Mistrz Eliksirow calowal, lizal i jeczal, przygryzajac sutek i pozostawiajac na ciele wijacego sie w przyjemnosci Harry'ego zaczerwienione slady. Czarne kosmyki wlosow Snape'a muskaly jego rozpalona skore, a gorace usta wycalowywaly droge od klatki piersiowej, docierajac do szyi i ramion. Harry czul mocne, niekontrolowane ugryzienia, ktore za kazdym razem wywolywaly w nim cala serie jekow, kiedy Severus na przemian calowal i lizal jego ramiona i barki, od obojczyka az po lokcie.
Krecilo mu sie w glowie tak bardzo, ze gdyby nie to, ze wyplatal palce z wlosow i zlapal sie szaty Snape'a, to moglby zsunac sie po jego kolanach i wyladowac na podlodze. Nie potrafil zlozyc ani jednej sensownej mysli, poza zachrypnietym krzykiem rozbrzmiewajacym w jego glowie:
'Tak, tak, dobrze! Wiecej! Tak, tak, cudownie!'
Dlonie Severusa wsunely mu sie we wlosy. Zamruczal, poddajac sie temu niewiarygodnie przyjemnemu uczuciu. Snape przez moment gladzil skore jego glowy, wplatajac palce pomiedzy czarne kosmyki, a po chwili zacisnal je i pociagnal, odchylajac glowe Harry'ego do tylu i wpijajac sie ustami w jego odslonieta szyje. Zacisnal wargi na malym kawalku skory i zaczal ssac, doprowadzajac tym Harry'ego niemal do utraty zmyslow. Kiedy chlopak juz prawie lewitowal, przerywal i przyciskal spragnione usta do kolejnego fragmentu, torturujac go tak dlugo, dopoki Harry nie zaczynal kwilic. Po niekonczacej sie mece przyjemnosci poczul, jak te rozgrzane wargi dosiegaja jego ucha i poprzez swoje glosne jeki uslyszal calkowicie ochryply, niemal przepalony pragnieniem szept:
- Przyjemnie ci?
Co? Severus go o cos pytal? Ale jak mial odpowiedziec, jezeli nie pamietal w ogole, do czego, poza jeczeniem, uzywa sie strun glosowych?
- Tak - wydusil w koncu. - Czuje...
Nie byl w stanie dokonczyc, nie, kiedy ten niesamowicie rozpalony jezyk musnal jego szyje.
- Co czujesz? - mruknal Severus, owiewajac wilgotna skore goracym oddechem.
- Czuje... ciebie. Wszedzie. I... - Musial przerwac, aby zlapac uciekajacy mu z pluc oddech, kiedy Severus zatrzymal usta milimetry od jego ucha i dyszal ciezko, tak jakby czekal na odpowiedz Harry'ego. - I czuje sie... szczesliwy. I chce... zebys ty takze byl szczesliwy - wydukal i odwrocil twarz, spogladajac prosto w zamglone, hebanowe oczy mezczyzny, znajdujace sie teraz zaledwie kilka centymetrow od jego wlasnych.
Byly tak blisko. Czul cieply oddech Severusa na swojej twarzy. Severusa, ktory wygladal tak... inaczej. Jego wlosy byly w nieladzie, splatane. Cienkie usta zaczerwienione i nabrzmiale, wilgotne i lekko rozchylone wygladaly tak... zapraszajaco. Ale Harry nie odwazyl sie po nie siegnac. Pomimo oszolomienia, w jakim sie znajdowal, zapamietal te lekcje doskonale.
Szybko przeniosl spojrzenie na plomienie wijace sie w czarnych zrenicach i poczul jednoczesnie przyjemne i bolesne uklucie w ledzwiach.
Tak blisko. Tak blisko. Czul go calym soba. Kazdym skrawkiem rozgrzanej skory. I chcial wiecej. Jeszcze wiecej.
Przechylil glowe i potarl policzkiem o szorstki policzek mezczyzny. Zamknal oczy, zatracajac sie w niesamowitym uczuciu dotyku ciala o cialo. Skory przy skorze. Puscil szate i polozyl dlon na drugim policzku. I poczul, jak twarz Severusa staje sie cieplejsza, jak rozgrzewa sie pod wplywem jego dotyku i delikatnego ocierania sie policzkami.
To byla taka intymna chwila. I Harry wyczuwal to w swoim sercu. I musial cos zrobic, musial cos powiedziec, aby to z siebie wyrzucic. Aby przekazac, co teraz czuje.
- Severusie, ja... - wyszeptal i urwal. Czul zamet. Chcial cos powiedziec. Ale bylo tego zbyt wiele. Od czego mialby zaczac? - Ja... -
