Harry krzyknal i zlapal sie za nos, czujac kolejne przeszywajace uklucie bolu i splywajaca po wargach krew.
- Ala! To bolalo!
Mezczyzna przewrocil oczami, zanim schylil sie po jego okulary i rzucil kolejne zaklecie:
- Oculus reparo.
Ostroznie wlozyl mu je na nos. Harry zamrugal i usmiechnal sie z wdziecznoscia. Nie wiedzial dlaczego, ale ten gest wydal mu sie taki... czuly. Severus skrzywil sie i odsunal.
- Chodz, ty glupi dzieciaku. - Zlapal go za ramie. - Nie mozesz w takim stanie wracac do wiezy. - Po tych slowach pociagnal go do swoich komnat, a kiedy juz sie w nich znalezli, popchnal go na fotel i podszedl do jednej z polek.
- Przestalo tak kolysac - oznajmil Harry, pocierajac twarz, czym rozmazal krew jeszcze bardziej. - Ale nadal wszystko wiruje.
Odwrocony plecami Snape prychnal, ale nie skomentowal tego. Po jakims czasie podszedl do Harry'ego, trzymajac w dloni szklanke z metnym, jasnoblekitnym plynem.
- Pij - rozkazal, podajac mu ja.
- Co to jest? - Harry zmarszczyl brwi.
- Cos, po czym poczujesz sie lepiej.
- Ale ja sie dobrze czuje - wyszczerzyl sie Harry. - Tylko sciany i meble jakos dziwnie sie na mnie uwziely.
- Nie dyskutuj ze mna, tylko pij.
- Nie. - Harry odstawil szklanke na stolik. - Ostatni raz, kiedy mi to dales, poczulem sie gorzej, a nie lepiej. Pamietam. Duzo gorzej.
Severus zmarszczyl brwi i wbil w niego ostre jak brzytwa spojrzenie.
- Potter, nie zmuszaj mnie, abym uzyl sily.
Harry przytrzymal sie poreczy, aby wstac, po czym chwiejac sie lekko, spojrzal na Snape'a wyzywajaco.
- Nie chcesz mnie wykoszy... rzystac, Severusie?
Mezczyzna prychnal i spojrzal w bok.
- Tak, z ta krwia rozmazana na twarzy i glupkowatym usmiechem wygladasz bardzo pociagajaco.
Harry wyszczerzyl sie.
- Naprawde?
Snape wyjal rozdzke i rzucil zaklecie czyszczace na twarz Harry'ego.
- Przestan sie ze mna draznic i wypij wreszcie ten eliksir.
- A ty ciagle tylko o tym eliksirze... - Harry westchnal z irytacja, przysuwajac sie blizej i owijajac ramiona wokol talii Snape'a. - Dlaczego nie chcesz mnie wykoszy... szyrzystac?
- Jestes pijany - wycedzil mezczyzna, spogladajac na niego z gory zmruzonymi oczami.
- Ostatnio ci to nie przesz... kadzalo - odparl Harry, usmiechajac sie szeroko. - I podobalo mi sie. Mozemy to powtorzyc.
- Potter, bycie wykorzystanym polega
