penetrujacy cieple wnetrze ust, podniebienie, wewnetrzne strony policzkow, te cienkie, twarde wargi maltretujace jego usta, pozerajace je...

Dlon przyspieszyla. Samoczynnie. Przesuwala sie po wrazliwej skorze, po pulsujacym pragnieniu, niemal wyciskajac z niego orgazm.

Czul lzy w oczach. Jakze latwo bylo oszukac umysl... Jakze latwo bylo wyobrazic sobie teraz ten cichy, mroczny szept przy uchu:

Jestem spragniony twoich ust, Potter.

Jakze latwo bylo wyobrazic sobie, ze siega do tych ust i spija z nich ten cichy szept...

Poczul eksplozje. Niewiarygodnie silna, oslepiajaca, biala eksplozje. Wszystkie wyobrazenia skumulowaly sie, splynely do tego jedynego miejsca i zamienily w lepka, ciepla ciecz zalewajaca jego palce. Poprzez szum i dzwonienie w uszach slyszal swoj zduszony przycisnieta do ust dlonia jek, mieszajacy sie z dochodzacymi zza sciany cichymi odglosami. Niemal osunal sie na ziemie, probujac utrzymac sie na drzacych nogach, ktore po chwilowym naprezeniu staly sie nagle niezwykle slabe. Czul splywajace po policzkach lzy i zanikajace powoli fale niemozliwej do opisania przyjemnosci.

O tak, jakze latwo bylo oszukac umysl... Severus mial racje.

Stal jeszcze przez chwile, przyciskajac czolo do drewnianych desek i probujac wyrownac urywany, ciezki oddech. Mial wrazenie, ze wszystkie jego miesnie roztopily sie. Jego dlon drzala, kiedy w koncu odwazyl sie oderwac ja od ust. Uniosl rozpalone powieki. Krecilo mu sie w glowie. Jeszcze bardziej niz wczesniej.

Zza sciany dochodzily pomruki i sapanie. Doprowadzil sie do porzadku i po chwili wahania zdecydowal sie zerknac jeszcze raz. Jeden, ostatni raz.

Luna lezala na stojacym pod sciana drewnianym stole. Naga. Jej niewiarygodnie blada skora lsnila w swietle ksiezyca, kiedy wyginala sie, odrzucajac glowe do tylu. Jasne wlosy splywaly ze stolu i niemal siegaly podlogi. Pomalowane na czarno paznokcie Nimfadory zaciskaly sie na rozchylonych i uniesionych w gore udach Luny... A Tonks kleczala pomiedzy nimi... Jej iskrzace wszystkimi kolorami teczy wlosy opadly na drzace w spazmach podbrzusze dziewczyny i Harry nie mogl zobaczyc nic poza powolnym, leniwym rytmem, w ktorym poruszala sie glowa Tonks.

Oderwal sie od szczeliny i oparl plecami o sciane, czujac, ze serce ponownie podskakuje mu do gardla, pragnac niemal wyrwac mu sie z piersi. Czul, jak jego policzki plona.

Nie, dosyc tego! To bylo... zbyt intymne. Nie mogl tak stac tutaj i... A co jezeli ktos podgladalby jego i Snape'a? Nie, musial odejsc. Zostawic je. Pozwolic, by byly... szczesliwe ze soba.

Вы читаете Desiderium Intimum
Добавить отзыв
ВСЕ ОТЗЫВЫ О КНИГЕ В ИЗБРАННОЕ

0

Вы можете отметить интересные вам фрагменты текста, которые будут доступны по уникальной ссылке в адресной строке браузера.

Отметить Добавить цитату