jadrami i to bylo takie cudowne...
Mimowolnie rozsunal nogi, pragnac jeszcze wiecej. I Severus zgial palec, podrazniajac ten punkt paznokciem.
- Och! - sapnal Harry i gwaltownie otworzyl zalzawione oczy, spogladajac na swojego zaczerwienionego, niemal bordowego penisa.
Nie mogl, nie mogl juz dluzej...
Jego wzrok byl zamglony, ale i tak dostrzegl samotna krople, ktora pojawila sie na samym czubku glowki jego pulsujacej erekcji i powoli po niej splywala.
Nie, jeszcze nie teraz!
Ale to bylo takie...
- Och! - zajeczal ponownie, kiedy Snape zabral reke i przylozyl palec do trzonu, zatrzymujac niesforna krople.
Harry zacisnal zeby, z calej sily powstrzymujac sie i wiedzac, ze nie da rady, ze nie jest juz w stanie...
Severus oblizal wargi i powoli przesunal palcem w gore, prowadzac krople z powrotem ku glowce i zbierajac po drodze kolejna, po czym lagodnie rozsmarowal je na samym czubku.
Ostatkiem sil spojrzal na twarz Snape’a, kiedy mezczyzna owijal powoli dlon wokol jego drzacej spazmatycznie i blagajacej o ukojenie erekcji. I wtedy wlasnie Severus uniosl glowe, zanurzajac spojrzenie w oczach Harry'ego, a plonacy w nich obu ogien polaczyl sie ze soba i rozpalil jeszcze wiekszym plomieniem.
Severus scisnal.
I Harry poczul, ze odplywa, osuwa sie i opada. I krzyczy. Krzyczy tak dlugo i tak glosno, jakby nigdy nie mial skonczyc. A jego cialo topi sie, spala i zamienia w popiol. Nie wiedzial, jak to mozliwe, ze wygina je i podryguje, drzac w spazmach i nie bedac w stanie wypuscic z dloni czarnej szaty. I czul te szorstka dlon przez caly czas zacisnieta na swojej erekcji. I widzial biale strugi spermy, wystrzeliwujace z niego z taka sila, iz docieraly niemal do ich twarzy. I poczul kilka kropli siegajacych jego policzka. I do policzka przypatrujacego mu sie z fascynacja Severusa.
I wiedzial, ze nigdy, nigdy w zyciu nie byl tak szczesliwy, jak teraz.
Wibracje orgazmu jeszcze bardzo, bardzo dlugo bladzily po jego ciele, a rozkoszna przyjemnosc, ktora zalala mu ledzwie, powoli rozplywala sie i zamieniala w cieple drzenie rozluznionych miesni.
Na jego twarzy pojawil sie blogi wyraz spelnienia. Opadl do przodu i oparl czolo o ramie Severusa, probujac zlapac oddech. Usmiechal sie. I czul sie tak, jakby ten usmiech juz nigdy nie mial zniknac z jego twarzy.
- To bylo cudowne... - wymruczal w ramie mezczyzny, czujac, jak Mistrz Eliksirow uwalnia jego penisa. - Dziekuje, Severusie.
- Nie ma za co, panie Potter - odparl Snape, a w jego glosie zadrzala zlosliwa nuta. I Harry poczul, jak rece Severusa oplataja go w pasie. Usmiechnal sie jeszcze radosniej i wcisnal twarz w szyje mezczyzny.
Nie poruszal sie przez jakis czas, nie bedac w stanie zmusic do tego swoich rozmiekczonych miesni. A poza tym bylo mu tak cudownie. Czul zapach Severusa, slyszal jego oddech i byl tak blisko niego. Nie chcial, aby to sie skonczylo.
Ale przeciez nie mogl siedziec tutaj w nieskonczonosc. Kiedy jego oddech sie wyrownal, a serce odrobine uspokoilo, zmusil swoje cialo do wysilku i poruszyl sie, przesuwajac nieco biodra. I wtedy to poczul. Bolesnie twarda erekcje Severusa, wbijajaca mu sie w udo.
O cholera! Przeciez Snape jeszcze nie doszedl! Poczul sie jak najgorszy egoista. Ale jak mogl o tym myslec, skoro przez jakis czas nie
