Severus dal mu prezent? Swiat sie chyba konczyl. Nawet w najsmielszych marzeniach nie wyobrazal sobie, aby Snape kiedykolwiek mogl zrobic cos tak... sentymentalnego. Ale zrobil to! Pomyslal o nim! Zalezalo mu!
Oczy Harry'ego blyszczaly, kiedy oderwal w koncu wzrok od wyraznie juz rozdraznionego ta przedluzajaca sie kontemplacja Mistrza Eliksirow i siegnal po prezent. Kulka byla dosyc ciezka, chlodna i gladka w dotyku. Jak szklo. Miala dziwna mleczno-szara barwe, tak jakby w srodku znajdowaly sie burzowe chmury.
Harry przez chwile obracal ja w palcach, ale nic sie nie wydarzylo.
- Do czego to sluzy? - zapytal w koncu niepewnie, nie chcac zostac posadzonym o ignorancje, gdyby okazalo sie, ze powinien wiedziec, co to takiego.
- Do przywolywania obrazow - odparl spokojnie Severus, spogladajac w ogien. - Do ogladania twarzy ludzi, za ktorymi tesknisz, z ktorymi chcialbys, ale nie mozesz byc. Mozesz ich ujrzec, jezeli tylko o nich pomyslisz.
- Naprawde? - zapytal z niedowierzaniem.
To brzmialo fantastycznie. Moglby zobaczyc, moglby...
Kulka rozjasnila sie. Spomiedzy chmur przebilo sie swiatlo i uformowalo obraz. I Harry ujrzal usmiechnieta twarz swojej mamy. Wygladala tak.. prawdziwie. Jej niesamowicie zielone oczy blyszczaly radoscia, kiedy spogladala na niego.
Harry zamrugal kilka razy, nie potrafiac uwierzyc w to, co widzi. Czul, jak jego serce zalewa cieply blask, taki sam jak ten, ktory promieniowal z przedmiotu. Scisnal kulke w dloni, ostroznie przycisnal ja do piersi, tak jakby byl to najdrozszy klejnot swiata i usmiechnal sie do Severusa z wdziecznoscia.
- To... to najwspanialszy prezent, jaki kiedykolwiek dostalem - wyszeptal. - Bede jej strzegl i nigdy sie z nia nie rozstane. Dziekuje, Severusie.
Mezczyzna odwrocil glowe i na jego twarzy pojawil sie cien usmiechu, a w oczach blysnela satysfakcja. Harry ostroznie schowal kulke do kieszeni spodni. Czul rozgrzewajace cieplo w sercu. I nie potrafil przestac sie usmiechac, kiedy siegnal po piwo, odchylil sie w fotelu i spojrzal na odkladajacego na stolik pusta juz szklanke po whisky Snape'a.
- Co bedziemy robic w te wszystkie wolne dni? - zapytal swobodnie.
Czesc 2
- Co bedziemy robic w te wszystkie wolne dni? - zapytal swobodnie Harry.
W jego marzeniach mogliby robic tylko jedna, a wlasciwie dwie rzeczy. Kochac sie do nieprzytomnosci, a pozniej lezec i rozmawiac, najlepiej z piwem kremowym w reku. To byla cudowna wizja.
- Nie wiem, co ty zamierzasz robic, ale zapewniam cie, ze ja bede niezwykle wrecz zajety. Chyba nie pomyslales, ze pozwole ci sie tu wprowadzic?
- Nie? - mruknal Harry z niezadowoleniem. - Wiec niepotrzebnie przynioslem pizame i szczoteczke - dodal, chichoczac w duchu, kiedy Severus rzucil mu pelne niedowierzania i przerazenia spojrzenie. Nie potrafiac nad soba zapanowac, zaczal smiac sie na glos. - Zartuje. Gdybys widzial swoja mine, Severusie... - chichotal dalej, probujac sie uspokoic - A wiec, czym bedziesz tak niezwykle wrecz zajety? - zapytal w koncu, nie zwazajac na morderczy wzrok Snape’a.
Wiedzial juz, ze Severusowi zalezy i nawet gdyby straszyl go Cruciatusem, to Harry i tak by sie tym nie przejal.
- To nie twoja sprawa - odparl mezczyzna.
- Och, wlasnie mi sie przypomnialo, ze ja tez bede niezwykle wrecz zajety - powiedzial Harry, spogladajac w sufit i udajac, ze przeszukuje swoja pamiec. Severus rzucil mu pytajace spojrzenie. - Tak. Bede zajety mysleniem o tobie i tesknieniem za toba - dodal Harry, szczerzac sie.
Na ustach mezczyzny pojawil sie lekki usmiech.
- Lepiej spozytkowalbys czas, gdybys przylozyl sie do nauki - powiedzial po chwili.
- W takim razie bedziesz musial mnie przypilnowac i miec mnie na oku - odparl zawadiacko Harry. - Albo ty mnie mozesz uczyc. Albo moge sie po prostu uczyc tutaj.
- Nigdy nie dajesz za wygrana, co? - zapytal Severus, ale bez zwyklego cienia kpiny.
